jesli inne cywilizacje sa tak rabniete jak nasza
Przepraszam że nieco odbiegam od tematu, ale dawno nie widziałem tak trafnego spostrzeżenia.

Wręcz filozoficzne zagadnienie. Coś podobnego trapi mnie już od dłuższego czasu. Jak to jest że człowiek żyjący w niezrozumiałym Wszechświecie, na małym punkciku zwanym Ziemią ma problemy typu: wybór koloru zasłon okiennych, zapachu perfum lub pisanie postów na forum. To jest jakaś wielka rąbnięta zabawa, czyż nie?
A jesli cywilizacje sa "spokojne" to nie wiadomo czy im zalezy na az takim rozwoju.
Ja bym wziął pod uwagę jeszcze że "spokojne" cywilizacje mogą nie znać takiego pojęcia jak "technologia" a tym bardziej "rozwój technologii". Dla mnie obce cywilizacje to zwierzęta różne od nas. Czy ktoś potrafi porozumieć się np. z mrówką lub nietoperzem. Jak to jest że mrówki budują tak niesamowite podziemne konstrukcje a osy potrafią zbudować gniazdo w perfekcyjnym kształcie, z sześciokątnymi komórkami. Czy osy wiedzą co to jest sześciokąt? Czy nazywają to mianem "technologii", a może nie zdają sobie nawet sprawy że coś robią? Myślę że człowiek błędnie i zuchwale uznaje siebie za naczelny ziemski gatunek. Samochwała w kącie stała, nic nie robiła tylko się chwaliła.
EDIT:
Poza tym pojęcie "spokoju" chyba kompletnie nie występuje na naszej planecie. Ludzie są kolejnym gatunkiem zwierząt, który podlega instynktowi samozachowawczemu. A on wynika z chęci przeżycia. Chęć przeżycia to reakcja neurochemiczna - podobna do cofania ręki z ognia. To prowadzi do tego że każda istota musi wywalczyć swój kawałek "pożywienia". I stąd mamy brak spokoju.