A ja oglądając te łączenia mam raczej smutne konstatacje.
Wszystkie te dzieciaki wydają mi tak smutne i w ogóle niezainteresowane tematem. Wygląda, jakby zostały zmuszone przez nauczycieli, aby zjawić się i przeczytać banalne pytania z karki, na które odpowiedzi są w każdym artykule o misji.
Jeszcze połączenia wypadają im w wakacje.
Sam Sławosz też sprawia wrażenie sztucznie wykreowanego zjawiska. Z zawsze przyklejonym uśmiechem i niezwykle dyplomatycznymi i neutralnymi odpowiedziami. Tak jakby każdą jego wypowiedź przygotowywał dział PR ESA lub jakaś AI. Odnoszę wrażenie, że nigdy nie wypowiada się szczerze.
Nie wiem, może tak musi, może dzięki temu mógł wziąć udział w misji. Wypowiadać się tak, aby nikomu się nie narażać.
Ciekawe co się będzie działo po wylądowaniu? Myślicie, że szybko media zapomną o misji, czy też będzie obwożony po kraju po przysłowiowych szkołach i zakładach pracy ;-)
Za czasów Hermaszewskiego wydano 4 książki o locie w samym 1978 roku. Ciekawe, czy któreś z wydawnictw ma już zaklepane wspomnienia z lotu u Sławosza.