Dwa bardzo podstawowe błędy - demonstracja nastąpiła jako "jednorazowe" działania. A nie długoterminowe prace. Technologicznie zatem mogło to być na niewystarczającym poziomie zaawansowania
Skrócony opis procedur, łącznie w wypłukiwaniem azotu, za pomocą oddychania czystym tlenem, jest podany w dość pradawnej książce Jacka Nowickiego "Samoloty kosmiczne" strona 181

. Z wahadłowców astronauci przechwytywali satelity. Z wahadłowców naprawiono Hubbla i to ze trzy razy. W wahadłowcach wypróbowano sztuczne ramię, sterowane z wnętrza pojazdu przez astronautę. Trudno to nazwać działaniem jednorazowym.
Takich jak grawitacja wirówkowa, czy osłony radiacyjne.
A jak byś udowodnił, że technologia działa i to z odpowiednią charakterystyką przez lata? tylko na Ziemi w 1 g? Zauważ, że ziemskie systemy zawsze będą inne niż mikrograwitacyjne. Nie da się jeden do jednego przełożyć rozwiązania z Ziemi.
ISS mogłaby być idealną platformą do takich testów - obawiam się, że dopiero Gateway się taką stanie (a kto tu lubi Gateway).
Na przykład puścił bym to na okołoksiezcowym biosatelicie pełnym królików? Tak jakby "trochę" tańsze niż Gateway.
Jak w końcu odzyskali wodę z moczu astronauty, to było wielkie aj waj i święto lasu - przynajmniej dopóki sie nie okazało, że astronauci, piją ową wodę bardzo niechętnie.
Możesz dać link do tego?
Niestety, ale nie znajdę tego teraz. Pewnie gdzieś otchłaniach tego potwora (tematyka S/F z naprawdę ale to naprawdę mocna nauką)
https://projectrho.com/public_html/rocket/prelimnotes.phpKurde przez bitych dwadzieścia lat nie zbudowano nawet przeklętej pralki, coby każdej pary czystych gaci czy skarpetek, nie trzeba było wozić z Ziemi (choć w tej kwestii chyba nawet już coś zrobiono, ale nie jestem pewny, czy poleciało toto w końcu na stacje czy nie).
Znowu, dlaczego tak jest? Może myślisz za bardzo "jednograwitacyjnie" i brak świadomości różnic, jakie niesie ze sobą mikrograwitacja?
Nie wiem dlaczego. Widzę tylko, że niezwykle droga w budowie i utrzymaniu placówka, teoretycznie stworzona do wypróbowania technologi służących przetrwaniu człowieka w dalekich podróżach kosmicznych, w praktyce tego nie robi. Zaś jak pokazałem w post scriptu), zbudowany kluczowy moduł do takich badań służący do wytwarzania grawitacji wirówkowej, gnije na Ziemi. Tak katastrofa Columbi i ostatecznie go nie wysłano. Rozumiem.
Tylko, że przez prawie trzydzieści lat istnienia ISS nikt nie pomyślał, o jego zamienniku.
Nikt.
iSS to dosłownie zlepek zimnowojennych technologi, pochłaniający pieniądze jak czarna dziura i naprawdę nie dający praktycznie nic zamian. Ekonomicznie zupełnie nie do obrony, naukowo bardzo trudna do obrony, polityczne powody, dla których powstała w większości są już dawno nieaktualne. Dajmy jej umrzeć. Już czas.
Podsumowując, po prostu robisz duży błąd po prostu uznając, że pojedyncza demonstracja technologii wystarczy, aby w całości coś działało bez problemów. To dopiero pierwszy krok.
Pomijać 6 załogowych lotów na Księżyc, mamy ponad sto lotów promów kosmicznych, w tym latające laboratoria, przechwytywania i naprawianie rzeczy w kosmosie, mnóstwo skomplikowanych i bardzo wyrafinowanych misji. To tam się rodziła ISS.
Podaję fajny link, który dużo wyjaśnia:
https://humanresearchroadmap.nasa.gov/Gaps/Ago Bej, ten link dla Ciebie jest super ważny do zrozumienia:
https://en.wikipedia.org/wiki/Technology_readiness_levelW zasadzie chodzi tu o to, że wiele elementów postrzegasz jako gotowe, a tymczasem do misji księżycowej czy marsjańskiej są na zbyt niskim TRL.
Właśnie dlatego ISS jest na orbicie. I przez dekady - prawdopodobnie dopiero do dziś niewiele by mogło ją zastąpić.
[/quote]
i znowu, teoria musimy dopracować technologię. Mamy procedury dopracowywania technologi. Ok w porządku, wszak bez procedur mamy ostatnie lata istnienia Mira.
A potem się okazuje, że lot Artemis 2, jest ma polecieć załogowo z niewypróbowanym systemem pootrzymywania życia, bo rakieta i pojazd są tak absurdalnie drogie że NASA nie stać na bezzałogowy próbny lot Oriona w docelowej konfiguracji.
Zatem ten tego.
Powiem jak ja to widzę i na co mam nadzieje że się stanie. Starshipy finalnie będą tym, czym miały być wahadłowce. Tanim masowym dostępem do kosmosu. I dzięki nim będzie można rozkręcić pogram tymczasowych laboratoriów kosmicznych Spacelab, taki jaki powinien być od początku. Dlaczego tak? Bo można szybko rekonfigurować eksperymenty na Ziemi, bez czekanie na transport na stację, czas astronauty, aby eksperyment wyjął, przykręcił i uruchomił. Chcemy wypróbować mój żartobliwy przykład wirówki z królikami. Myk lecą króliki. Eksperyment z królikami nie jest gotowy? No to do pustego slota ładujemy nasza kosmiczna pralkę Franię. A potem jeszcze raz, tylko na okołoksiężycowej, przy okazji sprawdzając stopień odparowania metanu i ciekłego tlenu w zbiornikach podczas długiego lotu Starshipa.
Może to jest droga.