Dotychczas obiektem (próbnikiem) najszybciej poruszającym się w przestrzeni kosmicznej jest bodajże NH (wiadomo, w planie nie było mowy o orbitacji tylko o "flajbaju"), jednakże jaką prędkość maksymalną musiałby mieć np.próbnik-orbiter Urana aby umożliwić mu - przy wcześniejszym etapie hamowania silniczkami - bezpieczne wejście właśnie na jego wstępną orbitę. Zresztą w przypadku Urana dochodzi jeszcze jego fikuśne nachylenie osi i całego układu księżyców względem ekliptyki, także wejście na orbitę tego zielononiebieskiego giganta byłoby tym bardziej karkołomnym podejściem i wydarzeniem w jednym. Nie wiem czy zastosowanie np. potężnego SLS dawałoby gwarancję, że prędkość próbnika jest "bezpieczna" dla takiego, poźniejszego manewru przechwytującego. Pytanie czy po prostu rakieta klasy Atlas V mimo wszystko nie byłaby wystarczająca dla tego typu misji, uwzględniając powyższe założenia co do nadania próbnikowi "bezpiecznej" prędkości transferowej. Zatem - tu nie chodzi chyba tylko o przyspieszenie czasu trwania lotu do punktu docelowego (uwzględniając asysty grawitacyjne) ile o sam proces podejścia do celu, hamowania, wejścia na karkołomną orbitę o nietypowej przecież inklinacji.