Hmm Jutro chyba kończy się historia (ta kosmiczna oczywiście, bo promy nie znikają) STSów. Mnie też trochę się rzewnie robi, mimo, że wiele razy jak chcieli tego zwolennicy załogowego programu marsjańskiego chciałem kasować ten program. Najsmutniejsze to jest, ze STSY na dziś dzień nie mają godnych następców. Orion i jego prywatni konkurenci to albo dopiero demonstratory latające w spejs (Dragon - bezzałogowo na dodatek) a reszta jeszcze na deskach kreślarskich albo nieśmiałe modele. Hmm Kto wie co przyniosą następne lata w załogowej astronautyce. Kiedyś w 1996 roku wymarzyłem sobie, iż prom kosmiczny (Endeavour) w swej ostatniej misji wyniesie na orbitę, pierwszą załogę do lotu na Marsa, która miałaby się potem przesiąść do statku międzyplanetarnego (przyczepionego do ISS

). Szkoda, że o takim scenariuszu chyba raczy zapomnieć

Buuu
