0 użytkowników i 6 Gości przegląda ten wątek.
Szanowni Państwo,dzisiaj na Państwa stronie pojawiła się informacja dotycząca odkrycia w CERNie nowej cząstki, tzw. pentakwarka. Bardzo cieszę się, że informacje o odkryciach naukowych pojawiają się na stronach Onetu, jednak sugerowanie w tytule możliwości otrzymania przeze mnie Nagrody Nobla muszę uznać za "kaczkę dziennikarską". Cząstka, której odkrycie ogłoszono dziś w CERNie nie jest tym pentakwarkiem, którego dotyczyła moja praca (a właściwie tzw. "doniesienie konferencyjne") z roku 1987. W tamtej pracy chodziło o cząstkę składającą się z kwarków lekkich, tzn. takich których masa stanowi kilka lub kilkanaście procent masy protonu. Tymczasem pentakwark z CERN'u zawiera parę dwóch ciężkich kwarków (tzw. kwark c i anty-c), z których każdy ma masę około 30% większą od masy protonu. Dynamika układów z kwarkami ciężkimi jest zupełnie inna niż dynamika układów z kwarkami lekkimi. Ja się nigdy nie zajmowałem układami ciężkimi, a moja praca z roku 1987 i późniejsze prace na temat pentakwarków do układów z ciężkimi kwarkami się nie stosują. Losy lekkiego pentakwarka są dość skomplikowane. W roku 2003 ogłoszono jego odkrycie i wiele grup doświadczalnych to potwierdziło. Potem jednak po dokładniejszych badaniach okazało się, że w nowych danych nie zaobserwowano lekkich pentakwarków. Obecnie tylko dwa eksperymenty podtrzymują wcześniejsze wyniki. Jednak wyniki te traktowane są przez środowisko naukowe ze sceptycyzmem. Osobiście mam nadzieję, że ogłoszone dzisiaj odkrycie doprowadzi do przeprowadzenia eksperymentu tzw. "formacji", który w jednoznaczny sposób rozstrzygnąłby kwestię istnienia lekkich pentakwarków.Łączę pozdrowienia,Michał Praszałowicz
Natomiast jeden znany nam dobrze astronauta misji Apollo 14 uważa, że kosmici zapobiegli wojnie nuklearnej:http://www.rt.com/usa/312364-aliens-nuclear-war-earth/(Źródłem najbardziej rzetelne źródło w internetach: Russia Today! )
NASA powierza załogowe misje SpaceXAmerykańska agencja kosmiczna, chcąc wysłać kolejną zmianę załogi na Międzynarodową Stację Kosmiczną wciąż musi korzystać z pośrednictwa Rosjan. NASA chce jednak uniezależnić się od ich pomocy, dlatego wspólnie z Boeingiem oraz prywatnym konsorcjum SpaceX pracują nad stworzeniem własnego systemu załogowych lotów.Odkąd NASA skasowała program wahadłowców, astronauci na Międzynarodową Stację Kosmiczną dostarczani są przy pomocy rosyjskich rakiet. NASA od dawna próbuje się w tej materii uniezależnić, jednak na razie nie było to możliwe, gdyż żadna z firm nie dysponuje odpowiednią technologią, która zapewniłaby bezpieczny transport załogi na orbitę.Być może wkrótce się to zmieni, gdyż NASA w maju bieżącego roku zleciła Boeingowi opracowanie pojazdu, który nadawałby się do transportu załogi do ISS, a teraz zrobiła to samo w prywatnym konsorcjum SpaceX, należącym Elona Muska, który do 2017 roku powinien już mieć gotowy odpowiedni wahadłowiec.NASA liczy na to, że współpraca z amerykańskimi koncernami znacznie zredukuje koszty dostarczania na ISS ludzi oraz zapasów. Oczywiście, zanim będzie to możliwe, pojazdy obu firm będą musiały przejść jeszcze loty testowe, sprawdzian bezpieczeństwa oraz zostaną poddane wnikliwej ocenie, która pozwoli stwierdzić, czy nadają się do takich zadań.
Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, która od wielu lat krąży nad naszymi głowami, umożliwiając przeprowadzanie tysięcy istotnych dla nauki eksperymentów, pozostanie tam najdalej do 2028 roku. Rosja i Chiny już zapowiedziały budowę nowej stacji, jednak NASA najwyraźniej nie zamierza w tym projekcie uczestniczyć i wkrótce zamierza wyprowadzić się z ISS.(...)Gerstenmaier potwierdził, że NASA chce wyprowadzić się z ISS tak szybko, jak się da, ponieważ nie stać ją na równoczesne finansowanie dwóch projektów, a priorytetem dla agencji jest wyjście z niskiej orbity Ziemi. Agencja ma nadzieję, że jej miejsce na stacji zajmą prywatne firmy, które przejmą na siebie koszty jej funkcjonowania.