[...] Zastanawiają też b.poważne uszkodzenia osłony (backshell), mimo przecież opadnięcia na powierzchnię w miarę wolnym tempem, przynajmniej o wiele delikatniejszym niż np. odstrzeliwana wcześniej osłona termiczna.
Porównywałem sobie obecny stan osłony ze zdjęciami z czasów jej montażu i wygląda jakby pod wpływem przygrzmocenia w marsjański grunt - została nieco "sprasowana".[...]
W tym nie ma nic dziwnego:
1) Zewnętrzna skorupa backshella to raczej b. cienka blacha. Jedyne wytrzymałe elementy strukturalne to te mocowania, które przenoszą obciążenia (całkiem spore!) między reszta masy ladownika a spadochronami czy będące częścią adaptera między lądownikiem a cruise stage i rakietą nośną.
2) Prędkość uderzenia backshella o powierzchnię jest całkiem pokaźna - szacuję na 10-20 m/s co najmniej. To drugie to 72 km/h, jakby auto które nie dość zwolniło na zakręcie walnęło w skarpę lub solidną ścianę. Skąd te wartości? Z misji roverów z 2003 pamiętam, że końcowa predkość lądownika na spadochronie, przed zadziałaniem retro-rakiet i odrzuceniem spadochronu/backshella wynosiła 60 m/s. Tu pewnie jest podobnie lub więcej, a w przypadku sky crane rozdzielenie następuje wysoko nad gruntem. Wobec tego backshell spada ze stosunkowo sporej wysokości. Mimo drastycznego (10x?) spadku obciążenia spadochronu po wyczepieniu głównego ładunku nie sądzę, by prędkość została zredukowana więcej niż 3-5x.
Jak dotychczas, misja Ingenuity okazała się niesamowitym sukcesem. Powoli chyba jednak zbliża się do granic swoich możliwości, to w końcu "tylko" test technologii. Ale z jakim potencjałem. Aż się prosi o większego następcę, tym razem zaopatrzonego w jakiś zdalny spektrometr, np. laserowy, do badania wychodni skalnych, obok których taki dron mógłby usiąść w bezpiecznej odległości. Potrzebny zasięg detekcji kilkanaście-parędziesiąt m. Taki zestaw byłby to idealny zwiadowca dla łazika taszczącego większe laboratorium, ale też przepis na samodzielną misję marsjańską . To drugie mogłoby dotyczyć wielkopowierzchniowych celów/struktur geologicznych, których przebadanie za pomocą łazików byłoby nie celowe ze względu na ich ograniczoną prędkość w terenie. W tym przypadku trzeba by rozwiazać problem łączności, bo na takim dronie ciężko umieścić zestaw do bezpośredniej komunikacji z Ziemią - chyba pozostają satelity marsjańskie, co już jest częściowo stosowane.
Ciekaw też jestem, czy w przypadku skalowania "projektu Ingenuity" w górę nie byłoby korzystne zintegrować paneli słonecznych o większej powierzchni z wirnikiem. Ale można sobie wyobrazić różne konstrukcje...
Pozdrawiam
-J.