Wydaje mi się, że się okazało po prostu, że system rakietoplanu wcale nie jest taki prosty do przeskalowania wyżej. SpaceShipOne miał masę startową 3600 kg, zaś SpaceShipTwo to 9750 kg. Ponad 2 razy więcej. Czyżby gdzieś tam przebiegała "cienka linia", w której zastosowana technologia okazuje się być niewystarczająca i trudna do "okiełznania"? Mam tu na myśli przede wszystkim silnik rakietowy.
System kontroli rakietoplanu jest także skomplikowany, pewnie przy wyższej masie całego pojazdu to jeszcze bardziej się skomplikowała?
Osobiście sądzę, że szybko okaże się, że znacznie prostsza konstrukcja, czyli rakieta + kapsuła zdobędzie więcej rynku.
Do mnie 80/90 km pułapu też nie przemawia. To uważam za lot wysokościowy niż kosmiczny.