Obejrzałem powtórkę - chyba pierwszy raz wyglądało na perfekcyjną pracę silników i osłony od początku do końca. Prowadzący transmisje mówił o usunięciu płytek ochronnych w najbardziej krytycznych miejscach, żeby przetestować wytrzymałość - na shipie nie zrobiło to większego wrażenia, tym razem nic się chyba nie stopiło i koniec z idealnym podejściem do lądowania. Ładnie zamykają rozdział pod tytułem Starship v.2.
Czekamy w nowym roku na nową wieżę, wariant trzeci uzbrojony w raptory 3 i pełną operacyjność - pora przejść od testów do praktycznego użytkowania. Po latach eksperymentów i wybuchów projekt musi zacząć na siebie zarabiać.