Wkurza mnie katastrofizm. Pół biedy jak jego źródłem są jakieś sekty, dużo gorzej jak źródłem takich idiotyzmów staje się nauka. Byli Maltuzjaniści, Naziści i Klub Rzymski. Wszyscy oni dowodzili, że zaraz zacznie brakować zasobów i bili larum lub co gorsza podejmowali działania, aby zapobiec grożącemu nieszczęściu, co w przypadku Nazistów skończyło się jeszcze większym nieszczęściem. Obecnie mamy ekokatastrofistów z efektocieplarniokatastrofistami na czele.
Orionid napisał przez ocieplenie zabraknie wody. Cieplejsze powietrze, to większe parowanie, a ponieważ ilość parującej wody jest taka sama jak ilość opadów, to oznacza także więcej opadów. Cieplejsze okresy w historii Ziemi - Karbon,Jura, Kreda,Trzeciorzęd, były też wilgotne, chłodniejsze jak Perm, Trias, Czwartorzęd były suche. W Kredzie na skutek dryfu kontynentów biegun północny znajdował się na Alasce i rosły tam lasy liściaste, które podobno na zimę-noc polarną gubiły liście, więc klimat był podobny do tego, który mamy w Polsce, podobnie było na Antarktydzie i świat wtedy funkcjonował. Nie twierdzę, że zmian klimatu nie ma, nie twierdzę, że nie są one wywołane przez ludzi, nie twierdzę, że nie przyniosą one zmian dla roślin, zwierząt i ludzi, ale twierdzę, że wieszczenie katastrofy jest niczym nie uzasadnione. Tym co grozi ludzkości bardziej niż jakiekolwiek zmiany klimatu jest wciąż wojna nuklearna. Inne niebezpieczeństwa mają charakter kosmiczny i są mało prawdopodobne jak wybuch bliskiej nowej/supernowej czy uderzenie dużej asteroidy lub są dość odległe w czasie jak przejście Słońca w fazę olbrzyma lub inflacyjne rozerwanie wszechświata (co według niektórych powinno nastąpić wcześniej). Jak do tej pory w Polsce największe straty z powodu globalnego ocieplenia ponieśli rolnicy - nie dlatego, że nastąpiło jakieś ocieplenie, a dlatego, że efektocieplarniokatastrofiści pomogli czeskim centralom nasiennym wepchnąć im materiał siewny bardziej ciepłolubnych (bo szybciej rosnących, przez co bardziej plennych, ale też mniej odpornych na warunki zimowe) niż polskie odmian rzepaku.
Na Ziemi są cztery limitujące produkcję roślinną na lądzie substancje - związki azotu, tlenki fosforu, woda i dwutlenek węglą (tlenek węgla IV). Wszędzie tam, gdzie pozostałych trzech jest pod dostatkiem produkcja roślinna zwiększała się z kwadratem stężenia gazowego dwutlenku węgla przy stężeniach zbliżonych do obecnych (od 0% do 1% - obecnie ok. 0,04%). Więc nawet jeżeli z powodu transgresji nastąpi utrata części terenów lądowych, to zostanie to skopensowane przez powiększenie powierzchni mórz szelfowych, o intensywnej produkcji roślinnej, a także skurczenia się terenów pustynnych na skutek zwiększonych opadów.
Innym aspektem ocieplenia są gwałtowne zjawiska pogodowe. Huragany, powodzie, deszcze nawalne; wszystkie te zjawiska są groźne dla osób nieprzygotowanych. Np. najwięcej ofiar huraganu to osoby utopione przez wezbranie sztormowe, osoby z zawalonych domów lub osoby uderzone przez przedmiot porwany przez huragan. Wystarczy zatem zostać w solidnie wykonanym domu odpornym na wezbranie sztormowe. Czy nie dlatego Papuasi zajęli się budowaniem domów na palach? Skoro ludzie o znajomości techniki dużo mniejsza posiedli już dawno taką umiejętność czemu ludzie pod koniec XXI i na początku XXII mieliby nie chronić się skutecznie przed gwałtownymi zjawiskami pogodowymi.
Reasumując katastrofizm jest nie na miejscu, co nie oznacza, że nie warto 'walczyć' z globalnym ociepleniem, oznacza tylko, że nie warto z nim 'walczyć' za wszelką cenę.