Odnoszę wrażenie, że w powyższej dyskusji wymieszały się dwie rzeczy: (a) przygotowanie merytoryczne do misji marsjańskiej, obejmujące również trening sytuacji awaryjnych, (b) sprawdzenie, czy istnieją bariery psychiczne w takim locie, i ewentualnie jak im zaradzić.
Jeśli idzie o to pierwsze, to nie ma sensu wkładać przeszkolonych astronautów na kilka/kilkanaście miesięcy do habitatu, bo to do niczego ich nie przygotuje - warunki emocjonalne będą tam skrajnie różne od tych w prawdziwej misji marsjańskiej, o czym pisałem w moim poprzednim poście.
Natomiast jeśli idzie o to drugie, to najbliższe wydają mi się warunki na okrętach podwodnych podczas długiej misji, ale w warunkach wojennych. Tylko wówczas można uzyskać odpowiedni stopień zagrożenia. Jakieś analizy pewno gdzieś są w archiwach ponazistowskich.
Pamiętam film, który oglądałem na TV kilka lat temu, ale nie pamiętam co to było. W każdym razie mówił o radzieckich kosmonautach, ich statusie społecznym kiedyś a teraz. Pod koniec pokazano rozmowy w ludźmi, którzy brali udział w programie kosmicznym jako uczestnicy tajnych eksperymentów, m.in. w zakresie reakcji na długotrwały stres. Wówczas ten stres był rzeczywisty - nikt nie przejmował się ich życiem, bo w kosmos nigdy nie mieli polecieć. Wyszli jako ludzkie wraki. Teoretycznie więc można takie eksperymenty przeprowadzać w warunkach zbliżonych do kosmicznych pod względem zachowania "czynnika ludzkiego", ale ze względów humanitarnych miejmy nadzieję, że nikt nie będzie już ich przeprowadzał w ten sposób.