Deszcz to glownie naraza plytki termiczne na uszkodzenie i drogie wymiany.
Poniewaz nastepny lot by sie i tak juz nie odbyl - nie ma wiec znaczenia.
Po awarii kompa powróciłem i chcę coś sprostować. Mike Moses to dokładnie wyjaśnił. PROBLEMEM _NIE_ BYŁA UTRATA PŁYTEK, ale UTRATA ENERGII KINETYCZNEJ podczas przelotu przez możliwy deszcz w trybie szybowca

. Jednak w tym i tylko w tym profilu lotu (wygląda, że unikalnym dla STS-135) był bardzo duży zapas energii dla manewru RTLS i dlatego przelot przez deszcz byłby dopuszczalny (i istniała możliwość zmiany strony pasa do lądowania).
Dyskusja nad konsekwencjami jest czysto akademicka, ponieważ przez żadną chwilę podczas wzlotu nie padało nad ścieżką do pasa! Decyzja zatem była słuszna!