Wydaje mi się że to musi być ocś innego, jakies testy technologiczno-materiałowe może, sam fakt ile czasu musi w kosmosie pzostawać osłona termiczna tego statku i w jakim stanie znajduje się po powrocie, to jest normalnie ciemna magia.
Tak pół-żartem jeszcze - a może misja typu GLEOM - Governement Lamentable Expense of Money - Beoing miał fajną konstrukcję której USAF nie chiał "zaprzepaścić" więc posmarowali kaską żeby sobie latał, ot tak - to jest nasz miś przez nas wykonany i to nie jest nasze ostatnie słowo - historia zna takich przypadków już sporo
Też zaczyniam skłaniać się ku tezie, że jest to bardziej test technologiczny, ewentualnie propagandowy pokaz zaawansowania technik wojskowych. Chociaż wówczas nie byłyby potrzebne aż trzy tak długie loty i to jeden po drugim.
Oczywiście nie można wykluczyć, że są prowadzone jakiś istotne prace podczas tych lotów, mimo że nie potrafimy nawet rzucić hasła, co by to mogło być - na pytanie kilka postów wcześniej o sugestie nie otrzymałem żadnej, tzn. żadnej poważnej odpowiedzi. Ale może po prostu brakuje nam wyobraźni...
historia zna takich przypadków już sporo - choćby dwa zbudowane i w pełni przetestowane systemy załogowoego transportu orbitalnego które stały sie współczesną wieżą Babel - Buran i statki TKS, Dynasoar, MOL (dwie makiety poleciały na orbitę).
To zbytnie uproszczenie. Buran wymagał niezwykle drogich, nawet uwzględniając ich osiągi, rakiet Energia. W sumie poleciały w kosmos dwie, a kryzys i wynikły z niego rozpad ZSRR uniemożliwił kontynuację programu.
Zaś TKS był niemal gotowy, ale skoro upadł program Ałmaz, którego miał być integralną częścią, program stracił sens. Widać radzieccy wojskowi już wówczas przekonali się, że utrzymywanie załogowej stacji szpiegowskiej jest nieefektywne.
W pionierskich pracach istnieje zawsze duże ryzyko, że pewne kierunki okażą się nieefektywne lub niemożliwe do sfinalizowania z różnych przyczyn, w tym politycznych. Wówczas lepiej zawczasu przerwać program i przerzucić środki na bardziej obiecujący.