Autor Wątek: European Rover Challenge  (Przeczytany 15092 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #120 dnia: Wrzesień 16, 2018, 20:02 »
Drużyna z Politechniki Świętokrzyskiej wygrała European Rover Challenge
16.09.2018


Starachowice, 16.09.2018. Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin (C) i zwycięzcy Drużyna Impuls z Politechniki Świętokrzyskiej podczas ceremonii zamknięcia czwartej edycji European Rover Challenge 2018 - międzynarodowych zawodów robotycznych, 16 bm. w Muzeum Przyrody i Techniki "Ekomuzeum" w Starachowicach.  PAP/Piotr Polak

Drużyna "Impuls" z Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach zwyciężyła w czwartej edycji zakończonych w niedzielę w Starachowicach (Świętokrzyskie) międzynarodowych zawodów łazików marsjańskich European Rover Challenge. Nagrodę wręczył minister nauki i szkolnictwa wyższego, wicepremier Jarosław Gowin.

European Rover Challenge (ERC) to prestiżowe zawody robotów marsjańskich, skonstruowanych przez studenckie zespoły. Od piątku 35 zespołów z 20 państw rywalizowało na terenie Muzeum Przyrody i Techniki "Ekomuzeum" im. Jana Pazdura w Starachowicach. Polskę reprezentowało kilkanaście zespołów.

Podczas uroczystości zakończenia zawodów, szef resortu nauki podkreślił, że impreza ta ma dla Polski "szczególny charakter". "Po pierwsze - od trzech lat realizujemy bardzo śmiały plan przebudowy polskiej gospodarki. Zależy nam na zbudowaniu pomostu pomiędzy światem nauki i gospodarki, i nadaniem polskim firmom jak najbardziej innowacyjnego charakteru. Ale żeby współpraca pomiędzy gospodarką a nauką układała się w sposób twórczy, musimy zreformować także naukę – ta głęboka reforma rozpocznie się od 1 października" – powiedział Gowin.

Jak ocenił minister, Polska "od kilku lat weszła na ścieżkę intensywnego rozwoju, także przemysłu komicznego". "Mamy już kilkadziesiąt dynamicznie rozwijających się prywatnych firm, niektóre z nich są start-upami, a niektóre zaczynają już zaznaczać swoją obecność na światowych rynkach. Mam nadzieję, że to dzisiejsze spotkanie jest okazją dla młodych naukowców, innowatorów, przedsiębiorców z wielu krajów, żeby podzielić się swoimi doświadczeniami i zmierzyć się w szlachetnej rywalizacji" – dodał Gowin.

"Narody świata często stawały przeciwko sobie tam, gdzie chodziło o podbój ziemi. Mam nadzieję, że podbój kosmosu - coś, co jest wielkim wyzwaniem dla ludzkości - będzie przebiegał w sposób całkowicie pokojowy" – podkreślił wicepremier, gratulując zespołom rywalizującym w Starachowicach.

Zwycięzcą czwartej edycji ERC została drużyna "Impuls" z Politechniki Świętokrzyskiej w Kielcach. W czerwcu ten sam zespół zajął trzecie miejsce w prestiżowych amerykańskich zawodach, University Rover Challenge (URC).

"To dla nas ogromna nagroda za setki godzin ciężkiej pracy. Z każdą kolejna edycją ERC poziom zawodów rośnie. Przyjeżdża coraz więcej drużyn. Są tutaj drużyny z najlepszych uniwersytetów w Europie, z Azji, USA, Kanady. Poziom zawodów jest bardzo wysoki i za każdym razem musimy się coraz mocniej przygotowywać" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami Dawid Pietrala z kieleckiej uczelni.

Jak dodał, żeby zdobyć dodatkowe punkty w zawodach, zespół musiał położyć nacisk na autonomiczne wykonywanie różnych czynności przez robota. Zaznaczył, że drużyna wykorzystuje w swoim łaziku kilka urządzeń bardzo dobrej jakości, które wyróżniają kielecki zespół na tle innych. "Mamy znakomity manipulator, który jest bardzo precyzyjny, który szybko się porusza (…) Mieliśmy specjalnie przygotowany system do pobierania próbek – wbijał swoje wiertło w teren w sposób udarowy. Mamy też znakomicie przygotowany system do rozpoznawania obrazu" - opisywał Pietrala.

Projekt zwycięskiej drużyny zostanie oficjalnym łazikiem prestiżowej misji analogowej AMADEE-2020 (symulacja maksymalnie zbliżona do załogowej wyprawy na Marsa), która zorganizowana zostanie przez Austriackie Forum Kosmiczne na pustyni w Omanie w 2020 r.

Zdobywcy drugiego miejsca to zespół "Raptors" z Politechniki Łódzkiej. Trzecią pozycję zajął zespół "Robotics for Space Exploration" z kanadyjskiego University of Toronto. Drużyna z Kanady uzyskała bardzo dobry wynik mimo tego, że ich łazik dotarł do Starachowic dopiero drugiego dnia zawodów.

Zawody rozgrywano na specjalnym usypanym polu, przypominającym powierzchnię Marsa. Zadaniem uczestników było zaprojektowanie i zbudowanie łazika marsjańskiego, który zmierzy się w czterech konkurencjach terenowych, polegających m.in. na pobraniu próbki gleby czy znalezieniu w określonym miejscu ukrytego przedmiotu, wydobyciu go i przewiezieniu w inny punkt. Członkowie drużyn podczas rywalizacji nie widzieli swoich łazików - sterowali nimi zdalnie.

Uczestniczące w konkursie drużyny przygotowały roboty, budowane na wzór stacjonującego na Marsie pojazdu Curiosity czy też mającego pojawić się tam za dwa lata robota ExoMars. Finałowe konkurencje i ich wytyczne zostały przygotowane na bazie "map drogowych" programów robotycznych planowanych przez NASA i Europejską Agencję Kosmiczną (ESA).

Zawodom towarzyszyły pokazy naukowo-technologiczne przybliżające kosmos i spotkania z osobistościami światowej astronautyki.

Wydarzenie było współorganizowane przez Europejską Fundację Kosmiczną, Specjalną Strefę Ekonomiczną "Starachowice" S.A., Powiat Starachowicki oraz Mars Society Polska.

Jednym z patronów medialnych wydarzenia był serwis PAP - Nauka w Polsce. (PAP)

Autor: Katarzyna Bańcer
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C30985%2Cdruzyna-z-politechniki-swietokrzyskiej-wygrala-european-rover-challenge.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #121 dnia: Wrzesień 16, 2018, 22:11 »
Astrofaza przybliża ERC 2018

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=KErjHoLWyeU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=KErjHoLWyeU</a>

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=KErjHoLWyeU

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=-zAo57fgMbM" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=-zAo57fgMbM</a>

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=-zAo57fgMbM

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=qubJfjLtvTU" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=qubJfjLtvTU</a>

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=qubJfjLtvTU
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2018, 22:53 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #122 dnia: Wrzesień 16, 2018, 23:44 »
400 konstruktorów łazików marsjańskich rywalizowało w Starachowicach
BY ALEKSANDER FIUK ON 16 WRZEŚNIA 2018


Zwycięzcy ERC 2018: Team Impuls z Politechniki Świętokrzyskiej, Raptors z Łodzi oraz Robotics for Space Exploration z Kanady / ERC

14 września 2018 roku rozpoczęły się zawody łazików marsjańskich European Rover Challenge. W tym roku impreza odbywała się w Muzeum Przyrody i Techniki w Starachowicach, jest otwarta dla publiczności, a wstęp – darmowy. Wydarzeniu towarzyszyły pokazy i warsztaty związane z szeroko pojętą tematyką eksploracji kosmosu i nowych technologii.

W ceremonii otwarcia zawodów brali udział przedstawiciele władz lokalnych i państwowych, którzy razem z organizatorami wygłosili krótkie mowy powitalne. Był również obecny gość specjalny – Timothy Peake, który odbywał misję na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jako astronauta ESA, a także wziął udział w misji NEEMO 16 jako akwanauta.


Zawody European Rover Challenge 2018 / Foto: Aleksander Fiuk

W piątek odwiedzający European Rover Challenge (ERC) mogli wysłuchać opowieści Tima Peake’a o tym, jak wygląda misja kosmiczna, a na koniec zadać mu kilka pytań, a te padały bardzo różne – od pytań o sprawy przyziemne, takie jak jedzenie w stanie nieważkości, aż po bardzo szczegółowe zagadnienia związane np. z orbitalnymi śmieciami i ochroną przed nimi lub detalami trajektorii lotu deorbitacyjnego.

Z kolei w sobotę rano wykład na temat projektu Mars Direct wygłosił Dr Robert Zubrin, założyciel Mars Society, organizacji zrzeszającej badaczy z przeróżnych dziedzin, której celem jest eksploracja i przyszłe osadnictwo na Marsie. Po prelekcji przyszedł czas na pytania, które przerodziły się w ożywioną dyskusję o ewentualnych skutkach lub komplikacjach terraformacji Marsa.


Łazik Sirius Studenckiego Koła Astronautycznego PW w akcji / Foto: Aleksander Fiuk

Najważniejszym elementem programu wydarzenia były jednak niewątpliwie same zawody łazików. W celu jak najlepszego odwzorowania warunków panujących na powierzchni Czerwonej Planety został stworzony Mars Yard – strefa, gdzie przywieziono ponad 250 ton ziemi o kolorze i własnościach mechanicznych zbliżonych do tych, jakie ma marsjański grunt. To przede wszystkim tam rywalizowały zespoły z całego świata. Najliczniejszą grupą są jednak zespoły z Polski, których występuje aż 13.

W ramach konkursu każdy łazik musiał wykonać cztery zadania terenowe, oparte o tzw. „roadmapy”, czyli projekty przyszłych misji robotycznych NASA i ESA. Podczas zmagań zdalnie sterowane roboty musiały wykazać się szeregiem możliwości i niezawodnością, ponieważ konkurencje zostały zaprojektowane, jak najbardziej wykluczając wpływ szczęścia, a promując umiejętność wykonywania zadań w sposób ciągły i powtarzalny. Jedną z konkurencji jest tor ślepej nawigacji, gdzie pojazdy muszą dotrzeć do wyznaczonego punktu całkowicie autonomicznie, korzystając z umieszczonych „drogowskazów” w formie znaczników QR. Łaziki mierzyły się również z zadaniami polegającymi na pobraniu próbek gruntu do analizy oraz odnalezieniu i przewiezieniu w docelowe miejsce ukrytego w terenie przedmiotu. Jedyną częścią zmagań, która nie odbywa się na Mars Yardzie jest tzw. Maintenance Task polegający na tym, by robot odnalazł drogę do panelu kontrolnego, dokonał pomiarów parametrów elektrycznych i przełączył włączniki do właściwych pozycji.

Różnorodność konstrukcji była ogromna, a zespoły ciężko pracowały, by wykonać każde zadanie jak najlepiej. Zawody European Rover Challenge trwały do niedzieli 16 września 2018 roku, a zwycięzców ogłoszono podczas ceremonii zamknięcia imprezy o 16:30: pierwsze miejsce zdobył Team Impuls z Politechniki Świętokrzyskiej. Drugie miejsce przypadło łódzkiej ekipie Raptors. Trzecie miejsce zostało przyznane zespołowi Robotics for Space Exploration z Kanady.

https://kosmonauta.net/2018/09/400-konstruktorow-lazikow-marsjanskich-rywalizowalo-w-starachowicach/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #123 dnia: Wrzesień 18, 2018, 06:36 »
Wywiad z prezesem PAK

http://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=2900.msg122325#msg122325

Informacja o książce związanej z 50. rocznicą pierwszego załogowego lądowania na Księżycu (pojawiła się na ERC)
http://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=200.msg122231#msg122231
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 18, 2018, 07:03 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #124 dnia: Wrzesień 18, 2018, 06:52 »
Artemis Westenberg dla RMF FM: Na Marsie zbudujemy nowe społeczeństwo
Niedziela, 16 września 2018 (15:58)

„Musimy polecieć na Marsa - nie tylko po to, by przekonać się, jak tam jest, czy nie ma tam życia, ale także po to, by stworzyć tam nowe społeczeństwo, oparte na równości” - mówi RMF FM Artemis Westenberg, prezes organizacji Explore Mars Inc., gość specjalny European Rover Challenge w Starachowicach. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim Westenberg przekonuje, że misja zgromadzi ludzi nie tylko o odpowiedniej wiedzy i umiejętnościach, ale też zdolnych do poświęcenia i świadomych, że osiągnięcie celów misji wymaga równej i sprawiedliwej współpracy. Podkreśla przy tym, że nie chodzi o równość w znaczeniu komunistycznym.

Grzegorz Jasiński, RMF FM: Jak się tu pani podoba?

Artemis Westenberg, prezes Explore Mars Inc.: Bardzo, bardzo mi się tu podoba za sprawą tych wszystkich młodych ludzi, którzy chcą zrobić wszystko, co możliwe, by ich łaziki wykonały wszystkie postawione przed nimi zadania. Napotykają na problemy i próbują je kreatywnie rozwiązywać. Wspaniała jest ich energia. Bardzo mi się podoba, że widownia może się temu przyglądać naprawdę z bliska, może się przekonać, co to znaczy zajmować się tymi wszystkimi technicznymi sprawami. Może zobaczyć też, na czym polegają badania naukowe, jak wiele wymagają wysiłku. Może zobaczyć, że to wcale nie jest takie piękne, jak się czasem w telewizji wydaje. To tak naprawdę bardzo ciężka praca - i publiczność może to tu zobaczyć, może przekonać się, ile to wymaga poświęcenia.

Myślę, że szczególnie dla dzieci może to być bardzo inspirujące, pokazuje, że można czuć radość ze swojej pracy, nawet jeśli jest bardzo trudna. Radość z osiąganych trudnych celów to w końcu coś, co daje nam sens życia...

Ta inspiracja dla młodych ludzi jest bardzo ważna, bo pani zdaniem my nie tylko możemy, ale i powinniśmy lecieć na Marsa. Dlaczego?

Jeden z podstawowych powodów to ciekawość. Czyż nie chcielibyśmy wiedzieć, czy jesteśmy rzeczywiście jedynymi żywymi istotami we Wszechświecie? A Mars ze wszystkim tym, co o nim wiemy - wodą i nieznaczną, ale jednak istniejącą, atmosferą - daje pewne szanse, że życie mogło tam istnieć. Co więcej, nie jest całkiem wykluczone, że życie może być tam nawet i teraz, pod powierzchnią, osłonięte przed promieniowaniem kosmicznym. Nawet kilka centymetrów gleby wystarczy, by ochronić bakterie przed skutkami tego promieniowania, więc to możliwe, że możemy się tam dowiedzieć, że nie jesteśmy sami.

To wystarczający powód, by tam lecieć. Ale nie jedyny. My ludzie jesteśmy gatunkiem bardzo ciekawskim, zawsze chcieliśmy wiedzieć, co jest za górą, a co za oceanem. Mars jest jakby po tej drugiej stronie oceanu kosmicznego. Nie jest łatwo się tam dostać, ale to jest możliwe. To wystarczy, by spróbować.

Wiem, że akurat dla pani, feministki, ważny może być jeszcze jeden powód. Poza odkryciami - także szansa na budowę nowej cywilizacji...

Tak. Dla mnie jako człowieka, szczególnie jako kobiety, nie chodzi tu o zdobywanie Marsa. Dla mnie faktycznie ważniejsze jest stworzenie nowego społeczeństwa. Moim zdaniem, to okazja do stworzenia bardziej równego społeczeństwa.

Popatrzmy na to tak: na Marsie ląduje mała grupa ludzi. Bardzo trudno im tam będzie przetrwać, wykonać zadania, które sobie postawili. W takich warunkach trudno będzie powiedzieć, że choćby czyszczenie toalet będzie zajęciem tylko dla niektórych. Wszyscy będą musieli zajmować się wszystkim, bo wszystko będzie potrzebne. I nie będzie można powiedzieć, że skoro ty czyścisz toalety, to jesteś mniej ważny, powinieneś zarabiać mniej ode mnie albo mieć mniej do powiedzenia. Każdy będzie równy. Nie po komunistycznemu równy, ale dlatego, że jest równie ważny i potrzebny. Niezależnie od tego, czy jesteś kobietą, czy mężczyzną, jaki masz kolor skóry, jesteś tak samo ważny. Nieważne, w jakim jesteś wieku - ważne, co możesz dać społeczeństwu. I od tego się zacznie.

Na początku to będzie społeczność naukowców, badaczy - nie "normalnych" ludzi - którzy polecą tam, by tę planetę zasiedlić. Stopniowo ci badacze będą chcieli przebywać tam coraz dłużej, bo będą sobie zdawać sprawę, że jeśli wrócą na Ziemię, kolejnej takiej szansy nie dostaną. W ten sposób zacznie się budować społeczność. I ta społeczność będzie sobie zdawać sprawę, że każde zadanie, zarówno naukowe, jak i to, które ma im po prostu pomóc utrzymać się przy życiu, w zdrowiu i szczęściu, jest równie ważne. I jestem przekonana, że w końcu będziemy w stanie przełamać nasze uprzedzenia dotyczące płci, wieku i koloru skóry czy wreszcie niepełnosprawności. Istotny będzie tylko wkład w tę społeczność, to, że jesteś jej częścią.

Sądzę, że Mars daje nam w tej sprawie lepszą okazję, niż mielibyśmy tu, na Ziemi. Tu zawsze znajdą się koncerny, które ze względu na swoje pieniądze czy wpływy będą w stanie dyktować nam, co mamy robić. Mars jest tak daleko, że te firmy nie będą tam miały na nas wpływu. Będziemy na Marsie i będziemy mogli robić, co nam się podoba...

To optymistyczna wersja. Ale przecież przyszłość na Marsie może być jeszcze gorsza niż na Ziemi. Nie obawia się pani, że ci koloniści będą jeszcze gorsi niż my sami?

Trzeba pamiętać, że po to, by zostać wybranym do takiej wyprawy, trzeba będzie być inteligentnym, wykształconym, pełnym poświęcenia. Jeśli ktoś będzie gotowy porzucić wszystko to, co ma tu, na Ziemi, na wiele lat, może na dziesięciolecia, jeśli będzie gotów poddać się szczególnemu treningowi i testom, by polecieć na Marsa, nie sądzę, by mógł być naprawdę złym człowiekiem.

Jeśli ciężko z tobą pracować, jeśli nie można na tobie polegać, jeśli jesteś niemiłym człowiekiem, to nawet jeśli jesteś świetnym naukowcem czy inżynierem, nie pozwolą ci polecieć. Nie zabierzesz się na Marsa, bo twoja osobowość mogłaby zagrozić celom misji.

Dlatego jestem spokojna, że damy tam sobie radę...

https://www.rmf24.pl/nauka/news-artemis-westenberg-dla-rmf-fm-na-marsie-zbudujemy-nowe-spole,nId,2632052?parametr=embed_tyt_zdj_lead

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 17597
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #125 dnia: Wrzesień 19, 2018, 11:23 »
(nie potrzebny post, przepraszam! )
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2018, 12:19 wysłana przez kanarkusmaximus »

Offline deska

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 169
    • Blog o badaniach Marsa
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #126 dnia: Wrzesień 19, 2018, 11:27 »
Astrofaza zrobił relacje z trzech dni ERC.

Są już wyżej wrzucone :)

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 17597
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #127 dnia: Wrzesień 19, 2018, 12:19 »
Astrofaza zrobił relacje z trzech dni ERC.

Są już wyżej wrzucone :)

Rzeczywiście! Przepraszam za pomyłkę!

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 5440
  • One planet Once chance
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #128 dnia: Wrzesień 22, 2018, 19:14 »
Niestety niepublikowany w mediach wywiad z Robertem Zubrinem z okazji ostatniego ERC
https://www.youtube.com/watch?v=pRElOC0QGzg

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 17597
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #129 dnia: Wrzesień 23, 2018, 19:44 »
Robert Zubrin pewnie będzie na IAC 2018. Jeśli się nam uda go złapać, to może warto o coś spytać. Jest sens?

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 5440
  • One planet Once chance
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #130 dnia: Wrzesień 23, 2018, 23:02 »
Robert Zubrin pewnie będzie na IAC 2018. Jeśli się nam uda go złapać, to może warto o coś spytać. Jest sens?

Pewnie że jest! Oto przykładowe:
- Czy Elonowi Muskowi uda się w ciągu najbliższych jednej lub dwóch dekad wysłać pierwszą załogową wyprawę na Marsa?
- Czy Mars Society planuje współpracę z SPACE X przed planowaną załogową wyprawą marsjańską, by zwiększyć szansę jej powodzenia?
- Czy wyprawa załogowa może przyczynić się do mikrobiologicznego skażenia Czerwonej Planety? Jeśli tak, jakie środki zapobiegawcze trzeba poczynić?
- Co Pana zainspirowało do zainteresowania się Czerwoną Planetą oraz lotami ludzi do niej?
- Która z powieści sci-fi opisująca wyprawę ludzi na Marsa lub jego kolonizację najbardziej się podoba/podobała?
- Jakie są wg Pana szansę Polski i Polaków na udział np. poprzez budowę niezbędnego sprzętu, udział organizacyjny itp. w wyprawie załogowej na Marsa? W czym moglibyśmy się przyczynić do zwiększenia sukcesu tej wyprawy?

Tyle na razie przychodzi mi pomysłów  :) W razie czego będę uzupełniać pytania  :D

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7237
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: European Rover Challenge
« Odpowiedź #131 dnia: Wrzesień 24, 2018, 23:26 »
Szef robotyki ESA: Wysłanie jednego człowieka na Marsa kosztuje tyle, co dziesiątki misji robotycznych [WYWIAD]
20 września 2018, 12:50 Paweł Ziemnicki

„Jako specjalista od robotyki nie uważam, żeby istniały na tym etapie takie zadania, których nie mogłyby wykonać roboty. W niektórych pracach ludzie będą bardziej efektywni – tam, gdzie wymaga to połączenia obserwacji z podjęciem akcji” – tłumaczy w rozmowie ze Space24.pl Gianfranco Visentin, kierownik działu robotyki Europejskiej Agencji Kosmicznej. Dr Visentin był gościem zawodów European Rover Challenge 2018, które odbyły się we wrześniu w Starachowicach.

Paweł Ziemnicki: Dlaczego potrzebujemy robotów w przestrzeni kosmicznej?

Gianfranco Visentin: Z tych samych powodów, dla których są nam potrzebne na Ziemi. Używamy ich by wykonywały trudne prace, których wypełnianie przez człowieka jest zbyt kosztowne.

Podstawowa różnica leży oczywiście w niezbędnych wydatkach. Po to, żeby dostarczyć w kosmos człowieka, musisz wydać bardzo dużo pieniędzy na to, by zagwarantować mu zarówno przetrwanie, jak i powrót na Ziemię.

Są też takie miejsca, gdzie ludzie nie mogą dotrzeć za żadną cenę. W tej chwili nie możemy jeszcze wysłać człowieka na Marsa. Nie chodzi tu nawet o koszty, chodzi o jego przeżycie, zapewnienie mu przetrwania. Stąd, wykorzystujemy roboty.

Istnieją również zadania, które są zbyt nudne, by wykonywali je astronauci. W szczególności z tego powodu, że w kosmosie mamy tych astronautów bardzo niewielu. Trzeba ich zatem wykorzystywać do tych zadań, do których niezbędna jest ludzka pomysłowość i zręczność. Cała reszta zadań powinna być przerzucona na maszyny.

Na Marsie mamy roboty (co najmniej jednego sprawnego). Jakich zadań nie mogą one tam wykonać i do czego potrzebujemy w takim razie człowieka na Czerwonej Planecie?

Jako specjalista od robotyki nie uważam, żeby istniały na tym etapie takie zadania, których nie mogłyby wykonać roboty. W niektórych pracach ludzie będą bardziej efektywni - tam, gdzie wymaga to połączenia obserwacji z podjęciem akcji.

Kiedy robot coś znajdzie, nie ma "umocowania" by podjąć związaną ze znaleziskiem akcję. Trzeba skontaktować się z naziemną kontrolą misji, która oceni rezultaty pracy poszukiwawczej robota i dopiero podejmie jakąś decyzję. Posiadanie na miejscu ludzi oznacza zatem wydajność, związaną ze zdobywaniem informacji i natychmiastowym wykorzystywaniem posiadanej wiedzy. Człowiek, który znajdzie interesującą z punktu widzenia skałę, może od razu ją zebrać i poddać dalszej analizie bez konsultowania się z Ziemią, ponieważ dysponuje on zrozumieniem sytuacji i ma większy zasób informacji niż robot.

Z drugiej strony jednak, za pieniądze, które zapłacimy za wysłanie człowieka na Marsa, moglibyśmy wyekspediować tam dziesiątki robotów. Powierzchnia Marsa jest tak duża, jak łączna powierzchnia kontynentów na Ziemi. Do tej pory ludzie przeprowadzili lądowania w zaledwie kilku miejscach. Co można by powiedzieć o Ziemi, lądując tylko na Antarktydzie? Że cała planeta jest pokryta lodem? Naszą wiedzę o Marsie zwiększają rzecz jasna orbitery, ale trzeba też lądować. Jest tam wiele ciekawych lokalizacji do zbadania. Roboty powinny też pomóc w wyborze miejsca lądowania dla człowieka.

Europa nie miała do tej pory szczęścia, jeśli chodzi o lądowania swoich sond na Marsie...

Tak, ktoś może powiedzieć, że nie udało nam się szczęśliwie wylądować. Jednak moim zdaniem, cel lądowania próbnika Schiaparelli został nieco źle zrozumiany. Schiaparelli był technologiczną platformą lądującą – to był pierwszy raz, kiedy używaliśmy czegoś takiego. Pomimo tego, że lądownik się rozbił, osiągnęliśmy olbrzymi sukces. Po raz pierwszy wypróbowaliśmy system spadochronów naszego projektu – zadziałał bez zarzutu. Po raz pierwszy użyliśmy też radarowego wysokościomierza, stworzonego specjalnie z myślą o misji marsjańskiej. Zadziałał bardzo dobrze.

Po raz pierwszy użyliśmy także innowacyjnego systemu rakietowego, który również się sprawdził. Niemniej, tak, pojawiła się usterka oprogramowania, która spowodowała utratę sondy, ale zdążyliśmy nawet zdobyć pewne rezultaty naukowe, ponieważ instrumenty włączyły się i przeprowadziły pomiary w atmosferze.

Jednak ludzie oczekiwali udanego lądowania, co się nie udało. Natomiast my sami dojrzewaliśmy poprzez realizowanie tej misji i zobaczyliśmy, że w fazie lotu próbnik zadziałał prawidłowo. To cenne doświadczenie. Nie można więc powiedzieć, że nasz wysiłek poszedł całkowicie na marne.

Czy łazik ExoMars wyląduje poprawnie?

Z Marsem jest taki problem, że nikt nie może wykluczyć, iż pojawią się nieprzewidziane okoliczności. Dotarcie tam i bezpieczne wylądowanie to trudne przedsięwzięcie. Nie my jedni ponieśliśmy tutaj porażkę. Były też inne przypadki.

Jakie są główne cele misji ExoMars?

W tym przypadku chcemy się skoncentrować na poszukiwaniu życia, śladów życia – czy ono jeszcze tam jest czy też już wyginęło. Wiemy już, że na Marsie jest woda. Wiemy, że jest jej sporo, choć jej zasoby ukryte są pod powierzchnią gruntu. Woda jest wszak podstawą dla życia. Pytania brzmią: czy na Marsie było życie? Czy na Marsie obecnie istnieje życie? Jedyny sposób, żeby się o tym przekonać, to dostarczyć tam system zdolny do wykrywania form życia.

Nie skupiamy się tym razem na geologii i poszukiwaniu wody. Zakładamy, że te aspekty są już przedmiotem badań. Chcemy wwiercić się w planetę i sprawdzić, czy są tam pozostałości lub ślady życia. Od samego początku fazy planistycznej misji, gdzieś we wczesnych latach dwutysięcznych, chcieliśmy skoncentrować się na poszukiwaniu życia i zgromadzić instrumenty, które najlepiej nadają się do wykrywania jego oznak.

Jak robotyczna specjalizacja Europejskiej Agencji Kosmicznej może wpłynąć na pozycjonowanie europejskiego przemysłu kosmicznego na rynku światowym?

Przez wiele lat nie mieliśmy zbyt licznych misji stricte robotycznych. Nie robimy w tej materii tak dużo jak niektóre inne agencje. Na swój sposób ESA jest połączeniem pomiędzy europejskimi technologiami a kosmosem. Technologia robotyczna rozwija się w Europie bardzo dynamicznie. Możemy na tym sporo skorzystać, jeśli chodzi o eksplorację przestrzeni kosmicznej.

Mamy dużą liczbę firm, które wytwarzają urządzenia bazujące na robotyce. Mamy nowoczesne laboratoria i uniwersytety o światowej renomie. Musimy po prostu znaleźć drogę do wykorzystywania tych placówek w domenie związanej z kosmosem. Nad tym pracujemy już w ESA od wielu lat.

Problem jest taki, że te misje musimy finansować. W Europie nie łożymy na kosmos tyle pieniędzy, ile powinniśmy. Czy wie Pan, ile wydaje Pan rocznie na kosmos, jako europejski podatnik?

Dziesięć euro?

Znacznie mniej. To pokazuje ciekawą prawdę o tym, jak mało wydajemy na eksplorację przestrzeni kosmicznej jako podatnicy. Za takie pieniądze nie można oczekiwać za wiele. Gdybyśmy podwoili budżet na te cele, moglibyśmy dokonać o wiele więcej, a podatnika specjalnie by to nie dotknęło.

Ktoś zawsze może powiedzieć, że tu na Ziemi mamy tak dużo problemów, iż nie warto wydawać pieniędzy na realizowanie zadań w kosmosie. Po co w takim razie wysyłać tam misje? Istnieje po temu kilka powodów.

Eksplorowanie jest ważną częścią naszego życia, jak gatunku ludzkiego. Widać to nawet przy stole, na podstawie tego, co jemy. To zdumiewające, że może nawet 80% spożywanych produktów pochodzi z innych regionów świata. Mamy je dzięki odkryciom geograficznym – na przykład pomidory czy ziemniaki. Nie twierdzę, że znajdziemy ziemniaki na Księżycu, ale wybranie się tam jest dźwignią dla rozwoju, a może znajdziemy tam coś, co będzie dla nas bardzo przydatne.

Czy Europa wyśle robota na Księżyc?

Prowadziliśmy już studia w tej materii. Obecnie istnieją tu dwie płaszczyzny rozwoju. Pierwsza z nich dotyczy zbadania południowego bieguna Srebrnego Globu, w szczególności obecności tam substancji lotnych. Wiemy, że tam, w stale zacienionych miejscach, występuje woda i inne substancje lotne. Nie wiemy jeszcze w jakich ilościach, ani tego, jak te zasoby są rozmieszczone. Pierwsza płaszczyzna badawcza dotyczy zatem dogłębnego rozpoznania tych, prawdopodobnie tam występujących, zasobów wodnych.

Drugi wątek dotyczy tego, jak można wykorzystać surowce obecne na Księżycu. Chodzi o wykorzystanie materiału dostępnego na miejscu do osiągania tam rozmaitych celów. Istotne jest tutaj pozyskiwanie wody i produkcja paliwa. To pozwoliłoby wykorzystywać Księżyc jako stację pośrednią na drodze do eksploracji bardziej odległej przestrzeni kosmicznej.

Jeśli na powierzchni Srebrnego Globu znajdziemy dużo wody, czy węglowodorów, to będziemy dysponować tam doskonałą podstawą do wytwarzania paliwa. Baza księżycowa mogłaby wówczas zapewniać paliwo dla innych kosmicznych przedsięwzięć. Tych zasobów nie trzeba by zabierać w przestrzeń kosmiczną z Ziemi. Ekspedycje w bardziej odległe miejsca mogłyby wyruszać z Księżyca. Za startowaniem stamtąd przemawia słabsza grawitacja, brak atmosfery i możliwość bardziej stałej produkcji energii elektrycznej z wykorzystaniem światła słonecznego.

Czy miał Pan jakieś doświadczenia z polskimi firmami w obszarze robotyki kosmicznej?

Tak, pracowałem z niektórymi z nich. Polska jest bardzo zaangażowana w robotykę. Pracuje się tu nad technologiami, które chcemy dalej rozwijać w zakresie robotyki kosmicznej. Macie grupę przedsiębiorstw i instytutów, które pracują nad robotami do celów naziemnych, ale angażują się także w misje kosmiczne. Istnieje zatem podłoże, na którym można budować dalszą aktywność w obszarze kosmicznym. Wspólnie nad tym pracujemy.

https://www.space24.pl/szef-robotyki-esa-wyslanie-jednego-czlowieka-na-marsa-kosztuje-tyle-co-dziesiatki-misji-robotycznych-wywiad