Żeby nie przedłużać dyskusji. Ja myślę, że Mars jest w zasięgu w ciągu najwyżej 20-30 lat. Wystarczy jeśli opracujemy potrzebne tam technologie: kosmiczne reaktory jądrowe, silniki NTR (akurat nie są niezbędne na 100% ale na pewno ułatwią nam sprawę), systemy kontroli życia (oraz usuwania śmierdzących odpadów, antropogenicznego pochodzenia oczywiście, ściśle antropogenicznego

) itd.
Sęk w tym, że technologii tych, z wyjątkiem tych potrzebnych na ISS (np. kibelki kosmiczne) teraz się nie opracowuje ani testuje. Więc NASowskie i Obamy gadanie o locie na Marsa przed 2040 to dla mnie czysta propaganda, i ściema polityczna. Tym bardzie, że nie Obama będzie odpowiedzialny za budżet za ileś tam lat.

Myślę, ze wielkim plusem jest to, że dziś wspiera się (przynajmniej na papierze, ale nie tylko) komercyjne statki na LEO. Mam nadzieję, że Musk albo inni jego naśladowcy kiedyś opracują z pomocą NASA lib nie potrzebne nam technologie do eksploracji.
Tylko, czy komercja może parać się technologiami jądrowymi w USA? Ciekawe jakie są w tej materii przepisy?