Tyle ze NASA wydaje MOJE pieniadze a Google i Apple nie. Dlatego troche to boli.
Poniewaz pracuje w NASA wiec wiem ze nie ma tam zadnych frywolnosci, jest w miare spartansko, wiec tak naprawde nie wiem co cie boli, chyba ze to ze NASA wogole istnieje lub ze maja za duze pensje (co tez nie jest prawda). Jak maszyna do kawy sie zepsula u nas na pietrze to proszono aby sie pracownicy zlozyli.
Teraz być może jest faktycznie spartańsko, natomiast boli ogół patrząc na sposób zarządzania tą agencją w przeszłości, a właściwie głównie to (bo wiadomo, że zawsze chodzi o pieniądze), ile się różnych funduszy najzwyczajniej "przejadło" na projekty i gadanie, które nie wyszło poza kartki papieru. Ot niekończące się konfy o wszystkim i o zarówno o niczym, obiecywanie (chyba tylko sobie), że będzie lepiej, a wszystko bazujące jeszcze (wtedy) na buszowskiej pseudo-strategii Constellation. Zastanawia mnie jakby wyglądało zarządzanie finansami gdyby nagle Obamie czy jego następcy zachciało się teraz przekazać np. 3 x więcej pieniędzy na eksplorację kosmiczną. Natomiast Orion jest faktycznie pierwszym realnym światłem (po ISS) w długim tunelu, który ma szansę i wręcz musi w końcu zdecydowanie ożywić działania w zakresie załogówki poza LEO. Poza tym przez tak beznadziejne zarządzanie funduszami - taka potęga kosmiczna jak USA nie ma dzisiaj własnych pojazdów załogowych. Może dodatkowym zastrzykiem adrenaliny będą ostatnie "odloty" Putina, który udowadnia, że na rosyjskich partnerów trzeba coraz mniej liczyć.