Kosmos dla nikogoMichał R. Wiśniewski, [dwutygodnik.com], Numer wydania 427, grudzień 2025
Odchodzący 2025 rok zapamiętam jako ten, w którym Polacy wrócili w kosmos. Symbolicznie, z liofilizowanym pierogiem. 25 czerwca 2025 roku o 8.31 Sławosz Uznański-Wiśniewski poleciał w kosmos(...) „Drogie Polki i Polacy, dziś robimy ogromny krok ku przyszłości Polski. Polski opartej na nauce. Niech ta misja będzie początkiem epoki, w której nasza odwaga i nieustępliwość kształtują nowoczesną Polskę. Dla nas i dla wszystkich pokoleń. Kosmos zawsze jednoczył ludzi, zabieram dziś z Ziemi cząstkę każdego z Was. Waszej siły i waszej nadziei, waszego zaufania” – powiedział Sławosz Uznański-Wiśniewski z orbity. Może po to lata się w kosmos, żeby odpowiednio wybrzmiały słowa. Słowa nic nie ważą, chyba że w nieważkości. „W kosmosie nie jestem sam, reprezentuję was wszystkich. Dziękuję za wasze zaufanie. Kosmos dla wszystkich. Space for everyone”.
Wracam do tych słów po kilku miesiącach i nadal mnie one wzruszają; to ten przedziwny rodzaj emocji dotykającej mistyki, którego paradoksalnie może dostarczyć jedynie rzeczywistość materialna. Jak cud narodzin, daję wiarę w ludzkość, która – może i popełniając błędy – będzie trwać w sztafecie pokoleń i technicznym progresie. Podobno jak się widzi Ziemię z kosmosu, taką „małą niebieską kropkę”, człowieka ogarnia niezwykłe wzruszenie (cudownie pokazał to film anime „Royal Space Force: The Wings of Honnêamise” z 1987 roku). Nie potrafię więc nabijać się z Katy Perry, tak jak nie nabijałem się z doświadczenia Williama Shatnera, startrekowego Kirka, dogłębnie wstrząśniętego kosmiczną wycieczką. (...)
https://www.dwutygodnik.com/artykul/12250-kosmos-dla-nikogo.html