Nie uważam aby podawanie tu jakichkolwiek dowodów czy czerpanie z danych technicznych przy tym co chce powiedzieć miało jakikolwiek sens. Po pierwsze, nie neguje tu możliwości tego statku, jego materiałów, nie jestem też zwolennikiem żadnej innej konstrukcji.
Nie ma mowy o lądowaniu na Księżycu istniejącą kapsułą bez modyfikacji, chociaż można ją wyposażyć w dodatkowy stopień rakietowy, który na to pozwoli. Kapsuła jest na tyle lekka, by masę całego zespołu wyprawowego utrzymać w sensownych granicach. Byłoby to rozwiązanie analogiczne do proponowanego w Lunar Gemini (Gemini + stopień lądujący) i L3 z 1963 (Sojuz + dodatkowy stopień).
Kilka postów wcześniej napisałem podobną rzecz, w tej chwili nie ma to większego znaczenia.
Kapsuła Stardust, zabezpieczona warstwą ablatora PICA, weszła w atmosferę z prędkością 12.9 km/s (powrót z Księżyca to 11 km/s, z Marsa 11.75-12 km/s) i straciła w trakcie hamowania od 3 mm w najmniej narażonych miejscach osłony do 6.5 mm w najbardziej obciążonych. Dragon jest cięższy i wytracona energia kinetyczna przypadająca na powierzchnię osłony termicznej jest ośmiokrotnie większa niż w przypadku Stardust (przy 12.9 km/s - przy powrocie z Marsa stosunek jest rzędu 6.5-7x). W podobnej proporcji wydłużyłby się czas hamowania. Niemniej, Dragon jest zabezpieczony osiemdziesięciomilimetrową warstwą PICA. Z grubsza, istniejąca osłona powinna wystarczyć na dwukrotny powrót z prędkością marsjańską. Oczywiście, jest to prosta analiza na palcach, pokazuje ona jednak, że osłonę Dragona zaprojektowano na prędkości znacznie wyższe, niż pierwsza orbitalna.
Nie chodzi mi tu o konkretne kwestie techniczne, odkładam je na bok.
Nie mam nic przeciwko atakom (jest to integralna część dyskusji), wolałbym jednak, żeby były one merytorycznie celniejsze. O ile moje zdanie budowane jest na danych przedstawionych przez SpaceX (być może naciągniętych lub zwyczajnie sfałszowanych - ale to należałoby wykazać), twoje jedynie na czystej negacji. Nie mówię, że masz przyjmować cokolwiek na wiarę (rozmawiasz z bardzo sceptyczną osobą), ale zakładanie a priori, że jesteśmy karmieni fałszywymi danymi, jest co najmniej dziwne.
Nie neguję danych podawanych przez SpaceX, czy muszę wykazywać ich sfałszowanie lub naciąganie - nie sądzę. Nie przyjmuję, że ktoś karmi nas specjalnie spreparowanymi fałszywymi danymi.
O co mi chodzi? Czemu drażnią mnie słowa Elona? Akurat to czy to jego słowa, czy to słowa kogoś z NASA, czy to słowa kogoś z innej prywatnej firmy ma najmniejsze znaczenie. Takich zapowiedzi jest pełno, żeby daleko nie szukać SpaceX myśli też np. o HLV o nośności jakiś 150 ton (jeśli mnie pamięć nie myli) za 300 milionów dolarów. Prognoz, ocen, raportów też jest pełno. Co to ma do rzeczy? Wystarczy spojrzeć co na przestrzeni dekad z tego zostało, jak wiele takich wypowiedzi, prognoz, ocen, raportów a nawet projektów i modyfikacji realnego hardware znalazło odbicie w rzeczywistości. Czy w najbliższą środę ma przypadkiem startować wyposażony w screamjet SSTO z modułem reaktora do NTR stanowiącego napęd najnowszej załogowej misji w kierunku Wenus pod szyldem rozszerzonego programu Apollo? NTRy były kiedyś bardzo realnym kawałkiem sprzętu, podobnie jak np. sztandarowe produkty wyścigu na księżyc.
Optymizm jest tu jednak jak najbardziej zasadny, ponieważ rozmawiamy o możliwych modyfikacjach i zastosowaniach istniejącego sprzętu, a nie o kolejnych prezentacjach w PowerPoincie. Inaczej rzecz ujmując, słowa Muska są w dużej mierze weryfikowalne - na podstawie danych technicznych przekazanych do tej pory.
Optymizm? To jakbyś prosił o "odrobinę wyobraźni". Też jestem bardzo sceptyczna osobą, uwierzę dopiero jak zobaczę, i to nie jeden raz, nie wystarczy mi jeden powrót dragona z prędkością 12 km/s. Ten "Optymizm" z perspektywy przeszłości jest tak zasadny, jak budowanie wieżowca na fundamentach z galaretki, może ma sprzęt, może mówimy tu o jego modyfikacjach i zastosowaniach, może są weryfikowalne dane techniczne, Buran też to miał. Z tej perspektywy nie ma żadnych argumentów, dowodów, informacji mogących uzasadnić optymizm lub pesymizm, musieliśmy by znać wszystko od podszewki, od tego ile są wstanie wytrzymać łączenia kawałków PICA-X do wydatków na pracowniczą stołówkę co jest całkowicie nierealne. Nie potrzeba dowodów by obalić twierdzenie nie opierające się na dowodach. Innymi słowy, to mnie drażni, takie zapowiedzi i opinie kiedy to wszystko marność i kijem po piasku pisanie.