Jestem zwolennikiem poszerzania pola działania cywilizacji, a nie określonego typu lotów czy modelu organizacyjnego. Nie interesuje mnie plan, w którym za dwadzieścia-trzydzieści lat trzech astronautów lądowałoby co dwa lata na NEO, ponieważ byłyby to osiągnięcia czysto sportowe,
Fakt cel wypraw poza LEO wybarałeś trafnie (jak na krytyka tej koncepcji:) - ludzie na powierzchni jakiegoś NEO będą z pewnością wyglądali zabawnie (bo przecierz chodzić się po nich nie da - chyba raczej pełznąć na czworakach - brzmi śmiesznie ale to fakt) i w oczach opinii publicznej byłby to raczej komiczny "sukces" ale jednak serwisy urządzeń w L2/L1, Księżyc i NEO (eksperymenty pod kątem zmian trajektorii) uważam za jedyne gdzie ludzie "na coś się przydadzą" dla LEO pozostaje jedynie turystyka kosmiczna, jak widzisz ja loty załogowe uważam za mało potrzebne (co nie przeszkadza mi śledzić każdej misji z wypiekami na twarzy - chociaż to w sumie osiągnięcia czysto sportowe w porównaniu do HST, Cassini czy nawet ENVISATa). Dla mnie COnstellation był nadzieją na skierowanie astronautyki załogowej tam gdzie może ona jeszcze okazać się przydatna czyli w wyżej wymienionych kierunkach (kto wie za lat 50 możnaby sięgnąć dalej - ale na pewno nie teraz) nie wierzyłem i nie wierzę że doświadczenia z Księżyca pomogłyby w lotach na Marsa przyznam liczyłem że gdyby udało się NASA osiągnąć Księżyc utknełaby tan na następnych 30 lat nie mogąc się ani wycofać ni ruszyć dalej (tzn. na Marsa - myślę że do NEO i L1/2 udałoby się).
bez większego znaczenia praktycznego. Ta bezużyteczność, w połączeniu z ciągłym rozwojem systemów automatycznych, jest prostym przepisem na likwidację lotów załogowych w ogóle. Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że komercyjne loty oznaczają stagnację i zamknięcie się na LEO. Przeciwnie - kilku niezależnych, konkurujących ze sobą operatorów stanowi znacznie lepszą podstawę rozwoju lotów poza LEO niż pojedyncza, zbiurokratyzowana, uwikłana w politykę agencja rządowa.
z tymi niezależnymi operatorami jest taki problem że są w pełni zależni od funduszy pojedyńczej zbiurokratyzowanej i uwikłanej w politykę agencji rządowej.
Co można osiągnąć bez NASA - pokazuje z jednje strony lod RotaryRocket - bankrutctwo a z drugiej Virgin Galactic - nastawienie na turystykę i... tylko turystykę.
Generalnie pisanie o nauce w kontekście eksploracji załogowej jest całkowitym nieporozumieniem.
[/quote]
nie no jednak "coś" muszą tam robić - i robią tyle że nie są to osiągnięcia zbyt spektakularne.