Artemis 2 nie jest triumfem Europy. Misja dobiegła końca. Trzech Amerykanów i jeden Kanadyjczyk polecieli na Księżyc i z powrotem po raz pierwszy od ponad pół wieku. Gdy kurz opadnie, miejsce Europy w tym momencie prawdopodobnie nigdy nie będzie niczym więcej niż przypisem. Czy to strategiczna porażka Europejskiej Agencji Kosmicznej, okrutna rzeczywistość partnerstwa, czy po prostu pech?
Więcej -> https://europeanspaceflight.substack.com/p/artemis-2-is-not-a-european-triumph
Misja NASA nie jest triumfem Europy? No poważnie?
Udział Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w misji Artemis 2 jest nie tylko znaczący, ale wręcz krytyczny. Bez europejskiego komponentu kapsuła Orion byłaby jedynie „pustą skorupą” bez napędu, prądu i powietrza.
Głównym i najważniejszym wkładem ESA jest Europejski Moduł Serwisowy (European Service Module – ESM).
Moduł serwisowy to „serce” statku Orion, zamontowany bezpośrednio pod kapsułą załogową. Podczas gdy astronauci przebywają w module załogowym (produkcji NASA), ESM zapewnia wszystko, co jest niezbędne do ich przetrwania i powrotu na Ziemię. ESM przechowuje i dostarcza astronautom wodę pitną oraz mieszankę powietrza (tlen i azot). System grzejników i radiatorów, który odprowadza nadmiar ciepła z elektroniki i kapsuły, zapobiegając zamarznięciu lub przegrzaniu załogi.
ESM jest owocem współpracy ponad 10 krajów europejskich. Głównym wykonawcą był Airbus Defence and Space w Bremie (Niemcy), ale w projekcie uczestniczyły firmy z całego kontynentu:
Włochy (Thales Alenia Space): Odpowiadają za strukturę nośną modułu oraz systemy magazynowania wody i kontroli termicznej.
Francja (ArianeGroup): Dostarczyła komponenty napędowe i silniki.
Wielka Brytania: Udział w systemach komunikacji i zarządzania danymi.
Szwajcaria, Hiszpania, Belgia, Holandia i inne: Dostarczyły elementy elektroniki, okablowanie oraz mechanizmy rozkładania paneli słonecznych.
To pierwszy raz w historii, kiedy NASA powierzyła krytyczny system swojej flagowej misji załogowej partnerowi zagranicznemu. W czasach programu Apollo wszystko było amerykańskie. Teraz, jeśli moduł ESA by zawiódł, misja Artemis 2 nie mogłaby wrócić na Ziemię. Choćby to pokazuje, jak ogromne zaufanie Amerykanie pokładają w europejskiej inżynierii.
Poza samym sprzętem (hardware), ESA zapewnia:
Wsparcie naziemne: Stacje łączności dalekiego zasięgu (Deep Space Network) zlokalizowane w Europie i na świecie śledziły Oriona.
Zespół kontroli misji ESM: Inżynierowie z centrum w Bremie monitorowali parametry modułu serwisowego 24/7 wspólnie z Houston.
Warto dodać, że za dostarczenie tych modułów (NASA zamówiła ich już 6 sztuk), Europa „płaci” za miejsca dla swoich astronautów. Dzięki temu wiemy już, że w kolejnych misjach Artemis (3, 4 i 5) na pokładzie znajdą się astronauci z ESA.