Długo zastanawiałem się, czy to wątek do działu historia, czy przyszłość, optymistycznie daje go do przyszłości

Jako, że naprzykrzałem się innym w wątkach komercyjnych o tym, że cały nasz astronautyczny bałagan zmierza w złym kierunku i ogólnie, że projekty komercyjne nic nie wniosą w postęp i eksplorację postanowiłem stworzyć wątek o misji załogowej na Marsa, czyli o tym, co cieszyłoby mnie w astronautyce najbardziej

Jeśli chodzi o to o czym chciałbym tutaj z wami pogadać, to :
- „Mars Direct”, czy jakieś inne alternatywy ??
- Czy technologia już istnieje, czy takie stwierdzenie jest przesadzone
- Koszty, czy spotkaliście się z jakimiś wyliczeniami takiego przedsięwzięcia
- Lecimy prywatnie, czy rządowo, a może międzynarodowo
- Jak myślicie kiedy to w końcu nastąpi ...
- Po co lecieć, czyli najciekawsze zagadnienia ze strony naukowej
- Co po locie, czyli nie powtarzajmy błędów „Apollo”
- A dla przeciwników takiej wyprawy (jeśli tacy tu są), oczywiście zagadnienie – a może roboty wystarczą
Zacznę może od przybliżenia tematu :
O locie na Marsa myślano już od dawna, nawet jeszcze w czasie trwania programu Apollo rozważano wątek marsjański, jako kolejny etap podboju kosmosu. Niestety na drodze stanęły, chyba bardziej niż problemy technologiczne ... pieniądze (tak zgadliście). Nawet najbardziej optymistyczne wyliczenia nie zamykały się wtedy w kwocie 100 mld. $ (dla porównania Apollo kosztował 25 mld.)
W zasadzie nic na tym tle nie zmieniło się, aż do początku lat ’90. Wszystkie projekty z grubsza rozbijały się o ciężkie założenia konstrukcyjne i logistyczne, tzn. planowano najpierw wynieść na orbitę części gigantycznego statku, zmontowanie go tam i załadowanie po brzegi niezbędnym wyposażeniem, paliwem, itd. i wtedy rozpoczęcie podróży na Marsa. Co to oznacza, nie trzeba chyba tłumaczyć ... koszmar logistyczny i lawinowo rosnące koszty.
Dopiero na początku lat ’90 pojawiło się nowe spojrzenie na sprawę ... projekt „Mars Direct” opracowany pod egidą firmy Martin Marietta - radykalny plan zrywający z dotychczasowym rozumowaniem. Zakładał on wysłanie misji bezpośrednio z ziemi na Marsa. Zrywał również z koniecznością tworzenia olbrzymiego statku, po części po przez produkcję paliwa niezbędnego do powrotu na ziemię dopiero na marsie, a po części dlatego, że statek powrotny wysyłany miał być na długo przed misją załogową.
Plan wyglądał następująco :
1)
- Start statku powrotnego dla marsjańskiej ekspedycji
- Jego lądowanie w rejonie planowanej marsjańskiej bazy
- Przygotowanie go do drogi powrotnej, wyprodukowanie paliwa i sprawdzenie systemów
2)
- Start misji załogowej w module mieszkaniowym
- Lądowanie modułu mieszkaniowego wraz z załogą w pobliżu statku powrotnego wysłanego wcześniej
- Pobyt załogi na powierzchni marsa (przez blisko 18 miesięcy !!!)
- Powrót na ziemię w statku powrotnym
3)
- W momencie lądowania misji załogowej z ziemi wysyłany byłby kolejny statek powrotny, który spełniałby dwa zadania : byłby wykorzystany do powrotu przez następną załogę marsjańską i jako zabezpieczenie dla załogi już znajdującej się na powierzchni planety
4)
- I tak w kółko J
Plan „Mars Direct” był nowatorski pod wieloma względami:
- odrzucał konieczność budowy wielkiego statku na orbicie ziemi
- wykluczał start z orbity, a proponował lot bezpośredni z ziemi
- odrzucał konieczność proponowanych czasami międzylądowań na Księżycu, lub przelotu wokół Wenus w celu nabrania odpowiedniej prędkości przez manewr przyspieszenia grawitacyjnego
- proponował lot po najkrótszej z możliwych tras, tzw. Misja koniunkcyjna
- zakładał wykorzystanie marsjańskiej atmosfery w celu wyhamowania statku
- zakładał pobyt na powierzchni planety wszystkich czterech astronautów biorących udział w misji przez blisko 18 miesięcy
- zakładał wykorzystanie ostatniego stopnia rakiety nośnej w celu wytworzenia sztucznej grawitacji w drodze na marsa ( taki stopień, coś jak SIVB w Saturnie V, który rozpędziłby moduł mieszkaniowy do niezbędnej prędkości ucieczki, nie byłby odrzucany, tylko pozostawiony na uwięzi i całość wprowadzona byłaby w ruch obrotowy)
Tego typu nowinki można wyliczać w nieskończoność, ale najważniejsza i zasadnicza część planu to fakt, że nie zabieramy z ziemi paliwa niezbędnego na powrót, tylko wytwarzamy go z marsjańskiej atmosfery ... rakiety powrotne napędzane byłyby metanem wytwarzanym z dwutlenku - węgla, jako efekt uboczny powstaje woda J
Z grubsza to tyle, mam nadzieję, że resztę tematów poruszymy w „praniu”.
Na koniec jeszcze tylko ciekawostka finansowa ... komisja, które wykonała tzw. „Raport 90 dniowy” o możliwości lotu człowieka na Marsa wyceniła taką misję przy użyciu tradycyjnych założeń na 475 mld $ . „Mars Direct” został wyceniony przez tą samą komisję na 50 mld $, jeden z jego twórców, a na pewno największy propagator Robert Zubrin szacował koszt przedsięwzięcia na 20-30 mld. $.