Taki skafander da radę unieść materiały potrzebne do sprowadzenia do skoczka choćby do sfery zdecydowanego działania ciążenia i utrzymać go całym i zdrowym do samego lądowania?
Do deorbitacji potrzebna by była retrorakieta (~20 kg). Po jej odpaleniu skoczek zacząłby opadać i po połowie orbity (czyli jakichś trzech kwadransach) wszedłby w atmosferę. Reszta to już kwestia minut, a nie godzin. Cała procedura byłaby prawdopodobnie krótsza niż w przypadku skoku z balonu, gdzie wzlot na wymaganą wysokość zabiera parę godzin.
Coś ja tu nie do końca to rozumiem. Kapsuła oddzielająca się od stacji i wpadająca w atmosferę nagrzewa się do wysokich temperatur więc potrzebne są specjalne materiały na osłony odporne na wysoką temperaturę. Tak więc czy skafander skoczka przy takim skoku nie będzie się nagrzewał równie mocno, czy też musiałby być zrobiony z podobnych materiałów i ważyć bardzo, bardzo dużo ?
A ten przedstawiony projekt skafandra to raczej nie skafander a mini kapsuła plus skafander.
Jakieś pół wieku temu General Electric zaprojektował i częściowo przetestował zestaw do skoku z orbity, więc w sumie, przy odrobinie wysiłku inżynierskiego, można by praktycznie z każdej wysokości.

A więc czy to byłby skok w skafandrze, czy praktycznie deorbitacja mini kapsuły ?