Bajaczyskooo, trochę odlatujesz. Tak sobie marzysz, a tam nie szukają marzycieli i fantastów. To zawód bardzo wymagający, wymagają znakomitych predyspozycji fizycznych i psychicznych. Najchętniej biorą z pilotów oblatywaczy. Znakomity stan zdrowia fizycznego i unikalne właściwości umysłu (precyzyjne, błyskawiczne prawidłowe reakcje w stanach skrajnego zagrożenia).
Chcesz poświęcić z 10 lat, aby zostać obywatelem USA, bo myślę że jak się bardzo uprzesz to pewnie ci się jednak uda. A później, jak już zaaplikujesz do korpusu astronautów, okaże się że masz dla przykładu lekkie szmery w sercu, albo drobną nieprawidłowość kręgosłupa (normalnie absolutnie niezauważalną), albo krzywą przegrodę nosową - i koniec marzeń. Albo cię odrzucą z powodu mało stabilnej psychiki. Więc po co ten cały cyrk? Tam wymagania są bardzo duże i bardzo rozbudowane badania kandydatów. Zdaje się że nawet kandydat na pilota myśliwca nie jest aż tak dokładnie badany.
Lepiej poćwicz prozaiczne skoki spadochronowe, jak też zwykłe latanie na szybowcu. Zobaczysz jak sobie radzisz, i zdecydujesz co robić dalej.