Nic dobrego z tego nie wyniknie. Nauka rzecz jasna bardzo ucierpi, wiele potencjalnych i tych już planowanych misji pójdzie do piachu, zaś pieniądze przeznaczone na SLS kosztem tychże misji pójdą - jak to NASA już na zdążyła przyzwyczaić swoim „kosmicznym poziomem zarządzania” w błoto. I tak za kolejne 4 lata nadal Jankesi będą dreptać w miejscu a gdy pajac w czapce nareszcie pójdzie odpocząć od robienia tego bałaganu, SLS okaże się (ponownie, W O W) kompletnie ślepą uliczką…. Pozostaje jeszcze pytanie gdzie będzie za te 4 lata SpaceX ze swoim SS, ale już teraz widać, że to BO ma jednak szansę stać się „providerem” systemu lądowania, który - spokojnie - tak szybko nie zostanie przecież wdrożony w życie. Nadal podtrzymuję twierdzenie, że Amerykanie pewnego ranka obudzą się z chronicznym bólem głowy na widok chińskiej, księżycowej misji załogowej gotowej do startu na ich wyrzutni, czego zresztą szczerze Chińczykom życzę. Niech polecą, bezpiecznie wylądują, wbiją soczyście czerwoną flagę w księżycowy regolit a następnie niech zaczną wdrażać kolejne misje w tym zakresie. Amerykanie będą dalej wygłupiać się w projektowanie logo misji Artemis, które zapewne nie nastąpią a Chińczycy będą w tym czasie montować (robotyczne lub nie) pierwszy przyczółek powierzchniowy.