Autor Wątek: Górnicy w Chile  (Przeczytany 8452 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

jch

  • Gość
Górnicy w Chile
« dnia: Października 13, 2010, 21:33 »
Nie, nie pomyliłem działu. Sądzę, że warto przedyskutować tutaj to, co dzieje się właśnie w Chile, gdzie są wydobywani kolejny górnicy (na stronie CNN.com jest uruchomiony licznik odliczający uwolnionych górników). 69 dni, 33 chłopa zamkniętych w niewielkiej przestrzeni 600 metrów pod ziemią, pierwsze 17 dni bez kontaktu ze światem, za to ze świadomością, że są żywcem pogrzebani.

Pierwsza sprawa, na którą należy zwrócić uwagę, to fakt, że sukces tej akcji to także sukces astronautyki załogowej - aż dziw bierze, że nikt z forumowiczów wcześniej tego nie podkreślił :) Toż nad utrzymaniem właściwego stanu psychicznego zasypanych pracowali specjaliści z NASA. Sami nie doceniamy, a potem się dziwimy, że Kowalski nie wie, do czego mu astronautyka... :)

Druga sprawa. Interesują mnie szczegóły tych działań, związane z redukowaniem poziomu stresu i utrzymaniem w miarę normalnej kondycji psychofizycznej. W relacjach wspominano o wyłączaniu oświetlenia przez górników, zsynchronizowanego z zapadaniem nocy na powierzchni, a także o obowiązkowych godzinnych ćwiczeniach gimnastycznych. Moją uwagę zwrócił inny, naprawdę genialny pomysł - podziału górników na trzy grupy. Rewelacyjne zagranie psychologów.

Ktoś dysponuje szczegółami?

Offline astropl

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 5357
  • Zmieściłem się w Sojuzie :)
    • Loty Kosmiczne
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #1 dnia: Października 13, 2010, 21:52 »
Tutaj jest artykuł na ten temat z licznymi linkami. Niestety jestem obecnie mocno zajęty, by go nie tylko streścić, ale nawet przeczytać.
Waldemar Zwierzchlejski
http://lk.astronautilus.pl

jch

  • Gość
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #2 dnia: Października 13, 2010, 22:26 »
Dzięki za linka. Niestety, jego treść - jak i materiałów powiązanych - jest dla mnie niezadowalająca, ot taki typowy "pressreleasowy" bełkocik. Ciekawe byłoby dotarcie do bardziej szczegółowych opracowań dotyczących zagadnień psychologicznych, czy nawet socjologicznych.

Warto zwrócić uwagę, że górnicy w Chile to - całkiem przypadkiem - wyjątkowy eksperyment w dziejach ludzkości. 69 dni, grupa licząca ponad 30 osób - toż to wariant, który pod kątem misji załogowych nie będzie testowany bardzo, bardzo długo. Na dobrą sprawę mamy tu przecież do czynienia - od strony psychologicznej - z problemami, jakie mogą się pojawić dopiero w trakcie lotu nie statku badawczego, a statku kolonizatorów.

Jedno jest w każdym razie pewne. Teza, że aby samce się nie pozabijały potrzebna baba, od dzisiaj przestała obowiązywać :D

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24186
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #3 dnia: Października 13, 2010, 22:38 »
Rzeczywiście, Jch - to jest odpowiedni dział na taki wątek! :)

Doświadczenie zdobyte w kopalni w Chile może rzeczywiście się przydać w trakcie "gwiezdnych" misji załogowych. Przykładowo, co się stanie, gdy pięciu lub sześciu dodatkowych delikwentów będzie musiało przetrzymać 2-3 miesiące na pokładzie ISS (w przypadku uszkodzenia promu lub np CST-100)? Dzięki doświadczeniom w Chile być może będzie można wyznaczyć jakiś zbiór zasad obowiązujących w takich sytuacjach?

Ciekawe, czy pojawią się jakieś publikacje w żurnalach psychologicznych/organizacyjnych/itp itp.

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #3 dnia: Października 13, 2010, 22:38 »

Offline Air Q

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1895
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #4 dnia: Października 13, 2010, 23:44 »
Jedno jest w każdym razie pewne. Teza, że aby samce się nie pozabijały potrzebna baba, od dzisiaj przestała obowiązywać :D
Chyba szybciej by się pozabijali gdyby jakaś baba tam była :P

Btw od wielu dekad po morzach i oceanach pływają okręty podwodne. Taki przykładowy sześciomiesięczny rejs przez większość czasu odbywa się w zanurzeniu i ze względu na specyfikę misji, także przy zachowaniu ciszy radiowej. To powoduje, że korespondencja (która i tak jest w razie potrzeby cenzurowana) pomiędzy członkami załogi a rodzinami nie jest zbyt częsta. Ale jakoś za każdym razem udaje im się dotrwać, podobnie jak tym górnikom z Chile. Może lot na Marsa z punktu widzenia psychologi nie będzie wcale taki trudny.   
"One could write a history of science in reverse by assembling the solemn pronouncements of highest authority about what could not be done and could never happen."
http://qt.exploratorium.edu/mars/opportunity
Sprawdź SOL: http://www.greuti.ch/oppy/html/filenames_ltst.htm

jch

  • Gość
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #5 dnia: Października 14, 2010, 01:40 »
Sytuacja jest podobna, ale tylko z pozoru. Marynarze mają, jakby nie patrzeć, więcej przestrzeni. Załoga jest znacznie liczniejsza, rozproszona po ładnie oświetlonym, klimatyzowanym pokładzie, ma plan dnia wypełniony po brzegi zadaniami, a żarcie dają z dokładnością co do sekundy. Do tego zawsze jest świadomość, że w sytuacji krytycznej jednak można dokonać bardzo szybkiego wynurzenia.

W Chile mieliśmy 33 chłopa w stanie ekstremalnego stresu, głodnych, siedzących w ciemnościach, w dużej wilgotności i przy wysokiej temperaturze.

Offline Leszek Szamocki

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 102
  • Elen sila lumenn omentielvo.
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #6 dnia: Października 14, 2010, 08:08 »
Mnie najbardziej frapują pierwsze dwa tygodnie, zanim się do nich dowiercili. Niewiele wiadomo, co się działo w tym czasie, ale on zadecydował o przetrwaniu grupy. Zapasy jedzenia i wody w bunkrze były skromne a górnicy potrafili się zorganizować i narzucić sobie reżim wydzielania głodowych porcji, żeby jak najdłużej dla wszystkich starczyło.

Ciekawe, czy odbyło się to sposobem demokratycznym (głos większości), czy też znalazł się silny przywódca, który nakłonił / narzucił realizację tego planu. To właśnie dzięki temu po 17 dniach, kiedy ratownicy się do nich dowiercili, cała grupa była w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej i psychicznej.

Bez względu na wszystko - głęboki podziw i szacunek dla mocnej psychiki górników i wielkiej pracy ratowników. Przewiercić się przez 700m skał i trafić w pomieszczenie o wymiarze kilku metrów to wielka sztuka. Co prawda potrafimy wiercić kilkudziesięciokilometrowe tunele, które spotykają się w pół drogi z kilkucentymetrową tolerancją, ale tutaj nie było czasu na  czasochłonne analizy, porządny projekt, czy też na budowę specjalistycznej infrastruktury. Cała akcja szła "z marszu" standardowym sprzętem górniczym...

Nie daje mi spokoju też myśl, jak duże było ryzyko, że odwiert uszkodzi konstrukcję bunkra i spowoduje jego zawalenie. Nikt o tym nie mówi, ale na pewno musieli rozpatrzyć taki wariant.

Pozdrawiam.
Pozdrowienia z Redy, N 54°36'39", E 18°21'25"

Offline rad

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 81
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #7 dnia: Października 14, 2010, 11:26 »
te 17 dni moim zdaniem tez byly najciezsze. z doniesien medialnych wiemy ze akcje ratunkowe na szeroka skale prowadzi sie przez tydzien, a potem to juz tylko akcja "poszukiwawcza" w ktorej zaangazowane sily ludzkie sa kilkakrotnie mniejsze, bo chodzi o odnalezienie cial. majac swiadomosc ze nikt juz nie szuka zywych bedac w takiej dramatyczznej sytuacji dochodzi sie w koncu do decyzji czy tkwic nadal w swym polozeniu i umierac powoli z wyczerpania, czy tez skrocic wspoltowarzyszom i sobie cierpienia. ciekawi mnie czy czylijscy gornicy mieli mysli samobojcze i jak daleko byli przed ta ostateczna decyzja. analogia do zalogowych lotow ksomicnych jest wiec jeszcze jedna, bo przeciesz selenonauci byli wyposazeni w srodki ktore w razie niepowodzenia misji i swiadomosci, ze nie ma nadzieji na ratunek, za to czeka smierc w meczarniach pozwolilyby popelnic samobojstwo.
swoja droga jaka to byla substancja?

Offline Matias

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 8033
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #8 dnia: Października 14, 2010, 21:35 »
Bez względu na wszystko - głęboki podziw i szacunek dla mocnej psychiki górników i wielkiej pracy ratowników. Przewiercić się przez 700m skał i trafić w pomieszczenie o wymiarze kilku metrów to wielka sztuka. Co prawda potrafimy wiercić kilkudziesięciokilometrowe tunele, które spotykają się w pół drogi z kilkucentymetrową tolerancją, ale tutaj nie było czasu na  czasochłonne analizy, porządny projekt, czy też na budowę specjalistycznej infrastruktury. Cała akcja szła "z marszu" standardowym sprzętem górniczym...

Lokacja bunkra (komórki ratunkowej) była znana, wydaje mi się także prawdopodobnym, że skoro istniało w tej kopalni takie miejsce, to pewne wstępne plany odnośnie miejsca jak i możliwości wykonania odwiertu, już wcześniej istniały.

Z drugiej strony nie jestem pewien, ale do tego 'bunkra' dowiercono się szybciej odwiertem, który został rozpoczęty sporo czasu od zapoczątkowania pierwszego odwiertu. Może to wskazywać na lepsze zrozumienie sytuacji kosztem czasu akcji.

Niemniej jednak akcja bardzo ciekawa. Od razu w mojej głowie potrafię sobie wyobrazić sytuację za ileś tam dziesiąt lat kiedy być może trzeba będzie się odnieść do doświadczenia/sytuacji która miała miejsce w Chile. "Tego typu sytuacja miała miejsce już kiedyś dawno temu, brała w nim wtedy jeszcze udział nasza stara agencja kosmiczna NASA... " :P

axion

  • Gość
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #9 dnia: Października 14, 2010, 22:41 »
Mnie z kolei, interesują metody porozumiewania się z zasypanymi pod powierzchnią Ziemii. Nie tyle co komunikacja kablem przez odwiert, lecz np. możliwość przesłania fal radiowych zaraz po katastrofie. Z czego mi wiadomo coś takiego jest niemożliwe, ponieważ tłumienie jest zbyt duże. Trzeba by użyć bardzo niskich częstotliwości o bardzo dużych mocach? A może górnicy dysponują jakimiś urządzeniami, które pozwalają wezwać pomoc?
« Ostatnia zmiana: Października 14, 2010, 22:45 wysłana przez axion »

Offline Maquis

  • Bóg-Imperator ;)
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2251
  • Muhahahahaha
    • Kosmonauta.net
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #10 dnia: Października 14, 2010, 23:54 »
Tak, trzeba by użyć niskich częstotliwości - tej metody używa się w przypadku głębokich odwiertów. Kanarek tutaj powinien się wypowiedzieć, bo wie więcej w tej materii niż ja.

Offline perian

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1460
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #11 dnia: Października 15, 2010, 08:17 »
Do komunikacji w kopalniach używa się także "telefonów magnetycznych". Zamiast fal radiowych to używa się pola magnetycznego. Tesla to wymyślił.

Offline Maquis

  • Bóg-Imperator ;)
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2251
  • Muhahahahaha
    • Kosmonauta.net
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #12 dnia: Października 15, 2010, 15:27 »
Znaczy nie miałem na myśli fal radiowych, tylko przenoszenie drgań niskiej częstotliwości przez płynny ośrodek wypełniający odwiert.

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24186
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #13 dnia: Października 15, 2010, 19:18 »
Znaczy nie miałem na myśli fal radiowych, tylko przenoszenie drgań niskiej częstotliwości przez płynny ośrodek wypełniający odwiert.

To tutaj ja się mogę wypowiedzieć. Ta technologia jest wykorzystywana w firmach, potocznie zwanych hienami lub hydrami, czyli tymi, co wiercą na polach naftowych.
Przesył danych jest bardzo niski, rzędu bitów (sic!) na sekundę i wymaga naprawdę drogiej aparatury do interpretacji sygnału. Do kontaktu głosowego więc raczej nie za bardzo się przydaje. Ale ponoć technologia idzie do przodu...

Offline Radek68

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2725
  • "Jutro to dziś, tyle że jutro" Sławomir Mrożek
Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #14 dnia: Października 15, 2010, 21:23 »
I my mówimy o podboju i załogowej eksploracji kosmosu... o czym my mówimy, jak nie umiemy się połączyć z ludźmi będącymi od nas... 700 metrów!

A tak na marginesie (a wiadomo, że najciekawsze i najważniejsze notatki są tam właśnie umieszczane):
perian wspomniał tu Nikola Teslę.

Temu genialnemu wynalazcy, jednemu z największych (ci co znają Jego historię, porównania do Leonardo da Vinci wydają się się być adekwatne!) należy poświęcić chwilę uwagi.

Nikola Tesla jest autorem wielu najważniejszych w dzisiejszym świecie  patentów. Jego najważniejsze wynalazki to: silnik elektryczny, prądnica prądu przemiennego, autotransformator, dynamo rowerowe, radio*, elektrownia wodna, bateria słoneczna, turbina talerzowa, transformator Tesli (rezonansowa cewka wysokonapięciowa), świetlówka...

Odcinek 392 programu "SONDA"  pt. "Cierpienia wynalazcy" (wyemitowany 18 września 1986 roku, dziś dostępny pod numerem 131) poświęcony jest w całości temu człowiekowi. Polecam.

* - tak tak... to nie Marconi, a Tesla wynalazł radio. I to jemu (niestety pośmiertnie) przyznano patent.
« Ostatnia zmiana: Października 15, 2010, 21:28 wysłana przez Radek68 »
The Dark Side of the Moon

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Górnicy w Chile
« Odpowiedź #14 dnia: Października 15, 2010, 21:23 »