Opportunity spieszy się po "nudnym" gruncie do kolejnej wyspy geologicznych skarbów, stąd to tempo, zaś Curiosity wpadł już na początku na istną kopalnię diamentów, ale - śledząc wątki na unmannedspaceflight.com można zauważyć, że opuszcza już rejon Glenelg i będzie się kierować w stronę góry. W każdym bądź razie - jak zaznaczyli naukowcy - Curiosity nie ma bić rekordów dziennych dystansów, bo za absolutny priorytet robi napotkany, ewentualnie interesujący i bardzo interesujący (jak widać po ostatnim prawie roku) teren badań. Oczywiście teraz przydałoby się trochę medialnych, nowych widoczków z trasy i upragnionych, rosnących w obiektywie kamer wzgórz poprzecinanych dolinkami, do jednej z których ma docelowo wjechać nasz trabant.