Przestrzeń kosmiczna jest w zasadzie bardzo przyjazna komunikacji, więc to nie jest problem, przynajmniej na dystansach, które można realnie rozważać w kontekście obecnych napędów kosmicznych.
Chciałbym wrócić do tematu podziału na grupy. Świetne rozwiązanie w przypadku większej załogi. Zwróćcie uwagę, że chyba żaden z autorów s-f opisujących przyszłe loty załogowe nie wpadł na ten pomysł. Owszem, niby jest w książkach zawsze podział społeczności na grupy, ale... zawodowe. Tymczasem przykład z Chile pokazuje, że jest sens wprowadzania dodatkowego, całkowicie sztucznego podziału, który różnicuje kontakty międzyludzkie, zaspokaja potrzebę poczucia wspólnoty, ale i różnorodności codziennych kontaktów, na dodatek jest buforem tłumiącym potencjalną agresję (mam się gdzie wynieść, jak mnie szlag trafia na członków dotychczasowej grupy).
Przy dłuższej izolaji powinien być chyba jeszcze wprowadzony mechanizm wymuszonej, wolnej migracji między grupami, co z kolei zabezpieczałoby przed utrwalaniem podziałów na "my" i "oni".