Spod ciemnego nieba, to może warto. Choć muszę przyznać, że w tym roku Perseidy dopisały rzeczywiście lepiej, niż w zeszłym. Nawet w zaświetlonym Krakowie miałem takie momenty, że musiałem między jednym a drugim zjawiskiem czekać "zaledwie" 2-3 minuty.