Amerykanie na księżycu już byli, więc wydawanie kolejnych dziesiątek miliardów na to, żeby tam po raz kolejny lecieć, nie jest najlepszym pomysłem.
Zresztą lepiej jest po raz pierwszy polecieć na Marsa, niż po raz dziesiąty na Księżyc.
No i tutaj amerykanie mogliby sami siebie oszukać, bo zajmowanie sie wyprawą na Księżyc zajęłoby kilkanaście lat, a później znowu kilkanaście lat szykowania załogowej misji na Marsa, bo to wszystko może sie okazać zbyt długo, i na koniec by sie okazało że ktoś mógłby amerykanów w tym wyścigu na Marsa wyprzedzić.
To nie chodzi o to kto tam był, ale o racjonalność. Bo jeśli mamy teraz lecieć na Marsa by tam wbić przysłowiową flagę - to sam pomyśl gdzie tu sens eksploracji. Racjonalność polega na tym, że to nie Mars, a Księżyc mamy pod ręką, a rzucanie się na Marsa z porzuceniem Księżyca jako kolejnego logicznego kroku - to po prostu moim zdaniem - zwykły błąd. Zresztą co tam moje skromne zdanie, poważni naukowcy i zdrowoozsądkowi planiści mówią już, że to Księzyc powinien się stać drugim domem, nie od razu Mars. Tym bardziej, że loty mięzyplanetarne sąi będą jeszcze długo bardzo drogie - porównaj sobie rozmiar kosztów podobnej, dużej inwestycji na Księżycu i na Marsie, porównaj sobie czas transportu na obie placówki, porównaj sobie bezpieczeństwo załogi na czas podróży (i nie tylko). Na Marsa jest po prostu za wcześnie, skoro tak naprawdę nic na tym Księżycu sensownego nie zrobiliśmy.
Sam jeden lot na Marsa w te i z powrotem, mógłby kosztować dosyć małe pieniądze, w końcu to jest firma prywatna więc wszystko by było nieco taniej, więc wyjdzie te 20 miliardów może mniej, w sumie jak sie Nasa dołoży to by dało rade.
No ale miasto na Marsie?
Przecież to będzie kosztować setki miliardów, skąd oni wezmą na to kase?
Jak pisałem - jeden lot na Marsa i spowrotem to tylko dla celów propagandowych a raczej patrząc obecnie np. na Spacex - marketingowych. Dlatego już wtóruje mu Boeing czy Lockheed ze swoimi dziwnymi wizjami mogącymi chyba co najwyżej podnieść notowania tych firm... Ot taka odpowiedź na topie, skoro jeden chwali się, że już za chwilę poleci, to my nie będziemy gorsi.
A Musk póki ma pieniądze to będzie sobie cele wybierał - wiadomo - kto bogatemu zabroni. Znowu jednak odnoszę wrażenie, że gadanie o podboju/kolonizacji czy zwykłych wycieczek na Marsa jest trendy, a Musk usilnie będzie swoje największe marzenie realizował, z jednej strony podziwiam, bo przecież wie na co się finansowo zwłaszcza porywa, a co mógłby dużo, dużo mniejszym kosztem osiągnąć w przypadku Księżyca. Jego pieniądze, jego wybór, tyko szkoda, że taki właśnie....