Sojuz wprawdzie nie ląduje na ogniu, ale ok. 2 m nad gruntem odpalają się silniki, które wyhamowują kapsułę przed samym przyziemieniem. Czy awaria tych silniczków jest groźna dla załogi? Czy zdarzyło się to już kiedyś?
A jeśli idzie o sens wypowiedzi Muska, to jeśli on uważa, że lądowanie na ogniu jego statku jest bezpieczne, a tylko NASA wydziwia, to podczas lotów komercyjnych, np. dla Bigelowa, Dragon powinien lądować na ogniu. Bo rzeczywiście pisze on tylko o "difficulty of proving safety", a nie że to może być niebezpieczne.