Dzis okolo 17:10 na TVN24 dowiedzialem sie, ze Felix Baumgartner wyskoczy z 36 tysiecy KILOMETRÓW!
"Reporterce" nic nawet nie zaswitalo, że cos jest nie tak i po chwili jeszcze raz powtorzyla to samo.
Zaczynam z rozrzewnieniem wspominać czasy Gomułki kiedy to "ćwiczyłem" w podstawówce (nie żebym jakiś komuch był, raczej przeciwnie). Kadra była przedwojenna głównie, uczyli solidnie i wychowywali. Żadnych tam praw ucznia, żadnego tam witania wiosny (czyli oficjalnych wagarów), żadnych otrzęsin, kocenia i tym podobnych ekscesów. Dobrze uczyli, sporo wymagali i już, trudno. A element bandycki bywał, najpierw interweniowali nauczyciel, później dyrektor, a jak jeden dał po buzi dyrektorowi, to przyjechała milicja i już w suce kontrolnie dostał kilka pał.
A teraz jakieś dziwne standardy. Zresztą, już w latach 80tych kolega po chemii, co uczył fizyki wyjaśnił mi że on swoją 7 klasę musiał najpierw nauczyć solidnie podstaw rachunków, kolejności 4 podstawowych działań. Te reformy oświaty zaczęły się już wtedy i jest tylko coraz gorzej. Zaczynanie nauki o 5 roku życia to już koniec, tylko się dzieciakom rozwala mózgi, bo w tym wieku przeciętny uczeń i tak nie jest w stanie pojąć literek i cyferek, ale mu pchają do głowy siłą robiąc z niego kalekę. To się później odbija na rozwoju, to jest chore wszystko.