Alternatywy są dobre, gdy się wzajemnie uzupełniają. Moim zdaniem w takiej sytuacji jest szansa na sens SLS i FH.
FH jest "mały", ale "tani". SLS ma zaletę "jednorazowego wyniesienia" bez potrzeby patrzenia na warunki pogodowe i ilość czasu, jaki sprzęt na orbicie może czekać na drugi/trzeci kawałek. Obie kwestie są moim zdaniem ważne dla "elastycznej" eksploracji Układu Słonecznego - załogowego i bezzałogowego.
Poza tym - jeśli jedna z rakiet "rymcnie" to jest jeszcze alternatywa, co jest naprawdę dobrym argumentem.
Szkopułem są koszta SLS - ale moim zdaniem (jak to z politycznymi rakietami bywa) nie eksplorowano jeszcze możliwości obniżenia kosztów tej rakiety. A IMHO jest dużo możliwości w tym przypadku - od infrastruktury naziemnej (ograniczenie ich ilości wzamian za używanie GPS/Iridium/TDRSS - strzelam dalej

, poprzez elementy - np druk 3d) aż po poszukiwanie nowych misji dla rakiety, by te dwa rocznie starty udało się zrobić. Choć moim zdaniem 3-5 także powinno się zrobić przy zoptymalizowanej strukturze zarządzania projektem.