Oww, ależ Hale przywalił! Nie mogę się doczekać przeczytania pełnej informacji:
@WayneHale
"Now that Discovery is safely delivered to the Smithsonian, I think I am free to write up how we almost lost her in 2005. Blog post soon."
Być może chodziło o wznowienie lotów po staracie Columbii? Ale ze zdania powyżej wynika, że nie...
Czy zatem o coś czego nie wiemy?!
Podczas startu STS-114 - jedynej misji, jaką wykonał Discovery w 2005 roku - 5 sekund po separacji SRB od zbiornika ET oderwał się spory kawałek pianki (o wielkości ok. 80 cm x 35 cm) o masie ok. 0,5 tej, która spowodowała katastrofę Columbii. Ale było to już w dość rzadkiej atmosferze, kawałek nie uderzył w prom i raczej nie stanowił zagrożenia.
Wcześniej - ok. minutę po starcie - od samego promu oderwał się kawałek osłony termicznej z klapy przedniego podwozia, czyli miejsca, które przy wchodzeniu w atmosferę ulega bardzo dużemu nagrzaniu. Ale był to mały kawałek - niecałe 4 cm. To też raczej nie zagrażało misji.
Natomiast dwie i pół minuty po starcie kawałek pianki izolacyjnej ET uderzył w prawe skrzydło orbitera.
Na podstawie masy piany i prędkości względem orbitera NASA oszacowała, że uderzenie miało 1/10 siły potrzebnej do uszkodzenia skrzydła. Z resztą późniejsze oględziny niczego złego na skrzydle nie znalazły.
Więc?
Też jestem ciekaw.