Czyli generalnie są takie możliwości:
1. Stosunkowo mała rakieta i potężny samolot o dużych osiągach. Takich samolotów o dużych osiągach nie ma zbyt wiele "na rynku" i są pewnie bardzo drogie i skomplikowane w obsłudze. Wewnątrz może być też stosunkowo mało miejsca, co wymusza bardziej rozbudowaną obsługę naziemną. Mała rakieta pewnie też ogranicza ilość ładunku (fizycznie i wagowo), jaki może być wyniesiony na orbitę. Dodatkowo pewnie mała rakieta potrzebowałaby bardziej wyspecjalizowanego i aktywnego systemu sterowania, który by sterował rakietą. A to może się negatywnie odbić na całkowitym ładunku wynoszonym na orbitę.
2. Wariant pośredni - średniej wielkości rakieta i samolot wojskowy o mniej wyśrubowanych osiągach. Tutaj można teoretycznie zbudować większą rakietę o prostszej konstrukcji. Koszty obsługi samolotu też powinny być mniejsze.
Z drugiej strony pewnie koszty obsługi samolotu nadal są duże - między innymi dlatego pewnie w wojsku szkoli się pilotów na samolotach szkolno-bojowych (nawet turbośmigłowych, takich jak nasz Orlik), co może oznaczać, że wcale nie musi być zauważalna jakakolwiek redukcja ceny wyniesionego kilograma na orbitę. Nadal jednak w samolocie
3. Wariant duży - komercyjny samolot odrzutowy i duża rakieta. Czyli tak jak działa system Pegasusa. Ten system zdaje się mieć kilka zalet - samoloty pasażerskie są budowane z myślą o kosztach. Na pokładzie jest stosunkowo dużo miejsca - czyli można wsadzić zespół odpowiedzialny za rakietę. Sama rakieta też może być znacznie cięższa - wspomniany Pegasus waży od 18 do 23 ton i jest w stanie wynieść do 400 kg na orbitę. Miejsca pod samolotem też jest sporo w porównaniu z samolotami wojskowymi - co pewnie ułatwia operacje i nie tak bardzo ogranicza potrzebną przestrzeń.
Z drugiej strony taka rakieta może być... za duża i to jest pewnie jej wyraźna przeszkoda. Przykładowo, IBEX waży około 100 kg, czyli zaledwie 25% możliwości nośnych Pegasusa. To może "sztucznie" podnosić cenę za kilogram, bo raczej trudno spodziewać się, że w takiej konfiguracji rakieta wyniesie kilka satelitów na raz (oczywiście to się już zdarzało, ale częściej dla jednego klienta -
http://en.wikipedia.org/wiki/Orbcomm - niż dla dwóch różnych ). Zatem można raczej zapomnieć tutaj o podwójnych, różnych ładunkach.
Podobnież może być z samolotami transportowymi.
Ciekawe jak by te opcje się prezentowały liczbowo - od masy rakiety, poprzez ładunek aż po koszty lotu i porównanie z konkurencją. Wydaje mi się jednak, że jeśli jakiś system miałby być wprowadzony, to największe szanse ma coś przejściowego pomiędzy wariantem 2 a 3 - czyli samolot pasażerski, ale z mniejszą rakietą, wynoszącą np 50-100 kg na orbitę. Wtedy można by skorzystać z mniejszego (i jeszcze tańszego w obsłudze) samolotu pasażerskiego, jak np Buginga 737 albo AirŁobuza A320.

A tych na rynku sporo...