Może trochę jaśniej:
Chodzi tu widocznie o fakt, że mają do czynienia z układem podwójnym. Jest to podobna sytuacji jak z pulsarami. Tylko, że tutaj mamy dużą częstotliwość zaćmień (2,08 godziny.. czyli właściwie chyba 1,04), a w przypadku pulsarów emisje fal radiowych. Oczywiście wszystko powinno się dziać w równych odstępach czasowych. Więc jeśli w takim układzie znajduje się planeta, może ona delikatnie zaburzać tą częstotliwość (o ułamki sekundy

i to spore ułamki

). Wydaje mi się, że na tym mniej więcej polega metoda timingu, jeśli chodzi o układy podwójne. Dlaczego akurat 10 lat? Zapewne wtedy spodziewają się kolejnej zmiany w częstotliwości zaćmień, bądź zaobserwują wtedy jakąś cykliczność w tych zaburzeniach.
Mam nadzieję, że nic nie pokręciłem

.