Bo najpierw myśli się fundamencie a potem o dachówkach? Bez Starshipa i to Starshipa zdolnego startować i lądować jak obecnie robi to Falcon - 9 wszelkie poważniejsze misja na Marsa można sobie darować, chyba, że budujemy w ciągu z ładunków dwudziestu Stashipów, jakiegoś potwornego składaka od ośmiuset do dwóch tysięcy ton na LEO, co niedawno postulowałem, jako przykład czegoś, co można zrobić za koszt startu jednego SLSa. Ale nawet to hipotetyczne coś, wymaga by Starship był już w miarę wdrożonym systemem.
Z kolei Red Dragon, gdyby go wdrożono (koszty i to znaczne), był nieperspektywiczny i to nawet gdyby udało się zrobić w pełni odzyskiwanego Falcona Hevy - próbowano, ale ostatecznie Musk zadecydował, że skóra niewarta wyprawki i lepiej skupić wszystkie siły na Starshipie.