Obydwoje są siebie warci. Trump jak ciężkim idiotą jest - każdy widzi (oprócz rzecz jasna jego wielbicieli). A Musk, wg chińskiego przysłowia "Kto jest głupszy, głupi, czy ten kto go słucha". Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, znając idiotę na stołku prezydenckim - jutro wyśle do Boca Chica kawalerię pancerną a pojutrze powie na konfie, że Elon jednak jest spoko ziom "i robi dobrą robotę". [facepalm]