Tak jak
kanarkusmaximus zauważył, system dokowania jest najmniejszym problemem, bo zawsze można w tej roli wykorzystać adapter do rakiety nośnej. Kwestia dorobienia odpowiedniego chwytaka-interface'u.
Technicznie większym problemem jest co innego: czy wewnętrzna budowa satelity pozwala na jego serwisowanie, tzn. czy jest zrobiony modułowo w ten sposób, że te moduły jest w stanie efektywnie wymieniać ekipa w skafandrach, ew. jakiś manipulator w stylu robotic arm.
Pamiętajmy, że HST od początku był konstruowany z takim założeniem. Jeśli tego nie przewidziano w konstrukcji JWST, to obawiam się, że o serwisowaniu tegoż w L2 możemy zapomnieć, nawet jakby tam wysłać ze 100 Orionów, każdy z Chuckiem Norrisem na pokładzie

Pozdrawiam
-J.