Autor Wątek: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów  (Przeczytany 9583 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline kedrok

  • Junior
  • **
  • Wiadomości: 60
  • LOXem i ropą! ;)
Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« dnia: Października 26, 2016, 08:00 »
Zachęcony przez Kanarkusmaximusa chciałbym was zapytać o sens tematu z tytułu posta niniejszego.

Dlaczego nie zasiedlać planet i księżyców naszymi bakteriami? Przecież, gdyby istniało obce życie, rozróżnimy je zapewne od ziemskiego.


Offline Wuzetek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 239
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #1 dnia: Października 26, 2016, 09:11 »
Po pierwsze, wcale nie jestem przekonany, czy umielibyśmy odróżnić obce życie od naszego. Czasem może być to kłopotliwe. Może okazać się np. że mamy trudności z oceną, czy trudne do rozpoznania szczątki jakichś bakterii widoczne pod mikroskopem to lokalne formy życia, czy organizmy "przywleczone" z Ziemi, które nie przeżyły w lokalnych warunkach. Niepowetowana szkoda dla nauki, która nadal bardzo niewiele potrafi powiedzieć o mechanizmach powstawania życia.
Po drugie, nieznany jest wpływ ziemskiego życia na obce i odwrotnie. Może np. okazać się, że jedno eksterminuje drugie (trochę jak w przypadku wirusów zawleczonych przez Europejczyków do Ameryki).

Offline Rafał

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 814
  • Nie zapomnijmy o Wenus.
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #2 dnia: Października 26, 2016, 11:57 »
Bardziej ogólnie:
Z tego samego powodu, dla którego nie zaśmiecamy parków i grabimy liście w ogródkach :)

To w gruncie rzeczy światopoglądowe pytanie o sens ochrony środowiska. Zachowanie oryginalnego, naturalnego środowiska dla wielu jest istotną wartością - różnie motywowaną, np. estetyką, zdrowiem i wypoczynkiem, tradycją, przyszłymi pokoleniami. Wyznaje to na tyle dużo osób, że w większej części świata funkcjonują ustawy, które chronią środowisko, a także są finansowane inicjatywy typu rezerwaty. Dlatego w Parku Białowieskim nie można wybudować wieżowców, a na Suwalszczyźnie nie powstaną kopalnie mimo obecności złóż metali. Dlaczego nie zbudować tam kopalni? = Dlaczego nie zaśmiecić naszymi bakteriami Księżyca?

Ale są państwa i społeczności, a także pojedynczy ludzie również w naszej kulturze, którzy nie uważają ochrony środowiska za coś wartego wysiłku. Dlatego na przykład inwestycje w Chinach powstają błyskawicznie bez badań środowiskowych. To też znamienny przykład, bo teraz toną w smogu i zaczynają rozumieć popełnione błędy.

Bardziej dokładnie czyli ad Mars:
Nauka.

Tylko naukowe próbniki do tej pory odwiedzały powierzchnie innych ciał niebieskich - a w ich przypadku przyczyna sterylizacji jest też bardziej prozaiczna. Nasze bakterie mogą zakłócić pomiary, przede wszystkim te chemiczne. Poza tym zmodyfikują środowisko, a naukowcom chodzi o badanie tego co jest na danej planecie, a nie tego co było ale zostało przez nas zmodyfikowane. Oczywiście odróżnimy modyfikacje od naturalnych miejsc, być może nawet nasze życie od obcego, ale po co utrudniać sobie pracę? Szczególnie gdy jeden próbnik kosztuje miliardy dolarów i jest wysyłany raz na pięć lat.

Offline Maquis

  • Bóg-Imperator ;)
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2251
  • Muhahahahaha
    • Kosmonauta.net
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #3 dnia: Października 26, 2016, 14:08 »
Zachęcony przez Kanarkusmaximusa chciałbym was zapytać o sens tematu z tytułu posta niniejszego.

Dlaczego nie zasiedlać planet i księżyców naszymi bakteriami? Przecież, gdyby istniało obce życie, rozróżnimy je zapewne od ziemskiego.

Poniekąd już to robimy. Sterylizacja nigdy nie jest 100 procentowa. A część misji np. na Marsa w ogóle nie była sterylizowana (zwłaszcza sondy radzieckie).

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #3 dnia: Października 26, 2016, 14:08 »

Borys

  • Gość
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #4 dnia: Października 26, 2016, 17:34 »
Spora szansa, że już do tego doszło, i to bez naszego udziału.

Offline gelo

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 230
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #5 dnia: Października 26, 2016, 23:07 »
Czyli nawet jeśli znajdziemy tam życie, to pojawi się nowe pytanie - czy to nie bakterie zawleczone przez sondy, które przyjęły się w tym środowisku i w jakiś sposób rozpierzchły po planecie (bakterie, nie sondy). A jeśli odpowiedzią będzie nie, to pojawi się z kolei pytanie - czy bakterie te powstały na Marsie, czy zostały zawleczone dawno temu z Ziemi. Super.

Tymczasem musimy się liczyć z tym, że tak jak cenne znalezisko historyczne może spowolnić budowanie autostrad, tak zapobieganie skażenia ziemskimi organizmami może spowolnić eksplorację innych planet. Choć z drugiej strony może będzie motywować do szybszego poszukiwania życia (nim będzie za późno) ;)

Offline Rafał

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 814
  • Nie zapomnijmy o Wenus.
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #6 dnia: Października 27, 2016, 08:59 »
Sterylizacja nigdy nie jest 100 procentowa.
Sterylizacja jest z definicji stuprocentowa. Zabicie wszystkich form życia nie jest skomplikowane i praktykowane praktycznie w każdym laboratorium mikrobiologicznym.

Offline kedrok

  • Junior
  • **
  • Wiadomości: 60
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #7 dnia: Października 27, 2016, 10:18 »
Cytat: Rafał l światopoglądowe pytanie o sens ochrony środowiska.
[/quote

hmmm, ja rozumiem ochronę ziemskiego środowiska, ale nie dla samego środowiska, ale naszego zdrowia, i przyszłych pokoleń.

Środowiska obce, gdzie, podkreślam, nie ma rozwiniętego życia, któremu nasze działania mogły by zaszkodzić, moim zdaniem nie powinny podlegać tym koncepcjom.

Sama koncepcja terraformingu przeczy ochronie.


Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8799
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #8 dnia: Października 27, 2016, 10:29 »
Widzę że rozgorzała tu ciekawa dyskusja. W weekend dołożę tu swoich kilka groszy  ;)

Borys

  • Gość
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #9 dnia: Października 27, 2016, 12:39 »
Czyli nawet jeśli znajdziemy tam życie, to pojawi się nowe pytanie - czy to nie bakterie zawleczone przez sondy, które przyjęły się w tym środowisku i w jakiś sposób rozpierzchły po planecie (bakterie, nie sondy). A jeśli odpowiedzią będzie nie, to pojawi się z kolei pytanie - czy bakterie te powstały na Marsie, czy zostały zawleczone dawno temu z Ziemi. Super.

Myślę, że życie które wyewoluowało niezależnie od ziemskiego, będzie na tyle różne na poziomie biochemicznym, że nie będzie problemu z jego identyfikacją.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29421
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #10 dnia: Października 27, 2016, 22:51 »
Dopiero kilka lat temu zakwestionowano dwuletni  pobyt   bakterii    Streptococcus mitis na Księżycu.
Miała się tam dostać na pokadzie sondy Surveyor-3. Potem kamera tej sondy została dostarczona na Ziemię przez Apollo 12.
Może warto byłoby jednak taki biologiczny eksperyment przeprowadzić w sposób celowy, by przekonać jsię jednoznacznie jak warunki kosmosu wpływają na ziemskie zycie. Czy faktycznie ziemskie mikroby mogą przetrać kosmiczna podróz w niehermetyzowanej przestrzeni ?

Since the Apollo Program, there has been at least one independent investigation into the validity of the NASA claim. Leonard D. Jaffe, a Surveyor program scientist and custodian of the Surveyor 3 parts brought back from the Moon, stated in a letter to the Planetary Society that a member of his staff reported that a "breach of sterile procedure" took place at just the right time to produce a false positive result. One of the implements being used to scrape samples off the Surveyor parts was laid down on a non-sterile laboratory bench, and then was used to collect surface samples for culturing. Jaffe wrote, "It is, therefore, quite possible that the microorganisms were transferred to the camera after its return to Earth, and that they had never been to the Moon.". In 2007, NASA funded an archival study that sought the film of the camera-body microbial sampling, to confirm the report of a breach in sterile technique.

https://en.wikipedia.org/wiki/Reports_of_Streptococcus_mitis_on_the_Moon#cite_note-2
http://www.space.com/11536-moon-microbe-mystery-solved-apollo-12.html

Ale ta wiedza się jakoś niekoniecznie łatwo upowszechnia i w artykule świeżym mamy wersję sprzed dekad.

Stop! Życie na drodze
Piotr Cieśliński
09 września 2016

Łazik Curiosity napotkał niespodziewaną przeszkodę - zagadkowy rejon, w którym być może ścieka woda. W żadnym wypadku nie może się doń zbliżyć.

Woda oznacza potencjalne warunki do życia. Curiosity mógłby ją zanieczyścić mikrobami, które przywlókł z Ziemi na swoim aluminiowym grzbiecie. A międzynarodowe traktaty o wykorzystaniu przestrzeni kosmicznej, które podpisały Stany Zjednoczone, kategorycznie tego zakazują.

Ponad miesiąc temu Curiosity obchodził czwarte urodziny na Czerwonej Planecie i jak co roku o tej porze sam sobie odegrał "Happy Birthday". Wylądował w olbrzymiej niecce krateru Gale'a i teraz zmierza ku centralnemu wzniesieniu Aeolis Mons (dawniej zwano je Mount Sharp).

Na razie znalazł się na płaskowyżu, który jest upstrzony wysokimi na dziesięć metrów i płaskimi jak stół ostańcami. Ale tuż przed łazikiem zaczynają się już wznosić stoki Aeolis Mons, na których satelity wypatrzyły aż kilkadziesiąt ciemnych linii biegnących w dół zbocza i pojawiających się tylko co jakiś czas. Prawdopodobnie w tych miejscach podgrzany promieniami słońca grunt roztapia skrywany przez siebie lód i woda (a najpewniej zasolona breja) tworzy okresowe strumienie.

Wytyczona trasa Curiosity przebiega w odległości nie mniejszej niż 2 km od potencjalnie mokrego miejsca. To sporo, ale NASA nie jest pewna, czy bezpiecznie daleko. Trwają gorączkowe analizy, czy mikroby byłyby w stanie pokonać taką odległość w warunkach marsjańskich. I najważniejsze - czy w ogóle Curiosity mógł je przemycić z Ziemi, a jeśli tak się stało, to czy przetrwały cztery lata w surowym i suchym klimacie Czerwonej Planety. Astronauci misji Apollo znaleźli żywe ziemskie bakterie w lądowniku Surveyor-3, który lądował na Srebrnym Globie ponad dwa i pół roku przed nimi. Wiadomo więc, że ziemskie życie jest bardzo uparte i odporne.

Ale czy aż tak?

Curiosity był wprawdzie standardowo sterylizowany promieniowaniem jonizującym przed startem, ale część mikrobów potrafi to przetrwać. Bakterie znajdowane są nawet w specjalnie sterylizowanych tzw. czystych pokojach NASA, w których składa się kosmiczne sondy.

Zmiana trasy byłaby problemem, bo łazik zmierza do wyraźnie widocznych z orbity warstw skał osadowych na zboczu Aeolis Mons, które też są pozostałością po wodzie, ale dużo starszej - sprzed kilku miliardów lat.

http://wyborcza.pl/1,75400,20664080,stop-zycie-na-drodze.html?disableRedirects=true

Offline Slavin

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 974
  • Ciekłym metanem i ciekłym tlenem LCH4/LO2 Methalox
Sterylizacja mikrobiologiczna sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #11 dnia: Maja 31, 2024, 21:43 »
Po drugie nieznany jest wpływ obustronnego/obosiecznego działania ziemskiego mikrobiologicznego życia na wciąż niepotwierdzone/potencjalne obecne endemiczne obce mikrobiologiczne życie i odwrotnie i tego nieznane konsekwencje.
Może na przykład niestety okazać się że ziemskie mikrobiologiczne życie katastrofalnie eksterminuje/niszczy wciąż niepotwierdzone/potencjalne obecne endemiczne obce mikrobiologiczne życie.
Podobnie jak historycznie było w przypadku niezamierzonej introdukcji zachodnioeuropejskich, hiszpańskich i zachodnioafrykańskich wirusów ospy niezamierzenie zawleczonych przez białych zachodnich Europejczyków, Hiszpanów i przez czarnych zachodnich Afrykanów do obu Ameryk.

Kot domowy (Felis catus) po raz pierwszy dopłynął z Anglii do Nowej Zelandii na gapę na pokładzie angielskiego cywilnego statku badawczego anglika Kapitana Jamesa Cooka HMS Endeavour dnia siódmego października 1769 roku w Poverty Bay na wschodnim wybrzeżu nowozelandzkiej wyspy północnej w czasie pierwszej angielskiej morskiej cywilnej wyprawy badawczej anglika Kapitana Jamesa Cooka.

Konsekwencje niezamierzonego sprowadzenia z Anglii do Nowej Zelandii żarłocznych angielskich kotów dla endemicznego nowozelandzkiego ptaka-nielota Kiwi były katastrofalne ponieważ w deszczowym umiarkowanym łagodnym klimacie nowozelandzkiej wyspy południowej niezamierzenie sprowadzone z Anglii do Nowej Zelandii żarłoczne angielskie koty błyskawicznie stały się tam żarłocznym angielskim gatunkiem inwazyjnym.

Liczebność tego nowozelandzkiego endemicznego ptaka-nielota Kiwi gwałtownie tam spadła kiedy ci pierwsi biali angielscy osadnicy przybyli angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii.

Przed przybyciem pierwszych białych angielskich osadników angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii dnia 7 października 1769 roku mogło endemicznie żyć w Nowej Zelandii najprawdopodobniej sumarycznie aż 12 milionów endemicznych nowozelandzkich ptaków-nielotów Kiwi.

Biali angielscy osadnicy niezamierzenie zawlekli razem ze sobą na gapę angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii:

Angielskie fretki domowe, szczury, króliki, świnie, koty, owce, psy, konie, krowy, oposy, kozy, jelenie, łasice i gronostaje co błyskawicznie doprowadziło tam do lawinowego obniżenia przeżywalności endemicznych nowozelandzkich ptasich piskląt do zaledwie 5%.                             

Oprócz dwóch endemicznych nowozelandzkich gatunków nietoperzy w Nowej Zelandii nie występowały nigdy wcześniej żadne endemiczne nowozelandzkie ssaki lądowe aż do momentu stałego osiedlenia się w Nowej Zelandii brązowych Maorysów a potem białych Anglików.

W konsekwencji endemiczne nowozelandzkie ptaki a nawet endemiczne nowozelandzkie owady całkowicie zajęły tam niszę ekologiczną zajmowaną zwykle przez ssaki lądowe.

Sprowadzone angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłoczne angielskie ssaki w tym również żarłoczne angielskie koty błyskawicznie stały się w Nowej Zelandii żarłocznymi angielskimi gatunkami inwazyjnymi które negatywnie wpłynęły tam na endemiczną nowozelandzką leśną przyrodę.

Szacuje się że żarłoczne angielskie koty są ewidentnie odpowiedzialne za nieodwracalne bezpowrotne katastrofalne wyginięcie przynajmniej sześciu endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków i ponad 70 lokalnych endemicznych nowozelandzkich podgatunków i są ewidentnie odpowiedzialne za znaczne uszczuplenie endemicznej nowozelandzkiej populacji endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków i za znaczne uszczuplenie endemicznej nowozelandzkiej populacji endemicznych nowozelandzkich gatunków jaszczurek.

Bezpowrotne wyginięcie:

Strzyżyka Lyalla, Strzyżyka (Xenicus longipes), Dzwonnika z Wysp Chatham (Anthornis melanocephala), Paproci z nowozelandzkich wysp Chatham (Poodytes rufescens), Chatham Islands rail (Cabalus modestus), Nurogęsi z nowozelandzkiej wyspy Auckland (Mergus australis) i Piopio (Turnagra capensis) to jest przypadek nieodwracalnego bezpowrotnego katastrofalnego wyginięcia endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków w wyniku drapieżnictwa niezamierzenie sprowadzonych angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłocznych angielskich kotów.

Angielskie koty stanowią poważny koci miauczący kłopotliwy problem również na wielu innych nowozelandzkich wyspach:

Spekulowano że żarłoczne angielskie koty potencjalnie spowodowałyby potencjalne nieodwracalne bezpowrotne katastrofalne wyginięcie endemicznego nowozelandzkiego kākāpō na nowozelandzkiej peryferyjnej wyspie Stewart/Rakiura gdyby endemiczne nowozelandzkie ptaki nie zostały przezornie przeniesione na pozbawione żarłocznych angielskich kotów bezpieczne nowozelandzkie "bezkocie" wyspy.

Niezamierzone sprowadzenie angielskich kotów na nowozelandzkie wyspy:

Mangere, Herekopare i Raoul błyskawicznie spowodowało tam lawinowe wymieranie wielu endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków.

Po celowym wytępieniu kłopotliwych żarłocznych angielskich kotów celowo przeprowadzonym na nowozelandzkiej wyspie Little Barrier dokonanym wspólnie przez białych Anglików i przez rdzennych tubylczych brązowych Maorysów nowozelandzka endemiczna populacja nowozelandzkich endemicznych gatunków ptaków stopniowo tam wzrosła.

Angielskie koty stanowią zagrożenie dla zagrożonego nieodwracalnym bezpowrotnym wyginięciem nowozelandzkiego endemicznego szczudła czarnego a według stanu na luty 2010 roku pozostało tam zaledwie 85 ledwie ocalałych endemicznych nowozelandzkich ptaków szczudła czarnego głównie w dorzeczu nowozelandzkiej rzeki Mackenzie.

Szacuje się że każdego roku tylko same żarłoczne angielskie koty corocznie sumarycznie zjadają/zabijają w Nowej Zelandii aż 100 milionów endemicznych nowozelandzkich ptaków.

Dotyczy to obosiecznie zarówno zjadanych endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków i dodatkowo jednocześnie zjadanych angielskich gatunków ptaków niezamierzenie sprowadzonych licznymi angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii.

Są obecnie bardzo mocne dowody na to że angielskie koty zjadały tam nawet endemiczne nowozelandzkie pingwiny.

Angielskie koty są również za wysoko w nowozelandzkich górach Alpach Południowych i jedzą tam krytycznie zagrożone nieodwracalnym bezpowrotnym katastrofalnym wyginięciem nowozelandzkie endemiczne jaszczurki.

Nowozelandzkie wiecznie zielone lasy deszczowe strefy umiarkowanej półkuli południowej zamieszkiwały kiedyś miliony endemicznych nowozelandzkich ptaków-nielotów Kiwi.

Dziś pozostało tam ich zaledwie 68 tysięcy i jeśli nic się nie zmieni to za około 50 lat ten endemiczny nowozelandzki gatunek ptaka-nielota Kiwi niestety całkowicie nieodwracalnie bezpowrotnie wyginie - alarmuje zaniepokojone angielskie BBC.

Od czasu ich niezamierzonego sprowadzenia z Anglii do Nowej Zelandii dnia siódmego października 1769 roku żarłoczne angielskie koty są ewidentnie powiązane z nieodwracalnym bezpowrotnym wyginięciem przynajmniej 21 z 43 endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków które wystąpiły w Nowej Zelandii w ciągu ostatnich 800 lat.

Co gorsza te żarłoczne angielskie koty łakomo/apetycznie polują na endemiczne nowozelandzkie ptaki nawet wtedy kiedy nie są one głodne a więc nawet taki dobrze odżywiony żarłoczny angielski kot wciąż tam wywiera znaczący i negatywny wpływ na całą endemiczną nowozelandzką deszczową leśną przyrodę.

W 2010 roku szokująco odkryto że tylko jeden żarłoczny angielski kot był ewidentnie odpowiedzialny za zjedzenie ponad 100 krytycznie zagrożonych nieodwracalnym bezpowrotnym wyginięciem endemicznych nowozelandzkich nietoperzy w zaledwie siedem dni na gęsto zalesionym nowozelandzkimi drzewami leśnym nowozelandzkim obszarze na południowym zboczu nowozelandzkiej góry Ruapehu.

Angielskie szczury mają negatywny wpływ na ichniejszy nowozelandzki endemiczny deszczowy leśny ekosystem całej Nowej Zelandii ponieważ są wszystkożerne.

Masowo jedzą tam endemiczne nowozelandzkie:

Ptaki, nasiona, ślimaki, jaszczurki, owoce, weta, jaja ptaków, ptasie pisklęta, larwy owadów, owady i kwiaty.

Zróżnicowana dieta niezamierzenie sprowadzonych angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłocznych angielskich szczurów czyni niezamierzenie sprowadzone angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłoczne angielskie szczury zagrożeniem dla masowo zjadanych endemicznych nowozelandzkich gatunków owadów i gatunków ptaków.

Angielskie szczury występują w całej Nowej Zelandii i są szeroko rozpowszechnione we wszystkich nizinnych nowozelandzkich wiecznie zielonych lasach deszczowych strefy umiarkowanej półkuli południowej.

Są dobrymi wspinaczami a więc mają tam za łatwy dostęp do zbyt wielu zagrożonych ptasich gniazd endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków za wysoko na nowozelandzkich drzewach.

Angielskie króliki zostały po raz pierwszy celowo sprowadzone angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii przez anglika Kapitana Jamesa Cooka w 1777 roku na nowozelandzką wyspę w Queen Charlotte Sound/Tōtaranui.

Do endemicznej nowozelandzkiej flory i fauny Nowej Zelandii niezamierzenie dodano cały bogaty szereg żarłocznych angielskich gatunków ssaków a niektóre z nich stały się tam niezamierzenie sprowadzonymi angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłocznymi angielskimi gatunkami inwazyjnymi.

Zarówno celowe i niezamierzone introdukcje żarłocznych gatunków ssaków do obu wysp Nowej Zelandii najprawdopodobniej miały miejsce od czasu pierwszego stałego osadnictwa ludzkiego z kilkoma kolejnymi ludzkimi falami stopniowo osiedlających się w Nowej Zelandii brązowych Polinezyjczyków przed 1300 rokiem a potem białych Anglików na pokładzie angielskiego cywilnego statku badawczego HMS Endeavour po dniu siódmym października 1769 roku.

Fauna i Flora obu wysp Nowej Zelandii indywidualnie ewoluowała w całkowitej izolacji od reszty całego świata przez miliony lat bez obecności żadnych endemicznych nowozelandzkich ssaków lądowych (z wyjątkiem kilku endemicznych nowozelandzkich gatunków nietoperzy).

W rezultacie ichniejsze endemiczne nowozelandzkie ptaki całkowicie zdominowały tam nisze ekologiczne zajmowane zwykle przez ssaki lądowe a wiele z nich z czasem ewolucyjnie stało się tam endemicznymi nowozelandzkimi ptakami nielotnymi.

Tubylczy rdzenni brązowi Maorysi tradycyjnie i corocznie odwiedzali nowozelandzką peryferyjną wyspę Stewart każdego lata żeby tam polować na endemicznego nowozelandzkiego burzyka czarnego (baraninę) który każdą ichniejszą nowozelandzką wiosną zakładał tam swoje nowozelandzkie ptasie gniazda na tej nowozelandzkiej peryferyjnej wyspie Stewart.

W marcu 1964 roku przybyli na tą nowozelandzką peryferyjną wyspę Stewart tubylczy rdzenni brązowi Maorysi i zdumieni odkryli oni że ta nowozelandzka peryferyjna wyspa Stewart została błyskawicznie zdewastowana przez żarłoczne angielskie szczury które dramatycznie spowodowały tam jedną z najgorszych nowozelandzkich katastrof ekologicznych w historii Nowej Zelandii ubiegłego XX wieku.

Ekosystem nowozelandzkiej peryferyjnej wyspy Stewart wcześniej całkowicie wolnej od endemicznych nowozelandzkich ssaków drapieżnych został szybko zdewastowany w zaledwie kilka lat a wiele z endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków (niektóre nielotne) uległo nieodwracalnemu bezpowrotnemu wyginięciu (zjedzeniu przez żarłoczne angielskie szczury).

Ledwie pozostała przy życiu nieliczna ledwie ocalała niezjedzona nowozelandzka biomasa endemicznych nowozelandzkich gatunków owadów i gatunków ptaków została tam znacznie zmniejszona.

Zaczęto tam celowy wieloletni program celowego zwalczania/odszczurzania kłopotliwych żarłocznych angielskich szczurów żeby celowo pozbyć się kłopotliwych żarłocznych angielskich szczurów z nowozelandzkiej peryferyjnej wyspy Stewart ale dopiero w 2006 roku ta nowozelandzka peryferyjna wyspa Stewart została po wieloletnich żmudnych wysiłkach ostatecznie ponownie wolna od stale dewastujących ją kłopotliwych żarłocznych angielskich szczurów.

Mimo przezornej interwencji nowozelandzkiej organizacji New Zealand Wildlife Service która przezornie przeniosła małą część ledwie ocalałych niezjedzonych endemicznych nowozelandzkich gatunków ptaków na inne wolne od kłopotliwych żarłocznych angielskich szczurów bezpieczne nowozelandzkie "bezszczurze" wyspy i tak kolejne trzy endemiczne nowozelandzkie gatunki ptaków zostały zjedzone i niestety bezpowrotnie one wyginęły.

Były to:

Strzyżyk Stead, Nietoperz Większy i Bekas z nowozelandzkiej wyspy południowej.

Pierwsza hiszpańska morska cywilna podróż badawcza włocha Krzysztofa Kolumba w 1492 roku niezamierzenie sprowadziła trzema hiszpańskimi statkami badawczymi z Hiszpanii na wyspiarskie karaiby żarłoczne hiszpańskie świnie, koty, szczury i myszy.

Szczątki niezliczonych zwierząt z pierwszej hiszpańskiej zamieszkanej osady zbudowanej na wyspiarskich karaibach dobrze dokumentują niezamierzone sprowadzenie wielu żarłocznych hiszpańskich gatunków inwazyjnych trzema hiszpańskimi statkami badawczymi z Hiszpanii na wyspiarskie karaiby co miało katastrofalne konsekwencje dla wielu masowo tam zjadanych endemicznych wyspiarskich karaibskich roślin i zwierząt.

Bezpowrotnie wymarły Strzyżyk Lyalla.






Bezpowrotnie wymarły Strzyżyk (Xenicus longipes)


Bezpowrotnie wymarły Dzwonnik z wysp Chatham (Anthornis melanocephala)




Bezpowrotnie wymarły Paproć z wysp Chatham (Poodytes rufescens)




Bezpowrotnie wymarły Chatham Islands rail (Cabalus modestus)






Bezpowrotnie wymarła Nurogęś z wyspy Auckland (Mergus australis)


Bezpowrotnie wymarły Piopio (Turnagra capensis)


Liczebność kea endemicznej nowozelandzkiej papugi alpejskiej gwałtownie spadła ponieważ niezamierzenie sprowadzone angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłoczne angielskie koty są w stanie dostatecznie długo przetrwać ichniejsze nowozelandzkie zimy za wysoko w nowozelandzkich górach Alpach Południowych.


Kakapo to jest endemiczna nowozelandzka papuga endemicznie żyjąca na nowozelandzkiej ziemi która została niemal całkowicie zniszczona przez niezamierzenie sprowadzone angielskimi statkami z Anglii do Nowej Zelandii żarłoczne angielskie ssaki w tym również przez żarłoczne angielskie koty.


Zagrożony nieodwracalnym bezpowrotnym wyginięciem endemiczny nowozelandzki ptak-nielot Kiwi.


Angielski kot w Nowej Zelandii zjada/zabija endemicznego nowozelandzkiego ptaka.


Angielski kot w Nowej Zelandii zjada/zabija endemicznego nowozelandzkiego ptaka Tui (Prosthemadera novaeseelandiae)




Angielski cywilny statek badawczy HMS Endeavour anglika Kapitana Jamesa Cooka opuszcza angielski port Plymouth w południowo-zachodniej Anglii pod koniec angielskiego lata dnia dwudziestego szóstego sierpnia 1768 roku razem z przewożonymi na gapę na pokładzie angielskiego cywilnego statku badawczego angielskimi kotami.

HMS Endeavour przewoził wówczas dodatkowo:

Angielskie owce, angielskie bydło, angielskie kaczki, angielskie kurczaki, jedną angielską kozę, angielski drób, dwa angielskie charty, jednego angielskiego dzika, jedną angielską maciorę i jej angielskie prosięta oraz angielskie koty.

Mieszkały one wszystkie razem stłoczone obok siebie na pokładzie angielskiego cywilnego statku badawczego przez prawie trzy lata.




































https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilgotne_lasy_strefy_umiarkowanej

https://en.wikipedia.org/wiki/Cats_in_New_Zealand
« Ostatnia zmiana: Czerwca 23, 2026, 22:24 wysłana przez Slavin »

gszczepa

  • Gość
Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwca 01, 2024, 12:13 »
To jest wszystko racja, ale migracja gatunków i konkurencja międzygatunkowa jest najbardziej naturalnym mechanizmem. Statki europejskie przyspieszyły po prostu zjawiska które i tak zachodzą, ponieważ izolacja nie jest dana raz na zawsze.
Fascynujące są np. zmiany wywołane kanałem sueskim.

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Sterylizacja sond wysyłanych w kierunku innych światów
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwca 01, 2024, 12:13 »