Nie ma wogóle co porównywać ogólnie pojętego przedsięwzięcia księżycowego z marsjańskim. Nie trzeba nawet wspominać o tym, że nie posiadamy odpowiedniej technologii (,którą oczywiście w jakimś czasie posiądziemy). Na obecną chwilę lot na Marsa wyklucza przede wszystkim kwestia zabezpieczenia załogi przed promieniowaniem na czas transportu, no i chyba jednak brak doświadczenia w absolutnie samodzielnym funkcjonowaniu załogi z dala od mamusinego fartuszka jakim jest Ziemia. Księżyc w tym przypadku - chociaż przecież różny pod względem środowiskowym od marsjańskiego - stanowi jednak teren na doskonały trening, poligon, do którego w sytuacji krytycznej jest jednak zawsze dostęp w ciągu tych ustawowych 4 dni. I wydaje mi się - dopóty nie posiądziemy technologii, która całkowicie nas uniezależnia od Ziemi (dostaw) - nie ma wogóle co mówić o lotach załogowych na Marsa. Księżyc też nas nie chroni przed promieniowaniem, ale po prostu jest w naszym zasięgu dając nam jednocześnie pole do popisu w opracowaniu i przetestowaniu technologii chroniących przed zabójczym wpływem środowiska kosmicznego. Potem, bogatsi w to doświadczenie i pewni sprawdzonych rozwiązań można się pokusić na loty dalej, przede wszyskitm mając na myśli loty długoterminowe. Patrząc przez ten pryzmat na obecne modne gadanie o lotach załogowych na Marsa renderuje nam się jedynie wielka, nieuzasadniona motyka.