Nie chcę wchodzić w polemikę ze znawcą zagadnienia, ale wydaje mi się, że zawsze zmiana władzy, nawet jeśli tylko personalna, prowokuje pewne przewartościowania. Persowie chyba zadadzą sobie pytanie, na co im własny program kosmiczny. Czy do wsparcia lub przykrycia woskowego spejsa lub (broni jądrowej), czy do wzrostu prestiżu kraju, czy tp. Bo wiemy w jakim są miejscu i z jakim mozołem po pierwszych sukcesach usiłują cokolwiek umieścić na orbicie.
Rola Ahmadineżada była - tak sądzę po doniesieniach medialnych - wystarczająco duża, by mógł realizować swoje ambicje kosmiczne. Zaś Rouhani wygląda na to, sądząc po jego wypowiedziach, że będzie bardziej nastawiony na sprawy wewnętrzne, i może spejs w takim wydaniu jak dotychczas uznać za zbędny.