Jeśli moje „do bani” kogoś obraziło to najmocniej przepraszam

Teraz jeśli chodzi o resztę, w przykładzie z braćmi Wright posłużyłem się chyba złym samolotem, powinienem był raczej podać C5 Galaxy, bo mniej więcej tak to wygląda, jeszcze nigdzie nie polecieliśmy, a już zastanawiamy się jakiego będziemy używać statku transportowego, który podejrzewam wejdzie do eksploatacji nie wcześniej niż za jakieś 75 ... 100 lat (przy tak „szybkim” rozwoju np. inicjatywy lotu na marsa to i tak optymistyczna prognoza), więc jest to (nie użyje tym razem stwierdzenia „bezsensowne”, za które najmocniej przepraszam), ale trochę na wyrost, dokładnie tak jakby bracia Wright jeszcze nawet przed swoim pierwszym lotem planowali budowę rzeczonego C5 Galaxy !!!
Jeśli chodzi o konieczność ciągłej konserwacji, zgodzę się z twierdzeniem że promy sporą część swojej procedury przed-startowej zawdzięczają swojej osłonie termicznej, ale druga połowa czasu poświęcona jest silnikom, de facto są rozkładana na części i sprawdzane śrubka po śrubce, a mają za zadanie tylko wspomagać SRB przy starcie z ziemi. Twierdzenie więc, że nie trzeba kontrolować silników, które nieustannie wykonywałby TLI i TEI, jest chyba nazbyt optymistyczne ( o konieczności zbudowania „orbitalnej stacji benzynowej” nawet nie wspominam) ... co do porównania z ISS, moim zdaniem chyba nie trafione. To tak jakby porównywać lot Wostoka 1 z lotem Apolla 8, niby to samo, a jednak nie do końca.
Jeśli chodzi o to rozłączanie załogi to napisałem „prawdopodobnie”, tak czy inaczej nie zmienia to faktu, że przy wykorzystaniu Nautillusa w locie Marsjańskim trzeba zaprojektować de facto dwa duże statki zamiast jednego mniejszego, a każdy z nich byłby zupełnie do siebie nie podobny, podlegający innym wydarzeniom w czasie lotu i przeznaczony zupełnie do czegoś innego (jeśli to nie zwiększa problemów logistycznych, nawet jeszcze przed startem, to nie wiem co takie problemy może zwiększyć bardziej). Porównanie z Apollo pod kontem technicznym ( nie mówimy tu o założeniach politycznych, ani finansowania, żeby mi nikt nie zarzucił, że porównywałem Mars Direct z Apollo) też nie jest dobre
- Lot na marsa w jedna stronę od 180 do 560 dni - chyba licząc w przypadku powrotu wokół Wenus - na księżyc 3 ( w zależności od pomysłu)
- Pobyt na powierzchni księżyca 3 dni, na powierzchni marsa ( w zależności od pomysłu) od 30 dni do 270
- Mars znajduje się ok 40 mln. km od nas („pi razy drzwi”, nie rozwodząc się nad tym czy jest w opozycji, czy koniunkcji, itd.)
- Mars ma atmosferę, księżyc nie
Można się tak rozpisywać o różnicach godzinami, o prędkościach potrzebnych do lotu tam, itd. ( a propos prędkości to prosta matematyka mówi nam, że czym większy statek, tym większa musi być moc silników by do marsa dotrzeć i potem by go wyhamować, a Nautillus do najmniejszych nie należy, nie chce mi się myśli rozwijać, ale każdy chyba rozumie, że to stawia zupełnie inne wymogi silnikom)
Reasumując ... statek bez zastosowania, niech i będzie, że jest to ciekawa koncepcja, ale stworzona tak naprawdę tylko i wyłącznie po to by, tak jak pisałem zwiększyć atrakcyjność „dmuchawców” – taka forma kosmicznego lobbingu
