Autor Wątek: Mirosław Hermaszewski (1941-2022)  (Przeczytany 85006 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #120 dnia: Listopada 08, 2019, 19:34 »
Od ok. 55 minuty nagrania przemówienie M. Hermaszewskiego
« Ostatnia zmiana: Maja 03, 2021, 04:30 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #121 dnia: Listopada 08, 2019, 22:07 »
UM Gliwice: Na podbój kosmosu
Gliwice  Utworzono: 07 listopad 2019


https://www.youtube.com/watch?time_continue=141&v=rmzMz66BhTg&feature=emb_title

W Centrum Handlowym Forum odbyło się wyjątkowe spotkanie z pierwszym i jednocześnie jedynym w historii Polakiem, który odbył lot w kosmos – lotnikiem i kosmonautą Mirosławem Hermaszewskim. O kosmosie rozmawiali z nim m.in. zaproszeni uczniowie z gliwickich szkół.
https://gliwiceonline.pl/20191106244536/um-gliwice-na-podboj-kosmosu1573081628

Spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim
Dodano: 21.10.2019

Czas wydarzenia: 2019-11-05 16:30
Miejsce wydarzenia:  Centrum Handlowe Forum (ul. Lipowa 1)
Organizator:  Miejska Biblioteka Publicznej w Gliwicach

(...) W latach 1983–1989 prezes Polskiego Towarzystwa Astronautycznego, w latach 1998–2000 przewodniczący Krajowej Rady Lotnictwa. Jest członkiem Komitetu Wykonawczego Stowarzyszenia Kosmonautów i Astronautów Świata, członkiem Kapituły medalu Akademii Polskiego Sukcesu. Od 1979 roku członek Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych Polskiej Akademii Nauk. Założyciel i aktywny członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Uczestników Lotów Kosmicznych.
https://kultura.gliwice.eu/wydarzenia/kulturalne-wyklad/2019-11-05/spotkanie-z-miroslawem-hermaszewskim

Generał Hermaszewski w Gliwicach: "Mój ojciec zginął z rąk sąsiada na Wołyniu". Kosmonauta opowiadał nie tylko o kosmosie
ŁUKASZ OLSZEWSKI 5 listopada Zaktualizowano 3 dni temu, 22:15




































Zdjęcia Karina Trojok

Mirosław Hermaszewski był gościem Galerii Handlowej Forum w Gliwicach, a dokładniej studentów z koła naukowego Politechniki Śląskiej. Jak można się było spodziewać chętnych, aby na własne oczy zobaczyć astronautę, nie brakowało. Jedyny Polak, który odbył lot w kosmos opowiadał o największej podróży swojego życia, a także dopełnił wykład o technologii kosmicznej i lotach w kosmos.

Generał Mirosław Hermaszewski to niewątpliwie żywa legenda. Odbył on lot w kosmos 27 czerwca 1978 roku i przebywał w przestrzeni kosmicznej przez 8 dni, wracając na ziemię 5 lipca, a więc ponad 40 lat temu. Dokonał tego jako pierwszy Polak w historii i - jak się okazuje - na razie jedyny. Nic więc dziwnego, że wiele osób przyszło tylko po to, aby zobaczyć polskiego kosmonautę.

We wtorek, 5 listopada, był on gościem Galerii Handlowej Forum w Gliwicach, a dokładniej studentów z koła naukowego Politechniki Śląskiej. Zanim jednak gen. Hermaszewski zaszczycił zgromadzonych, członkowie Studenckiego Koła Naukowego Zastosowania Metod Sztucznej Inteligencji działającego przy Politechnice Śląskiej zaprezentowali modele łazików marsjańskich oraz przedstawili krok po kroku ich budowę oraz obsługę przez operatorów, którzy znajdują się na ziemi, w czasie gdy urządzenia spacerują po powierzchni obcej planety.

Prezentacja studentów była tylko wstępem do głównego punktu wydarzenia. Mirosław Hermaszewski opowiedział o historii lotów, począwszy od mitycznych - Ikara i Dedala, przez pierwsze loty balonem i samolotem, a kończąc na lotach w kosmos i samej przestrzeni kosmicznej.

Młodsi widzowie mogli dowiedzieć się między innymi, jak wygląda nasz układ słoneczny oraz zainteresować się astronomią. Ponadto polski kosmonauta przypomniał wszystkim kawałek historii, jaką jest początek kosmicznych wypraw. Starsi widzowie mogli przypomnieć sobie te wydarzenie, opowiedziane przez głównego bohatera tamtych dni, natomiast młodzież miała szansę poznać te historię ze wspomnień żywej legendy.

Zgromadzeni w Forum mieli również niepowtarzalną okazję poznać gen. Mirosława Hermaszewskiego od innej strony. Nie jako eksperta, astronautę, ikonę, ale jako człowieka. Kosmonauta opowiedział historię swojego życia, drogę do spełnienia marzeń o podróży w kosmos. Od dzieciństwa i trudnych przeżyciach na Wołyniu, w których stracił wielu członków swojej rodziny, przez czasy młodzieńcze, w których zazdrościł tym wybrańcom, którzy już wtedy podbijali kosmos, na jego spełnieniu marzeń kończąc.

- Mój ojciec zginął z rąk sąsiada na Wołyniu, moja matka cudem uniknęła śmierci, przez co ja również przetrwałem te wydarzenia – wspominał generał Hermaszewski. – To pokazuje, że od początku pisane mi było, że kiedyś zdobędę kosmos. Przeżyłem i spełniłem swoje marzenia - podkreślał.

Spełnienie marzeń nie przyszło jednak łatwo. Ci, którzy myśleli, że zostanie astronautą jest banalnie proste, byli w dużym błędzie. Treningi, które przechodził gen. Hermaszewski były istną gehenną.

- Przebywaliśmy w zamkniętej strefie, do której wstęp miało bardzo wąskie grono. Rodziny odwiedzały nas bardzo rzadko – mówił polski kosmonauta. – Trenowaliśmy przez kilka godzin dziennie, testując możliwości naszych ciał. Pierwszy lepszy człowiek nie mógł przecież lecieć w kosmos. Podczas ćwiczeń zdarzało się, że gaszono nam światło i mówiono „radźcie sobie w takich warunkach, jakie są w kosmosie" - dodawał.

Prezentacja i wspomnienia polskiego kosmonauty pozwoliły poznać tę historię od kuchni. Jak wyglądał start, cała wyprawa oraz co czuł w tym czasie gen. Hermaszewski.

- Start to uczucie, którego nie da się opisać słowami. Niesamowite doświadczenie – mówił Hermaszewski. – Cieszyłem się stanem nieważkości, czymś tak odmiennym dla zwykłego człowieka. Najciekawszym doświadczeniem było jednak obserwowanie wschodów i zachodów słońca z tej perspektywy - podkreślał.

Spotkanie z legendarnym, pierwszym i jak dotąd ostatnim Polakiem, który zwiedził przestrzeń kosmiczną pozwoliło zarazić wielu młodych ludzi miłością do astronomii. Świadczy o tym chociażby fakt, że wielu ludzi czekało na szansę zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia z gen. Hermaszewskim po jego prezentacji.
https://dziennikzachodni.pl/general-hermaszewski-w-gliwicach-moj-ojciec-zginal-z-rak-sasiada-na-wolyniu-kosmonauta-opowiadal-nie-tylko-o-kosmosie/ar/c1-14558665
https://dziennikzachodni.pl/general-hermaszewski-w-gliwicach-moj-ojciec-zginal-z-rak-sasiada-na-wolyniu-kosmonauta-opowiadal-nie-tylko-o-kosmosie/ga/c1-14558665/zd/39831731
« Ostatnia zmiana: Listopada 08, 2019, 22:13 wysłana przez Orionid »

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8797
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #122 dnia: Listopada 08, 2019, 22:12 »
Przypomnijmy że Krym jest okupowany przez Rosję od 2014 roku. I gadanie o wielkiej roli Rosji (oczywiście ten kraj taką rolę ma) w tym miejscu trochę brzmi dziwnie. Ciekawe co na to Ukraińcy?  :P
« Ostatnia zmiana: Listopada 09, 2019, 04:26 wysłana przez ekoplaneta »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #123 dnia: Listopada 08, 2019, 22:54 »
Przypomnijmy że Krym jest okupowany przez Rosję od 2004 roku. I gadanie o wielkiej roli Rosji (oczywiście ten kraj taką rolę ma) w tym miejscu trochę brzmi dziwnie. Ciekawe co na to Ukraińcy?  :P
2014
Przydałby się tutaj komentarz pana Generała.

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #123 dnia: Listopada 08, 2019, 22:54 »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #124 dnia: Listopada 08, 2019, 23:03 »
 Hermaszewski rezygnuje ze startu w eurowyborach. Powodem europoseł PiS?
18.01.2014, 15:27 | Aktualizacja: 18.01.2014, 15:32



Pierwszy i jedyny polski kosmonauta nie będzie ostatecznie startował w wyborach do europarlamentu z list SLD. Mirosław Hermaszewski swoją decyzję tłumaczy sprawami rodzinnymi.

- Jednak nie wystartuję z tego Mazowsza. W ogóle nie wystartuję. Pokomplikowały mi się sprawy rodzinne -  mówi z rozmowie z "Newsweek Polska".

Hermaszewski ofertę startu w eurowyborach dostał kilka tygodni temu i powoli zaczął się do niej przymierzać. Wiadomo, że uczestniczył w posiedzeniu zarządu SLD, a mazowiecka rada partii zatwierdziła jego kandydaturę.

On sam zapowiadał przy tym, że w Parlamencie Europejskim chciałby się zająć poprawą relacji Polski z Azją i byłymi krajami ZSRR. - Oczywiście interesuje mnie też sprawa obecności Polski w Europejskiej Agencji Kosmicznej - dodawał.

Z nieoficjalnych informacji tygodnika wynika, że poszło o zięcia Mirosława Hermaszewskiego, czyli Ryszarda Czarneckiego europosła PiS.

- Ryszard chce kandydować z Podlasia, ale czeka go tam niemiła niespodzianka. Prezes zamierza mu wstawić na listę Jana Szafrańca, który jako członek KRRiT przyznawał Radiu Maryja koncesję. Toruń takich zasług nie zapomina i na pewno będzie go wspierać. To, że rozgłośnia zaatakuje rodzinę Ryśka, jest pewne. Pytanie tylko, jak mocno - mówi w rozmowie z "Newsweek Polska" znajomy europosła PiS.

Ryszard Czarnecki nie zabrał w tej sprawie głosu.
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/448505,harmaszewski-rezygnuje-ze-startu-w-eurowyborach-poszlo-o-europosla-pis-czarneckiego.html

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8797
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #125 dnia: Listopada 09, 2019, 04:28 »
W swoim poście poprawiłem datę zajęcia Krymu. Oczywiście to nie jest 2004 tylko 2014 rok! Dzięki Orionid za uwagę!  :)

Offline Adam.Przybyla

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6544
  • Realista do bólu;-)
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #126 dnia: Listopada 09, 2019, 15:39 »
Przypomnijmy że Krym jest okupowany przez Rosję od 2014 roku. I gadanie o wielkiej roli Rosji (oczywiście ten kraj taką rolę ma) w tym miejscu trochę brzmi dziwnie. Ciekawe co na to Ukraińcy?  :P
         ... eko, czy znasz inne poglady na ten temat?
Z powazaniem
                                 Adam Przybyla
https://twitter.com/AdamPrzybyla
JID: adam.przybyla@gmail.com

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24211
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #127 dnia: Listopada 09, 2019, 16:45 »
Przypomnijmy że Krym jest okupowany przez Rosję od 2014 roku. I gadanie o wielkiej roli Rosji (oczywiście ten kraj taką rolę ma) w tym miejscu trochę brzmi dziwnie. Ciekawe co na to Ukraińcy?  :P
         ... eko, czy znasz inne poglady na ten temat?
Z powazaniem
                                 Adam Przybyla

W tym wątku nie ma miejsca na dyskusję o innych poglądach. Jest na to miejsce w wolnych tematach. Ale - gorąco proszę, abyś Adamie powstrzymał się od wypowiedzi w "niekosmicznych" tematach. Przynajmniej przez pewien czas.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #128 dnia: Grudnia 14, 2019, 00:49 »
Hermaszewski, polski kosmonauta: to był lot bez komputerów!



Nie każdy o tym wie, że Polska jest czwartym państwem na świecie, którego obywatel został wysłany w kosmos (a miała być nawet trzecim, po ZSRR i USA!) oraz o tym, że na pokładzie rakiety… nie było komputerów.

– Panie generale, jako warszawski nastolatek, w ciepły czerwcowy wieczór 1978 r. pędziłem rozemocjonowany do centrum po dodatek nadzwyczajny „Pierwszy Polak w kosmosie”. Pierwszy, jak do tej pory jedyny i – coś mi się wydaje, że tak już niestety długo pozostanie. Wrażenie było – nomen omen – kosmiczne. My tutaj, a Pan prawie 400 kilometrów nad nami. Patrzył Pan na Ziemię z kosmosu. Jak dziś wspomina Pan tę przygodę?

- Z rozrzewnieniem, ale i satysfakcją. Uczestniczyłem w czymś wyjątkowym. W wielkim jak na owe czasy przedsięwzięciu naukowym i technicznym. Na załodze statku spoczywała ogromna odpowiedzialność, bo przecież nie było wtedy jeszcze komputerów pokładowych…

– Rakieta bez komputera?!

- Dlaczego to pana tak dziwi? Elektronika była na etapie lamp elektronowych, mikroprocesory wysokiej wydajności były pieśnią przyszłości. Coś, co z dzisiejszej perspektywy wydaje się niemożliwe, wtedy było codziennością. Teraz mikroprocesory są nawet w zegarkach, ale 36 lat temu obliczenia matematyczne wykonywaliśmy na prostych kalkulatorach i w pamięci. Wszystkie manewry w kosmosie wykonywaliśmy sterując ręcznie. Zdani byliśmy na własną wiedzę, pamięć i umiejętności.

– Ryzyko ekspedycji było więc kolosalne.

- Ale to nie zmieniło się do dziś. Proszę sobie przypomnieć, co stało się z naszpikowanym elektroniką amerykańskim promem kosmicznym Columbia w roku 2003 1. Dodam, że pierwsze komputery pokładowe zaczęto instalować na rosyjskich statkach kosmicznych kilka lat po moim locie. Ale przez to załogę statków musiano powiększyć o jedną osobę, której zadaniem była… właśnie obsługa komputera. Dlatego właśnie z taką satysfakcją wspominam moją misję na statku Sojuz-30, dowodzonym przez Piotra Klimuka. Choć byłem 89. Ziemianinem w kosmosie [a Polska została 4. narodem w historii, którego przedstawiciel poleciał w kosmos – red.], to były absolutnie pionierskie przedsięwzięcia.

– Ludzie marzą o podróży dookoła świata, zdobyciu Mount Everestu, locie w kosmos… Pan jest więc jedną z niewielu osób, których życiowe marzenie się spełniło.

- Tak, tego unikalnego przeżycia doświadczyło zaledwie niewielu ponad czterystu ludzi [obecnie jest to ok. 550 astronautów i kosmonautów z 39 państw, w zależności od zastosowanych kryteriów – red.]. Gdy byłem dzieckiem, marzyłem, żeby ujrzeć świat z okna samolotu. Gdy szkoliłem się na pilota wojskowego, marzyłem o lataniu najszybszymi samolotami świata. Gdy byłem już pilotem myśliwskim, latałem z szalonymi prędkościami przewyższającymi dwukrotnie prędkość dźwięku i na wysokościach ponad 21 kilometrów. To było spełnienie marzeń, bo wyżej było tylko czarne niebo i migające gwiazdy.


Hermaszewski-Zycie-Warszawy-1978

– Co Pan poczuł, gdy dowiedział się o swojej życiowej szansie?

- Niedowierzanie, obawę… Ale to nie było tak, że nieoczekiwanie ktoś do mnie zadzwonił i oznajmił: jesteś dobry, lecisz w kosmos. Proces rekrutacji, badań, testów i szkoleń był bardzo długi, skomplikowany i wyczerpujący. Dość długo nie wiedzieliśmy, do jakiej misji nas przygotowują. Cały czas sądziłem, że będę miał okazję testować jakiś niewiarygodnie szybki i nowoczesny samolot. Byłem przecież doświadczonym pilotem.

– Mówi Pan: my. Miał Pan kontrkandydatów?

- To było współzawodnictwo najlepszych, które miało wyłonić tego „naj”. Ale po kolei. W 1976 roku dowodziłem pułkiem lotniczym we Wrocławiu. Poproszono mnie wówczas o wskazanie najlepszych pilotów, gotowych poddać się przeszkoleniu na sprzęt, który lata bardzo wysoko, bardzo szybko i bardzo daleko.

Poczułem się zawiedziony: jak to, dlaczego nie pytają o mnie? Latałem przecież na MIG-ach 21. W powietrzu czułem się w swoim żywiole. Ale rozczarowanie było krótkie, bo po 2–3 tygodniach zapytano także mnie, czy chciałbym spróbować. No i się zaczęło. Wraz z innymi pilotami przeszedłem 3‑miesięczną katorgę w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej. Badano nas dzień i noc, różnymi często eksperymentalnymi metodami. Po 3 miesiącach z dużej grupy pozostało kilkunastu pilotów. Wtedy wysłano nas na zgrupowanie w Mrągowie i tam zafundowano następny odcinek katorgi, ale według zasady: po każdym etapie najsłabszy odpada. Choć miałem 36 lat, okazałem się lepszy od młodszych kolegów. W końcu był turnus w Zakopanem. Po jego zakończeniu dowiedziałem się, że zostałem sklasyfikowany na drugim miejscu, ale pod względem badań psychologicznych na pierwszym. To samo potwierdziły badania w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą. No i wybrali mnie. A już na sam koniec powiedzieli, że tu nie chodzi o samoloty, ale o kosmos. Poczułem, jakby mi wylano kubeł zimnej wody na głowę.

– Kubeł zimnej wody? Jakieś rozczarowanie?!

- Nie, skądże. Przede wszystkim zdumienie i niedowierzanie. Przecież byłem tylko pilotem, jednym z wielu. Ale w odpowiedzi usłyszałem, że szukali kogoś takiego jak ja. Wiele osób pyta mnie dziś, dlaczego to właśnie ja poleciałem w kosmos, dopatrują się jakichś ukrytych prawd. Wybrano mnie, bo po prostu najlepiej przeszedłem przez wszystkie testy.

– A dlaczego Rosjanie wybrali do lotu Polaka?

- Nie wybrali, a zaproponowali wspólny lot. Przede mną w kosmos poleciał Czechosłowak. Mówiono potem, że to Husak załatwił ten lot u Breżniewa, bo należało im się to za 1968 rok 2. Ja poleciałem jako drugi zagraniczny kosmonauta na rosyjskim statku. Po mnie byli inni z krajów tzw. ludowej demokracji, Wkrótce na „Sojuzach” z tego samego kosmodromu Bajkonur startowali kosmonauci z Japonii, Anglii, Niemiec, Austrii, USA…

Cytuj
Lista pierwszych astronautów według Państw
Pokaż  pozycjiSzukaj:
Lp   Państwo       Astronauta*   Data startu
1.   ZSRR      Jurij Gagarin   12 kwietnia 1961
2.   USA      Alan Shepard**   5 maja 1961
3.   Czechosłowacja      Vladimír Remek***   2 marca 1978
4.   Polska      Mirosław Hermaszewski   27 czerwca 1978
5.   NRD      Sigmund Jähn   26 sierpnia 1978
6.   Bułgaria      Georgi Iwanow   10 kwietnia 1979
7.   Węgry      Bertalan Farkas   26 maja 1980
8.   Wietnam      Phạm Tuân   23 lipca 1980
9.   Kuba      Arnaldo Tamayo Méndez   18 września 1980
10.   Mongolia      Dżügderdemidijn Gürragczaa   22 marca 1981

* Nazwa osoby odbywającej lot kosmiczny. Kosmonauta – nazwa używana w ZSRR, Polsce i innych państwach socjalistycznych; astronauta – w państwach kapitalistycznych; tajkonauta (yǔhángyuán) – w Chinach. ** Alan Shepard wykonał lot suborbitalny. Pierwszym Amerykaninem, który odbył lot orbitalny był John Glenn (20 lutego 1962). *** Vladimír Remek jest Czechem.


– Lot obliczony był na efekt propagandowy…?

- Na początku tak było. Teraz dominuje komercja. Dla mnie natomiast była to wielka przygoda i udział w unikalnym przedsięwzięciu naukowym. Na orbicie przeprowadziłem wiele eksperymentów. Medal, który otrzymałem od Polskiej Akademii Nauk za wybitne zasługi dla polskiej nauki cenię sobie najbardziej ze wszystkich wyróżnień.

– Czy to prawda, że przed startem na wszelki wypadek spisał Pan swój testament?

- Testament nie, ale napisałem do listy do najbliższych, takie które pisze się przed daleką podróżą. Napisałem do syna, żeby opiekował się mamą, do córeczki by była szczęśliwą dziewczynką. Żonę prosiłem o wytrwałość, a mamę zapewniałem, że misja skończy się bezpiecznie. Ale strachu nie czułem. Znacznie więcej obaw miałem pod koniec misji w kosmosie, przed powrotem na Ziemię.

– Strach, że lądownik spali się w atmosferze?

- Kiedy wsiadłem do lądownika i odłączaliśmy się od stacji orbitalnej, spojrzałem na Ziemię i pomyślałem: jak do tego domu jest daleko! Żeby wrócić, trzeba będzie chyba zamienić się w meteoryt. A meteor może przecież spłonąć w atmosferze. Ale myślałem też: gdyby teraz coś złego miało się wydarzyć, to byłaby to wielka niesprawiedliwość. Wierzyłem, że wrócę pomyślnie. Ale do dziś na samo wspomnienie czuję mrożenie na plecach.

– Czym dla Pana są loty człowieka w kosmos?

- Niewiele ponad 100 lat temu bracia Wright wzbili się nieporadnie w powietrze. Dziś transport lotniczy to taka sama gałąź transportu jak kolej czy samochody, tyle, że szybsza. A my zaczynamy sięgać coraz dalej. Ludzkość nie cofnie się z tej drogi. Niezależnie od tragedii, wkładu pracy, kosztów. Każdy lot kosmiczny przynosi nowe odkrycia. Takie jak na przykład ten dyktafon, na który nagrywamy rozmowę, jak telefon komórkowy, nawigacja satelitarna. Dla ludzkości wielkim wydarzeniem byt pierwszy lot człowieka – Jurija Gagarina w kosmos, pierwszy krok Neila Armstronga na Księżycu. Wkrótce wielkim wydarzeniem będzie misja na Marsa. A załogę statku stanowić będą nie Amerykanie, czy Rosjanie, ale Ziemianie. I celem nie jest Mars sam w sobie, ale rozwój ludzkości. Zapewnić to może wspólny wysiłek wielu krajów. Chęć poznania każe człowiekowi cały czas iść dalej, nawet dalej niż marzenia.

Specjalnie dla POLTIMES
Rozmawiał: Andrzej Chołuj
https://poltimes.pl/hermaszewski-polski-kosmonauta-to-byl-lot-bez-komputerow/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #129 dnia: Grudnia 14, 2019, 00:51 »
MIROSŁAW HERMASZEWSKI: ZAPRZEDAŁEM DUSZĘ LOTNICTWU
JAKUB JAKUBOWSKI 15 SIERPNIA 2019



Jest pewien, że we wszechświecie nie jesteśmy sami, że gdzieś w odległych galaktykach rozwinęły się różne formy życia. Jest też pewien, że tym życiem steruje Bóg. On sam swoje życie bardzo ceni i pielęgnuje, bo niewiele brakowało, a straciłby je będąc jeszcze niemowlakiem. Cudem ocalał z rzezi wołyńskiej po to, by sięgnąć gwiazd w dosłownym znaczeniu. Mirosław Hermaszewski, pierwszy i jedyny Polak w kosmosie.

– Bez lotnictwa nie byłoby lotu w kosmos.

– To prawda. Lotnictwem zainteresowałem się dzięki mojemu dużo starszemu bratu. Władek był absolwentem Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, pilotem wojskowym I klasy, spędził w powietrzu 5000 godzin, w tym ponad 3500 na samolotach odrzutowych i ponaddźwiękowych. Zaczynałem klasycznie, od szybowców w Aeroklubie Wrocławskim. To był chyba rok 1960. Cały czas się szkoliłem, zrobiłem m.in. kurs akrobacji szybowcowej, potem nauczyłem się latać na samolotach typu CSS-13. To były polskie samoloty wielozadaniowe, wykorzystywane między innymi przez wojsko, straż graniczną, czy też do celów rolniczych. Lotnictwo mnie pochłonęło, to była niewyobrażalna wolność. Wstąpiłem do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. Tam zdobyłem kwalifikacje pilota myśliwskiego trzeciej klasy na samolocie odrzutowym MiG-15. Szkołę ukończyłem w stopniu podporucznika, uzyskując przydział do 62. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Poznaniu, gdzie uzyskałem uprawnienia pilota pierwszej klasy i opanowałem pilotaż samolotów ponaddźwiękowych MiG-21. Potem były studia w Akademii Sztabu Generalnego w Warszawie, które ukończyłem z wyróżnieniem. Cały czas też służyłem w Wojskach Obrony Powietrznej Kraju.

– Służył Pan między innymi na Wybrzeżu…

– Przez półtora roku byłem dowódcą eskadry 28. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego w Redzikowie. Tam szkoliłem młodych pilotów, którzy latali na samolotach poddźwiękowych i przygotowywali się do przejścia na nowoczesne wtedy samoloty ponaddźwiękowe typu MIG-21. Dobrze się wywiązałem ze swojego zadania i trafiłem do Gdyni jako zastępca dowódcy 34. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. To było bardzo wysokie stanowisko i wielka odpowiedzialność, szerokie wody, dosłownie i metaforycznie. Po starcie podwozie chowaliśmy już nad wodą. Uwielbiałem oglądać morze z powietrza. Niewiele miałem czasu, aby poznać Trójmiasto. Byliśmy skoszarowani w Babich Dołach, wyjście na miasto wymagało szeregu formalności, wszak wtedy byliśmy w ciągłej gotowości bojowej, takie to były czasy. Ten pułk to była dla mnie niesamowita szkoła życia. To był pułk z prawdziwego zdarzenia, sztuka latania była tam na bardzo wysokim poziomie, a my byliśmy tam przygotowywani do wojny, musieliśmy umieć dużo więcej niż mówiły oficjalne wytyczne. Dzisiaj każdy się boi wychylić poza sztywne przepisy, nikt się nie odważy przekroczyć dozwolonej prędkości, zrobić niezaplanowany manewr, itd. My wtedy ćwiczyliśmy manewry pozaregulaminowe, symulowaliśmy warunki bojowe. Każdy z tych pilotów miał to „coś”. A jeśli nie miał, to mógł iść do LOT-u. W moim pułku była elita polskiego lotnictwa wojskowego. Potem byłem jeszcze dowódcą 11. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego we Wrocławiu i z tego stanowiska trafiłem do grupy kandydatów na kosmonautów.



– Mówi Pan, że byliście wtedy w ciągłej gotowości bojowej. Czuł Pan, że zagrożenie wojną jest realne?

– Oczywiście. To wynikało nie tylko z czasów, w których żyliśmy i sytuacji geopolitycznej, ale też z natury lotnika wojskowego. To były niespokojne czasy i każdy pilot wojskowy gotowość do walki, do poświęcenia życia za ojczyznę i rodaków musiał mieć we krwi. Wtedy nie latało się w pogoni za sukcesami, za awansami, czy też tylko i wyłącznie dla czystej przyjemności. W głowie cały czas była gotowość do walki i myślenie kategoriami bojowymi, jak ochronić ludzi na ziemi w przypadku realnego ataku. Troska o Polskę, o Polaków przede wszystkim. To był głęboko zakorzeniony patriotyzm. Dzisiaj niestety polski patriotyzm został wypaczony, Polak Polakowi wilkiem. Ludzie myślą tylko o sobie, nie o innych. Pojęcie ojczyzny się zdewaluowało. Bardzo mnie to boli.

– Zdarza się Panu jeszcze usiąść za sterami i wzbić się w powietrze?

– Wie Pan, ja zaprzedałem duszę lotnictwu. Jak słyszę dźwięk samolotu to mimowolnie odwracam głowę i patrzę gdzie on tam się poniewiera po tym niebie. Oczywiście, nie latam już na samolotach bojowych, ale szybowce i małe samoloty jak najbardziej. Ostatnio latałem na JAK-u 18. Bardzo fajny samolocik, można na nim robić ciekawe akrobacje, notabene Jurij Gagarin się na nim kształcił.



– Zapisał Pan piękną kartę w historii polskiego lotnictwa, ale gdy mówi się Hermaszewski, wszyscy myślą o kosmosie. Nigdy nie czuł się Pan z tym dziwnie, że tak mało się mówi o Pana karierze lotnika?

– Nie, traktowałem to jako naturalną kolej rzeczy. Lot w kosmos zawsze rozpala wyobraźnię, tym bardziej, że do tej pory jestem jedynym polskim kosmonautą. Tymczasem lotników było, jest i będzie wielu, w tym wielu dużo lepszych ode mnie. Kosmos dał mi miejsce w historii, sławę, popularność, której w szczytowym momencie nienawidziłem.

– Pana droga w kosmos zaczęła się w Lipnikach na Wołyniu…

– To była nieduża wieś zamieszkiwana przez Polaków i Ukraińców. Żyliśmy w przyjaźni, symbiozie, razem obchodziliśmy święta, polskie i ukraińskie dzieci chodziły razem do szkół, bawiły się razem. Mieszane małżeństwa nie należały do rzadkości. Nie potrafię zrozumieć, jak łatwo można zatruć duszę i umysł człowieka, by nagle z największego przyjaciela stał się największym wrogiem, gotowym zabić i zbezcześcić. Rzeź wołyńska była precyzyjnie zaplanowanym ludobójstwem. Zginęło około 100 tysięcy Polaków, okrucieństwo było nie do opisania. Brutalne gwałty, cięcie piłami, odrąbywanie kończyn, wbijanie gwoździ w głowę, owijanie w słomę i podpalanie, rozpruwanie brzuchów ciężarnych kobiet… Najgorsze jest to, że przez wiele lat o tym ludobójstwie nie można było głośno mówić.



– Pan cudem uniknął śmierci.

– Miałem półtora roku, gdy na naszą wieś napadły oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii. Tej nocy zginęło 182 mieszkańców Lipnik, w tym 18 członków mojej rodziny. Ja cudem przeżyłem. Tata wybiegł z karabinem bronić wsi, a mama wzięła mnie na ręce i zaczęła uciekać. Dostała postrzał w głowę, na szczęście kula otarła się tylko o skroń. Mama padła nieprzytomna, a ja poleciałem w krzaki. Banderowiec pomyślał, że mama nie żyje, nie zauważył też mnie. Gdy mama się ocknęła, zaczęła uciekać, dobiegła do sąsiedniej wioski, gdzie opatrzono jej rany. Chciała wracać i mnie szukać, ale siłą ją zatrzymano, bo to oznaczałoby pewną śmierć. Rano tata i brat Władek znaleźli mnie leżącego w śniegu, zawiniętego w koc. Ponoć ledwo żyłem. Odratowali mnie. To było w marcu 1943 roku. Ojciec zginął kilka miesięcy później. Dostał postrzał w klatkę piersiową wracając z prac w polu. Zmarł w szpitalu. Ciężar opieki i utrzymania siedmiorga dzieci spadł na mamę. W czerwcu 1945 roku moja rodzina została wysiedlona z Kresów. Trafiliśmy na Dolny Śląsk, do Wołowa niedaleko Wrocławia.

– Czy kiedykolwiek w tych niezwykle trudnych czasach, myślał Pan, że może tyle osiągnąć, wręcz sięgnąć gwiazd?

– Nigdy. To były czasy, gdy żyło się dniem dzisiejszym, człowiek zastanawiał się jak przeżyć, a nie jak się rozwijać, czy jak gonić marzenia. Te marzenia były bardzo przyziemne, kształtowane przez prozę życia i rzeź wołyńską, która naznaczyła moją rodzinę. Wtedy, gdy patrzyło się w rozgwieżdżone niebo myślało się raczej o tym, dlaczego Bóg pozwala na takie okrucieństwa. Dzisiaj ludzie patrzą w niebo, marzą o tym, by go sięgnąć, a niektórzy nawet są gotowi zapłacić wiele milionów dolarów za możliwość turystycznego lotu w kosmos. Nie wiem, czy gdyby mojej rodziny nie przesiedlono na Dolny Śląsk, odkryłbym lotnictwo? Może tak, może nie, może byłoby to co innego? Wiem na pewno, że gdy Gagarin poleciał w kosmos, to marzyłem o tym, żeby zobaczyć na żywo kosmonautę.

– W 1976 roku trafił Pan do grupy kandydatów na kosmonautów w ramach międzynarodowego programu Interkosmos. Zastanawiał się Pan kiedyś dlaczego wybrali akurat Pana?

– Zawsze wymagałem wiele od samego siebie, nigdy nie odpuszczałem. Wśród kryteriów, które były brane pod uwagę były m.in. szczególne predyspozycje psychiczne, wyjątkowa odporność na stres, wysoka tolerancja na niedotlenienie i przyśpieszenia. Na początku było kilkuset kandydatów, w finałowej selekcji zostało nas czterech. Rozpoczęliśmy szkolenie w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą. Tam testowano granice ludzkich możliwości, byliśmy królikami doświadczalnymi. Testowano nas non stop, dzień i noc, przez trzy tygodnie. Robili z nami wszystko, za błędy nas karano, np. niedotlenieniem. Doprowadzali do utraty przytomności, razili prądem. Zamiast tlenu podawali azot. Sprawdzano nasze reakcje w warunkach maksymalnego przeciążenia. Siadaliśmy w fotelu w niedużej kapsule, którą rozpędzano do 270 km/h, a w środku ośmiokrotność siły ziemskiego przyciągania. Czujniki podłączone do ciała przez cały czas rejestrowały parametry organizmu, ale najważniejsze to nie stracić przytomności. Regularnie poddawano nas próbom w komorze niskich ciśnień, na różnego rodzaju huśtawkach, czy na kole reńskim, które umożliwia wykonywanie obrotów wokół osi przechodzącej przez połowę sylwetki ćwiczącego.

– Od razu powiedziano Wam, że chodzi o lot w kosmos?

– Absolutnie nie. Kosmos był wtedy tematem pionierskim, a w naszym kraju wręcz nieznanym. Przez pierwsze dwa miesiące byliśmy przekonani, że chodzi o nowy typ samolotu. Dopiero na finiszu przygotowań, gdy zostało nas zaledwie 16, dowiedzieliśmy się, że chodzi o lot w kosmos. Ostatecznie wybrano mnie, choć nasza czwórka była bardzo wyrównana. W kosmos poleciałem jako inżynier pokładowy statku Sojuz 30, a dowódcą był Rosjanin Piotr Klimuk, który do tej pory był już dwa razy w kosmosie. Nasza misja trwała od 27 czerwca do 5 lipca 1978. Byliśmy perfekcyjnie przygotowani, do tego stopnia, że gdyby mój dowódca zasłabł, to ja musiałem znać osiem sposobów awaryjnego sprowadzenia statku na ziemię. Ale podczas takiego lotu wszystko może pójść nie tak – technika, człowiek, uderzenie meteorytu…



– Podczas Pana lotu wszystko przebiegało zgodnie z planem i procedurami?

– Raczej tak. Mieliśmy co prawda awarię elektroniki, która mogła utrudnić połączenie naszego statku ze stacją orbitalną, ale naprawiłem to po polsku – pieprznąłem jak w stary telewizor i zaczęło działać. Rok później w kosmos na Sojuzie 33 poleciał Bułgar. Jego statek miał się połączyć ze stacją orbitalną Salut 6. Podczas operacji zbliżania Sojuza do stacji okazało się, że prędkość statku jest wyższa niż dopuszczalna. Przyczyną była awaria głównego silnik statku kosmicznego, co wykluczało możliwość przycumowania do Saluta. Lądowanie przy użyciu silnika rezerwowego również obfitowało w szereg awaryjnych sytuacji i w efekcie statek został sprowadzony na ziemię w tak zwanym trybie balistycznym. Oznacza to, że od tej pory rakieta z astronautami działa jak pocisk. Wznosi się jeszcze na kolejne 100 km, po czym ostro opada na powierzchnię planety. Dla załogi oznacza to dramatyczny wzrost przeciążeń i ogromne temperatury wytwarzane wskutek szybkiego i stromego ponownego wejścia w atmosferę. Na szczęście udało się szczęśliwie wylądować, a kosmonauci wyszli z tej opresji cało. Z kolei Aleksiej Leonow, pierwszy człowiek, który wyszedł w przestrzeń kosmiczną, opowiadał mi, że cudem uniknął śmierci, gdy powracając z kosmicznego spaceru, nie mógł się zmieścić do śluzy z powodu powiększenia się objętości skafandra w warunkach próżni kosmicznej. Potem były jeszcze problemy z lądowaniem, statek osiadł w trudno dostępnych rejonach tajgi za Uralem, a załoga przez trzy dni czekała na ratunek w ekstremalnie niskich temperaturach, paląc ogniska i odganiając wygłodzone wilki.

– Bał się Pan, gdy nadeszła godzina zero?

– Tak. Miałem świadomość, że robię coś pionierskiego. Ale też miałem świadomość, że byłem bardzo dobrze przygotowany. Sam start przeżyłem dość spokojnie, tętno miałem ponoć niższe niż doświadczony Klimuk. Barierę dźwięku przekroczyliśmy na wysokości 12,5 kilometra. Bardzo chciałem zobaczyć, jak wygląda Ziemia, ale nie mogłem się nawet ruszyć, nogi mamy w górze, głowę w dole, a za iluminatorem czerń kosmosu. Gdy weszliśmy na orbitę pojawiło się uczucie lekkości i w końcu mogłem spojrzeć na naszą planetę z kosmicznej perspektywy.

– Jak wygląda Ziemia z kosmosu?

– Niesamowite uczucie. Tyle kolorów, tyle gwiazdozbiorów, których nie byłem w stanie rozpoznać, przestrzeń przeogromna. Zjawisko wschodu Słońca oczarowuje. Jest niezwykłe i fantastyczne, kojarzy się z narodzinami Nowego. Niezwykłe jest także to, że można je przeżywać aż 16 razy w ciągu doby. Wrażenie to wzbogaca uczucie nieważkości i świadomość ogromnej prędkości. Weszliśmy na oświetloną część orbity, a na Ziemi panowała jeszcze głęboka noc. Słońce powoli wznosiło się, oświetlając stopniowo Ziemię. Znikała czerń, szarość bladła, pojawiała się biel chmur i błękit powierzchni planety, rozkoszowaliśmy się niezwykłym, wspaniałym widokiem. Znalazłem się w innym, nieznanym mi wymiarze.

– W kosmosie spędził Pan osiem dni. Jakie były zadania Waszej załogi?

– W trakcie misji 126 razy okrążyliśmy Ziemię. Każde okrążenie trwało 90 minut. W czasie 18. okrążenia połączyliśmy się ze stacją orbitalną Salut 6. Prowadziliśmy eksperymenty medyczno-biologiczne, geofizyczne i technologiczne, obserwowaliśmy Ziemię i badaliśmy zjawisko zorzy polarnej. Badaliśmy między innymi odczucia smakowe w nieważkości, zmiany tętna kosmonautów w różnych fazach lotu, czy proces wymiany ciepła organizmu z otoczeniem w warunkach braku ciążenia.



– Jak zachowuje się organizm w stanie nieważkości?

– Wszystko jest inne. Błędnik szaleje, każdy ruch trudno wyhamować, do tego nudności, bóle głowy, wnętrzności wędrują po całym ciele, krew z dolnych partii ciała przepływa do głowy, ma się wrażenie, że głowa wypełnia całą kabinę. Twarz puchnie, mogą wystąpić zaburzenia widzenia, mdłości, ciało niemiłosiernie ciąży, bolą wszystkie mięśnie i stawy. Przede wszystkim wyostrzają się zmysły.

– Często przy kolejnych misjach kosmicznych używa się określenia „podbój kosmosu”. Czy faktycznie możemy dzisiaj mówić o podboju? Jak to wygląda z perspektywy człowieka, który w tym kosmosie był?

– Nie lubię tego propagandowego określenia. To, co osiągnęliśmy do tej pory, jest raczej jak wyjście z domu na podwórko, pod blok. Do Księżyca jest 360 000 km. W warunkach kosmicznych to zaledwie spacerek. Dość powiedzieć, że Droga Mleczna, galaktyka, w której znajduje się Układ Słoneczny z planetą Ziemia, zawiera około 400 miliardów gwiazd. Szacuje się, że w widzialnym Wszechświecie istnieje 350 miliardów dużych galaktyk. O jakim więc podboju kosmosu my mówimy? Gdzie my jesteśmy w tym Wszechświecie? I kim jesteśmy? Kto stworzył tę przestrzeń, którą trudno objąć umysłem. Kto tym kieruje?

– No właśnie, czy kosmonauta myśli o tym, czy w tym Wszechświecie jesteśmy sami?

– Oczywiście, że takie refleksje się pojawiają. Przy takiej ilości galaktyk, układów podobnych do naszego, nie wydaje się możliwym, aby gdzieś indziej nie wykształciło się życie. Pytanie, w jakiej formie? Jak się rozwinęło? Jest też inna strona medalu. A jeśli to Pan Bóg to życie stworzył? Myśli Pan, że wybrał tylko Ziemię i pominął inne planety? Filozoficznie to nam się nie mieści w głowie, ale często jak patrzę sobie w rozgwieżdżone niebo to mam wrażenie, że ktoś z góry mnie podgląda. Wierzę, że życie na pewno gdzieś jest.

– Skoro wspomina Pan o Bogu…

– Nie znam nikogo, kto poleciał wierzący, a wrócił niewierzący. Odwrotnie już tak.

– Dlaczego wyobraźnię ludzi, naukowców tak bardzo rozpala Mars?

– Myślę, że to efekt propagandy, popkultury. Bardzo bym chciał dożyć chwili, w której człowiek postawi nogę na Marsie, ale moim zdaniem nie mamy tam czego szukać, prędzej już przydatny ludziom będzie Księżyc. Na Księżycu znajdują się olbrzymie pokłady helu-3. To niezwykle rzadki na Ziemi izotop helu, który mógłby rozwiązać problemy energetyczne na Ziemi. Jest on 14 razy wydajniejszy w produkcji energii od ropy i nie pozostawia dwutlenku węgla ani odpadów radioaktywnych. Amerykańska Agencja Kosmiczna (NASA) opracowała już koncepcję wydobycia helu-3 z powierzchni Księżyca, w ten wyścig włączają się Chiny i Indie. Oczywiście, droga do tego jest jeszcze daleka, ale w przyszłości być może będzie to możliwe na masową skalę. Księżyc jest też doskonałym miejscem na stworzenie bazy naukowej do badania dalekiego kosmosu. Są też koncepcje budowy elektrowni fotowoltaicznej na Księżycu. Transport wytwarzanej energii na ziemię odbywałby się za pomocą laserów lub transmisji mikrofalowej.

– Problemem pozostaje czas dotarcia do Księżyca, czy Marsa oraz ochrona przed promieniowaniem kosmicznym.

– Przy obecnych technologiach te problemy są nie do pokonania. Nawet, gdybyśmy pokonali barierę światła, to co dalej? Nikt tego nie wie. Problemem promieniowania kosmicznego wydaje się bardziej prawdopodobny do rozwiązania niż czas dotarcia do odległych obiektów w kosmosie.

– Wspominał Pan Aleksieja Leonowa, pierwszego człowieka, który wyszedł w przestrzeń kosmiczną. O takim spacerze marzy każdy kosmonauta. Pan takiego spaceru nie wykonał. Nie korciło Pana? Nie było możliwości?

– Korciło i korci, ale nie było możliwości. Często mi się to śni. Wchodzę do przedziału przejściowego, zamykam luki żeby mnie nikt nie widział, nabieram powietrza, otwieram drzwi i… się budzę.

– Po powrocie na Ziemię Pana życie się mocno zmieniło…

– Zaczęły się wywiady, wizyty w zakładach pracy, w szkołach, spotkania z notablami. Stałem się rozpoznawalny, wręcz sławny. Strasznie mnie to męczyło, ale traktowałem to jako swój obowiązek, jak dług do spłacenia wobec ojczyzny. Szybko przyszło opamiętanie, nie chciałem tej popularności, chciałem znowu latać, szkolić pilotów. Ale mi nie pozwolono, z obawy o moje życie. Zaprotestowałem jednak i zagroziłem, że nie przyjmę stanowiska szefa Szkoły Orląt w Dęblinie, jeśli nie dostanę zgody na latanie. Na urlopach też nie miałem życia, nie mogłem spokojnie poleżeć na plaży, czy przejść ulicą. Kupiłem więc przyczepę kempingową, która dawała trochę prywatności. Pozwolono mi ją postawić w Darłówku na terenie jednostki lotniczej. Jeździłem tam przez kilkanaście lat. Dzisiaj też lubię wypoczywać nad polskim morzem, mam domek w uroczej miejscowości między Koszalinem a Kołobrzegiem, tam się zaszywam, uciekam od świata, łapię morską bryzę, a nocami patrzę w gwiazdy.


https://prestizkoszalin.pl/2019/08/miroslaw-hermaszewski-zaprzedalem-dusze-lotnictwu/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #130 dnia: Grudnia 14, 2019, 00:54 »
Kosmonauci w hotelu Sopot. Ci, którzy byli najwyżej nad Ziemią spotkali się nad Zatoką Gdańską  w Polsce, w Pomorskiem. Zaprosił ich Stefan Cichowski – uczeń LO z Gdyni, a wspierał go w przygotowaniach do tego spotkania generał Mirosław Hermaszewski – polski kosmonauta.


Fot. Kazimierz Netka.
https://netka.gda.pl/kosmonauci-w-hotelu-sopot-ci-ktorzy-byli-najwyzej-nad-ziemia-spotkali-sie-nad-zatoka-gdanska/

Zjazd kosmonautów w Sopocie 26.04.2019. Wspólnie posadzili drzewko kosmonautów [zdjęcia]
RYSZARDA WOJCIECHOWSKA 26 kwietnia 2019






















Zjazd Astronautów Sopot 2019

Kosmonauci z Europy spotkali się w Sopocie na corocznym zjeździe. Finałem spotkania było wspólne sadzenie drzewa, które nazwano drzewem kosmonautów.

Pochodzą z różnych krajów i są w różnym wieku. Łączy ich jednak to, że wszyscy mieli szczęście choć raz w życiu znaleźć się w kosmosie.

Teraz wspólnie z Mirosławem Hermaszewskim, jedynym do tej pory Polakiem, który odbył taki lot w kosmos, w ogrodach Hotelu Sopot posadzili drzewko. Kasztan jadalny po wkopaniu w ziemię, przyjął nazwę drzewa kosmonautów.

To niecodzienne, wspólne sadzenie odbyło się przy okazji zjazdu kosmonautów, który co roku odbywa się w innym miejscu na Ziemi. W tym roku miejscem spotkania był Sopot. W grupie kilkunastu kosmonautów znalazła się jedna kobieta Helen Patricia Sharman - pierwsza, brytyjska kosmonautka, która w kosmosie spędziła łącznie siedem dni. Do Sopotu przyjechali też kosmonauci z Francji, Włoch, Niemiec, Austrii, Szwajcarii, Bułgarii i Rumunii.

Mirosław Hermaszewski mówi, że kosmonauci stanowią jedną, wielką rodzinę i że od ponad 30 lat istnieje stowarzyszenie kosmonautów i astronautów świata.

- Każdego roku spotykamy się w innym kraju. Ale żeby nam się łatwiej pracowało, podzieliśmy się na kilka oddziałów: amerykański, rosyjski, azjatycki i europejski. My w Sopocie jesteśmy jako European Astronaut Reunion.
Hermaszewski przedstawiając kolegów żartował, że w tym gronie jest dinozaurem, najstarszym kosmonautą. I pamięta jeszcze stację orbitalną Salut 6, oni już późniejszą stację Mir.

Na pytanie - jaka jest rola takiego stowarzyszenia, pierwszy polski kosmonauta odpowiada:

- Wyjaśniamy społeczeństwu sens obecności człowieka w kosmosie. To bardzo istotne. Prowadzimy tez działalność edukacyjną. Wczoraj byłem tutaj w amerykańskiej szkole. To było kapitalne spotkanie z dziećmi. Żadnych szmerów, kręcenia się, wszyscy skupieni na tym, co do nich mówiłem. Czułem, że im się to podobało. Potem zadawali bardzo mądre pytania: jak się tam żyje, po co się tam lata, co trzeba zrobić, żeby zostać kosmonautą, a nawet czy tam też trzeba myć ząbki - usłyszałem. Odpowiedziałem im żartobliwie: - chłopcy, tam nawet nogi trzeba myć.

Zdaniem Mirosława Hermaszewskiego każde takie spotkanie z dziećmi i młodzieżą, w dużych miastach czy małych, musi coś wnosić. W tych dziecięcych głowach powinno coś zostać.

- Opowiadam im o tym, że pochodzę z małego miasteczka, że miałem bardzo ciężko w życiu, ale miałem też wizję. Wtedy nazywało się to marzeniami. Człowiek nawet trochę wstydził się tych marzeń, ale nie rezygnował z nich. Niektórzy śmiali się, kiedy słyszeli, że takie małe, kruche pacholę, jak ja, chce być lotnikiem. A ja wtedy mówiłem: - zobaczycie, ja wam pokażę. I pokazałem.
https://dziennikbaltycki.pl/zjazd-kosmonautow-w-sopocie-26042019-wspolnie-posadzili-drzewko-kosmonautow-zdjecia/ar/c1-14083033

https://radiogdansk.pl/wiadomosci/2018/11/23/goscie-z-kosmosu-w-sopocie-5-astronautow-przyjechalo-na-zaproszenie-16-latka/

https://esopot.pl/pl/11_wiadomosci/1920_latali-w-kosmos-spotkali-si-w-sopocie-european-astronaut-reunion-2019.html
« Ostatnia zmiana: Września 30, 2024, 14:30 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #131 dnia: Grudnia 14, 2019, 01:03 »
HTC Vive Cosmos, najnowszy system wirtualnej rzeczywistości debiutuje na polskim rynku
22.10.2019 Dodane przez: Mieszko



HTC wprowadza na polski rynek swój najnowszy system wirtualnej rzeczywistości -HTC Vive Cosmos. Podczas warszawskiej premiery w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej (WIML) jako jeden z pierwszych zestaw HTC testował człowiek, który w Polsce wie najwięcej o kosmosie - gen. Mirosław Hermaszewski.

Miejsce warszawskiej premiery również nie było przypadkowe. W  WIML-u ówczesny major Mirosław Hermaszewski wraz z innymi kandydatami przechodził pierwsze szkolenia i testy przed lotem w kosmos. W tym symbolicznym miejscu w 2019 roku swoją przygodę z Cosmosem postanowiła rozpocząć firma HTC.



HTC Vive Cosmos to najnowszy system rzeczywistości wirtualnej na komputery klasy PC. W urządzeniu zastosowano konstrukcję modułową, która umożliwia dodawanie do zestawu nowych funkcji. Inżynierowie HTC opracowali ulepszony system śledzenia, który znacznie upraszcza konstrukcję. Urządzenie wyposażono w wewnętrzny system pozycjonowania w przestrzeni, który tworzy sześć specjalnych kamer umieszczonych w przednim panelu obudowy. Zestaw ma łączną rozdzielczość 2880 x 1700 pikseli – o 88% więcej niż pierwsza generacja HTC Vive. Zupełnie nowe panele LCD zmniejszają odległość między pikselami, minimalizując efekt tzw. drzwi ekranowych.



Konstrukcja typu flip-up pozwala w szybki i wygodny sposób uchylać gogle do góry, by w razie potrzeby przeskoczyć między rzeczywistością a światem VR bez zdejmowania HTC Vive Cosmos z głowy. Producent zapewnia, że udoskonalił ergonomię i wentylacja zestawu, co pozwala cieszyć się rozgrywką w VR o wiele dłużej.

Zintegrowane słuchawki nauszne dostarczają dźwięk stereo. Co ważne, Vive Cosmos współpracuje z akcesoriami poprzedniej generacji Vive, takimi jak: trackery i latarnie Vive. Zestaw Vive Cosmos to również całkowicie przeprojektowane kontrolery, które mają zapewniać lepsze pozycjonowanie w przestrzeni i jeszcze większy komfort podczas długich sesji w świecie VR.



Użytkownicy HTC Vive Cosmos będą mogli czerpać z bogatej biblioteki aplikacji, gier i filmów oraz programów telewizyjnych VR dostępnych w subskrypcji Viveport Infinity. Wraz z premierą Vive Cosmos w Viveport Infinity pojawiły się nowe tytuły, takie jak Doctor Who: The Edge of Time, Eleven Eleven, Battlewake, Gloomy Eyes, Swords of Gargantua i MLB Home Run Derby.

HTC Vive Cosmos jest już dostępny w sprzedaży. Cena urządzenia to 3699 zł.



W trakcie premiery gen. Hermaszewski miał szansę osobiście przetestować działanie HTC Vive Cosmos, po raz pierwszy w życiu wychodząc w przestrzeń kosmiczną:

- Co prawda poleciałem w kosmos, ale nigdy nie było mi dane wyjść w przestrzeń. Śniło mi się to potem wielokrotnie, że kiedy koledzy zajęci byli własnymi sprawami na stacji, ja na chwilę, bez skafandra – żeby tylko szybciej – wychodzę przez luk w otwartą przestrzeń i podziwiam to piękno… Państwa urządzenie dało mi dziś tę możliwość. I wrażenia są niesamowite. – powiedział gen. Hermaszewski

HTC Vive Cosmos specyfikacja techniczna:

Ekrany: Podwójne LCD o przekątnej 3,4"
Rozdzielczość: 1440 x 1700 pikseli na oko (łącznie 2880 x 1700 pikseli)
Częstotliwość: 90 Hz
Pole widzenia: 110 stopni
Dźwięk: wbudowane słuchawki stereo
Złącza: USB-C 3.0, DisplayPort 1.2
Śledzenie: 6 kamer, brak wymaganej powierzchni minimalnej do gry na stojąco lub siedząco
Dostępne mody: Vive Motion (w zestawie) i Vive Cosmos External Tracking Mod (sprzedawany oddzielnie)
Bezprzewodowy Vive Wireless Adapter: sprzedawany oddzielnie, wymaga wolnego portu PCIe.


Symulator lotu w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej

https://www.telepolis.pl/wiadomosci/sprzet/htc-vive-cosmos-debiutuje-na-polskim-rynku

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #132 dnia: Grudnia 14, 2019, 01:14 »
Kosmos na 3. Śląskim Festiwalu Nauki 2019
11 sty 2019

(...) Ciekawie zapowiada się strefa „Kosmos”. Przewidziano w niej 20 różnych atrakcji począwszy od spotkania z „kosmitami” czyli pierwszym polskim kosmonautą gen. Mirosławem Hermaszewskim oraz amerykańską astronautą Nicole Stott, poprzez wyprawy w kosmos na stanowisko z wirtualną rzeczywistością (...)
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/kosmos-na-3-slaskim-festiwalu-nauki-2019

Kongres PolMaintenance 2019 - Jachranka [9.4.2019]

Magazyn Służby Utrzymania Ruchu zaprasza na XIV edycję Kongresu Służb Utrzymania Ruchu PolMaintenance, który odbędzie się w dniach 9-10 kwietnia 2019 r. w Jachrance k. Warszawy.

Jednak to nie będzie typowa, kolejna edycja Kongresu PolMaintenance. Tym razem gościem specjalnym Kongresu będzie Mirosław Hermaszewski, pierwszy i dotąd jedyny Polak, który odbył podróż kosmiczną. Opowie o wyjątkowej relacji człowieka z maszynami, kiedy to od nich zależy życie człowieka. Tego nie można przegapić. (...)
https://staleo.pl/business/imprezy-branzowe/v/813/kongres-polmaintenance-2019

Spotkanie z kosmonautą – Mirosław Hermaszewski w Czechowicach-Dziedzicach
piątek, 12 kwietnia 2019
https://glos24.pl/spotkanie-z-kosmonauta---miroslaw-hermaszewski-w-czechowicach-dziedzicach

Spotkanie z M. Hermaszewskim
Zakończone Spotkania Data rozpoczęcia: 04.04 godz.: 17.00 Miejsce: Dworek Eureka


http://mdk.czechowice-dziedzice.pl/2019/03/spotkanie-z-m-hermaszewskim/

Iława. Twój niezbędnik na LOTNICZĄ MAJÓWKĘ 2019 [PROGRAM]
18 kwietnia 2019, 11:55

Sala konferencyjna Grand Hotel Tiffi.
Sobota 11 maja
16:30 "Hermaszewski, Sznuk, Sokół. Rozmowy o lataniu".
(Ilość miejsc ograniczona! Wejściówki do odbioru w Informacji Turystycznej w Iławie, ul. Niepodległości 13).
http://www.infoilawa.pl/aktualnosci/item/57594-ilawa-twoj-niezbednik-na-lotnicza-majowke-2019-program
http://ilawa.wm.pl/114286-584655,Lotnicza-Majowka-2019-spotkanie-z-gen-Miroslawem-Hermaszewskim-Tadeuszem-Sznukiem-i-kpt-Witoldem-Sokolem,3127144.html
http://www.infoilawa.pl/aktualnosci/item/57784-rozmawiali-o-lataniu-z-miroslawem-hermaszewskim-tadeuszem-sznukiem-i-witoldem-sokolem-zobacz-zdjecia

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #133 dnia: Grudnia 14, 2019, 01:16 »
Jak Lubuskie w kosmos poleciało. Pomógł Mirosław Hermaszewski [ZDJĘCIA]
KALI 15 maja 2019

Nasz region po raz pierwszy wyruszył w podróż do przestworzy! Dowódcami wyprawy, która odbyła się w środę, 15 maja, byli: Elżbieta Anna Polak - Pierwsza Kobieta Marszałek Województwa oraz Generał Mirosław Hermaszewski - Pierwszy Polak w Kosmosie - to oni poprowadzili drużyny programistów przez właz do pojazdu kosmicznego, którym wyruszyli na misję... (...)
https://gazetalubuska.pl/jak-lubuskie-w-kosmos-polecialo-pomogl-miroslaw-hermaszewski-zdjecia/ar/c1-14134331

Spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim

Generał Mirosław Hermaszewski odwiedzi Częstochowę. Spotkanie z astronautą będzie miało miejsce w Ratuszu na Placu Biegańskiego 23 maja między 18:00 a 19:00. Wstęp jest wolny. Hermaszewski przez kilkadziesiąt lat pracował w siłach zbrojnych, angażował się w politykę, znany jest jednak przede wszystkim z jednego, wyjątkowego lotu. (...)
https://www.miejska.info.pl/2019/04/26/spotkanie-z-miroslawem-hermaszewskim/
http://aleje.czestochowa.pl/events/muzeum-czestochowskie-spotkanie-z-miroslawem-hermaszewskim/
https://www.radiojura.pl/aleje-tu-sie-dzieje-tlumy-na-spotkaniu-z-miroslawem-hermaszewskim.html

Hermaszewski w Zielonej Górze. Jedyny Polak w kosmosie spotkał się z uczniami [ZDJĘCIA]
szp
18 czerwca 2019


Fot. Materiały Hertz System

Gen. Mirosław Hermaszewski był gościem dwóch zielonogórskich szkół - Lotnika i Elektronika. Kosmonauta opowiadał młodzieży o ośmiu dni spędzonych na orbicie.

Mirosław Hermaszewski poleciał w kosmos w czerwcu 1978 r. Spędził na orbicie osiem dni, jako pierwszy Polak w kosmosie z miejsca stał się bohaterem w wielu domach.

Gen. Hermaszewski w ostatnim czasie często gości w Zielonej Górze. Wspiera m.in. utworzenie w zielonogórskim Nowym Kisielinie Parku Technologii Kosmicznych. W czwartek i piątek spotkał się z uczniami Lotnika (IV LO) i Elektronika. Spotkania zorganizowała firma Hertz Systems, która jest jedną z największych firm w Polsce z branży technologii kosmicznych. Hermaszewski jest ambasadorem firmy.

– Mirosław Hermaszewski podzielił się z uczniami niezwykłą historią dotyczącą lotu w kosmos i emocjami, jakie mu wtedy towarzyszyły. Opowiadał o stanie nieważkości, rozłące z rodziną i życiu po powrocie. Młodzież miała również okazję, by zadać wybitnemu człowiekowi nurtujące ją pytania oraz zrobić pamiątkowe zdjęcia z legendą – tłumaczy firma Hertz.

Kosmonauta od lat zna Stefana Bulandę, który do niedawna był dyrektorem Lotnika, a w czwartek uczestniczył w spotkaniu. Dwa lata temu Hermaszewski tak mówił o nim w wywiadzie dla „Wyborczej”: „Bulanda jest dla mnie kimś bardzo bliskim. Kiedy próbowałem pierwszych podskoków na odrzutowym samolocie w Szkole Orląt w Dęblinie, to on już był tam instruktorem, takim fajnym facetem. Oczywiście wtedy nie był dyrektorem szkoły, był podporucznikiem. Miałem z nim lepszy kontakt, taki emocjonalny, niż z moim prawdziwym instruktorem. A nauczył mnie paru fajnych rzeczy w powietrzu. Mamy dziś taki sympatyczny kontakt, chociaż troszeczkę luźny. Pewnie nie jest taki, jaki powinien być, bo każdy z nas zajmuje się różnymi sprawami, ja też wędruję nie tylko po Europie, ale po całym świecie. Natomiast nigdy nie zapominam o swoich przyjaciołach i o tych, od których się w życiu czegoś nauczyłem.”
https://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/7,35182,24912567,hermaszewski-w-zielonej-gorze-jedyny-polak-w-kosmosie-spotkal.html
https://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/51,35182,24912567.html?i=0

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #134 dnia: Grudnia 14, 2019, 01:17 »
Z Mirosławem Hermaszewskim w Muzeum Kopernika
2019-07-22


Autor zdjęcia: Marta Hajkowicz

Niebo zawsze fascynowało człowieka – powiedział Mirosław Hermaszewski. Spotkanie autorskie zorganizowano z okazji zbliżającej się 50. rocznicy startu misji Apollo 11.

Spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim odbyło się we wtorek, 16 lipca w Muzeum Mikołaja Kopernika we Fromborku, w budynku dawnego Pałacu Biskupiego. Na wykład kosmonauty przybyli nie tylko fani astronomii. Wśród zainteresowanych byli przedstawiciele pokolenia, którzy 40 lat temu na bieżąco śledzili jego wyprawę kosmiczną i wypoczywający we Fromborku koloniści, którzy dopiero poznali historię jedynego Polaka - kosmonauty.

- Człowiek stale myślał o lataniu, chciał być podobny do ptaków – mówił Mirosław Hermaszewski przypominając mit o Detalu i Ikarze. Opowieść o kosmosie w jego wykonaniu łatwo wpadała w ucho i trafiała do odbiorcy w każdym wieku. Uczestnicy spotkania poznali życiorys kosmonauty, począwszy od trudnego losu rodziny, która ucierpiała podczas rzezi wołyńskiej, poprzez marzenia małego Mirka o lataniu, aż do czasów kariery pilota wojskowego i sięgnięcia gwiazd podczas słynnego lotu w kosmos statkiem Sojuz 30 w 1978 roku.

Mirosław Hermaszewski okazał się wyśmienitym mówcą. Swoją opowieść wzbogacał żartami i rodzinnymi oraz służbowymi fotografiami. Były wspomnienia z kosmosu i z życia na ziemi.

- Jestem 89. człowiekiem, który widział Ziemię z kosmosu i jednym z kilkuset kosmonautów na świecie, ale jestem przede wszystkim człowiekiem, który konsekwentnie dążył do realizacji swoich marzeń o lataniu. To co mnie spotkało, było cudowne. Warto mieć marzenia i je realizować – mówił zwracając się do najmłodszych słuchaczy.

Na koniec dostał brawa na stojąco i wiele podziękowań za spotkanie. Były pamiątkowe fotografie i kwiaty, które wręczyła m.in. Krystyna Lewańska, była burmistrz Fromborka.

- To moje drugie spotkanie z Mirosławem Hermaszewskim we Fromborku. Pierwsze odbyło się w 1983 roku. Wraz z ówczesnymi władzami wręczyliśmy polskiemu kosmonaucie tytuł Honorowego Obywatela Fromborka.

Marta Hajkowicz
https://braniewo.wm.pl/597180,Z-Miroslawem-Hermaszewskim-w-Muzeum-Kopernika.html

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #134 dnia: Grudnia 14, 2019, 01:17 »