No właśnie, ciekawe pytanie.
Rozumiem/domyślam się, że przez kilkanaście czy raczej kilkadziesiąt sekund człowiek przeżyłby kompletną dekompresję, zanim utraciłby świadomość a potem doznał pierwszych nieodwracalnych uszkodzeń organizmu. Głównie w płucach chyba i układzie krwionośnym, jakiś nagły obrzęk, zatory itp. Jak to szybko postępuje?
Sytuacja jest inna niż w przypadku wstrzymania oddechu, bo tam organizm nadal korzysta z wymiany gazowej z powietrzem zmagazynowanym w płucach, a tu byłaby szybka utrata. No i pacjent odczuwałby te fizjologiczne zaburzenia, zatem już przed utratą świadomości jego zdolności percepcyjne i motoryczne byłyby jakoś upośledzone. Wiem jak się zachowuje osoba, u której występują np. skoki ciśnienia krwi. Słabo kontaktuje...
Mnie nurtuje też inna kwestia: on do tej śluzy zostałby wrzucony z ogromną siłą, przypominającą tornado. Mógłby doznać jakichś obrażeń, stracić przytomność a na pewno orientację przestrzenną. W takiej sytuacji nie zdołałby uruchomić mechanizmu zamykania i wentylacji śluzy.
Inna sprawa, że ten podmuch byłby bardzo krótkotrwały, nie więcej niż sekundowy, szybko słabnący impuls. Rozmiary (powierzchnia) szczeliny między kapsułą a śluzą są ogromne w stosunku do objętości kapsuły. Tak więc jeśli nasz bohater wylądowałby przytomny w śluzie bez rozwalonej o ścianę głowy -kto wie... Ale raczej szanse małe.
Pozdrawiam
-J.