Precyzuję: rozbijamy się w tej dyskusji o dwa poziomy. Mikro- i makroskopowy.
Zgadzam się oczywiście, że na poziomie molekularnym życie jest jedno - generalnie mamy jeden zestaw aminokwasów, analogiczne enzymy, podobne procesy, podobna budowa komórkowa. I chociaż nasze życie jest zbudowane z najpopularniejszych i najbardziej oczywistych składników (chyba że da się znaleźć lepsze do swoich funkcji niż węgiel i tlen, sprostowanie mile widziane

) to nie zmienia to faktu, że to tylko jeden przykład życia w tym poziomie. (Choć po wejściu na poziom komórkowy kłóciłbym się, gdybym miał wiedzę wystarczającą do oceny
ostatnich publikacji mówiących o niezależnie wyewoluowanych neuronach i synapsach.)
Mój post był o poziomie makroskopowym - o ewolucji, która działa na wszystkie organizmy. Również te na innych planetach, jeśli istnieją. Wydaje mi się, że w wątku o inteligentnym życiu na oceanicznych planetach ważniejszy jest poziom makroskopowy, a nie to czy używają neuronów czy ich zamienników. Wspomniane maty biologiczne to bardzo naciągane przykłady inteligencji w porównaniu do jakiegokolwiek zwierzęcia z mózgiem. Już lepszym przykładem byłyby tutaj głowonogi, ale nawet one mają puszkę mózgową. W toku ewolucji niezależnie wykształciły się narządy analizujące fotony, centralne narządy sterowania nerwowego, płetwy i opływowe kształty, tkanka mięśniowa - i na to mamy wiele ciekawych przykładów życia na Ziemi. Dlatego sądzę, że podobnych cech można oczekiwać po 'inteligentnych wodnych obcych'. Nie mat biologicznych, roślin i bakterii, bo tym jak widać na milionach przykładach życia, inteligencja nie jest im specjalnie potrzebna.