Ciekawa prezentacja. Tylko gdzie się podziała prostota projektu Mars Semi Direct?Mars Reference Mission z 1993 roku? Tam na jedną misję były potrzebne trzy rodzaje statków: dwa Mars Ascent Vehicle, Habitat oraz Earth Return Vehicle (odpowiednik Deep Space Habitat z najnowszego projektu).....
W wersji proponowanej na stronie NASA do dotarcia na powierzchnię Czerwonej Planety potrzebne są:
- Orion
- Deep Space Habitat
- Fobos Lander
- lądownik do krótkotrwałej misji marsjańskiej
- lądownik do długotrwałej misji marsjańskiej
Więc mamy tu 5 rodzajów statków. Każdy trzeba zaprojektować, przetestować no i zbudować. Na każdy rodzaj misji NASA powinna dostać masę dolarów. Czy nie prościej zaprojektować od razu sprzęt wzorem Mars Semi Direct, którym również i na Fobosa można dotrzeć? Orion mógłby posłużyć jako kapsuła w Mars Ascent Vehicle podczas powrotu z powierzchni Czerwonej Planety na niską orbitę okołomarsjańską. A może zamiast Oriona posłużyć się odpowiednio przemodelowaną kapsułą Dragon? Wówczas może realniejsza stałaby się data pierwszego lądowania na Marsie w 2033 roku, gdy Kościół Katolicki będzie obchodzić Jubileusz Odkupienia! No i większa szansa, że ktoś z nas doczeka tej daty......

Ponadto w misji na Fobosa nie przewiduje się wytworzenia sztucznego ciążenia. Chyba trudno nie zgadnąć co stanie się z kośćmi astronautów po 2,5 roku przebywania w mikrograwitacji

Czyżby w takich projektach zapomniano o tej srawie? Nawet Zubrin o tym pamiętał projektując misję Mars Direct!