Polskie Forum Astronautyczne
Człowiek i Astronautyka => Loty balonowe Hevelius => Projekty i Inicjatywy => Misje H1, H2 i H3 => Wątek zaczęty przez: symndz w Sierpnia 05, 2010, 23:41
-
Idea przyswiecajaca temu eksperymentowi jest stworzenie systemu sterowanego opadania.
Elementem nosnym w opadaniu bedzie spadochron i sterowanie powinno sie odbywac z uzyciem linek sterujacych spadochron, jak bylo wskazne w innych watkach i na przykadzie spod adresu http://balloons.space.edu/habp/steer_chute/ (http://balloons.space.edu/habp/steer_chute/).
Reszta dyskusji i ewentualna realizacja powina sie odbyc w biezacym watku :)
-
Brzmi ciekawie, jednak mam pewne wątpliwości:
1. w którym kierunku by miała kapsuła opadać? czy możesz to zdefiniować?
2. na ile wzrósłby stopień komplikacji całości?
3. zapewne czas gra tutaj dużą rolę - może warto by było dla misji minimalnej nic nie dokładać, tak aby mieć dane na temat "swobodnego spadochronowego" upadku oraz porównaniu docelowego miejsca lądowania z zapisanym przez gps miejscem rozwalenia się balonu/przecięcia linki?
Z tych powodów najchętniej ten pomysł widziałbym dla drugiej misji niż dla pierwszej (lub też którejś z tych, które wykorzystałyby małe balony, jakie chyba możemy teraz wykorzystać).
-
Pomocne linki:
http://www.seabreezeparachutes.com/82x31parachute.html
http://www.specops.com.pl/vortal/technika/spadochroniarstwo/spadochroniarstwo2.htm
http://fotografialatawcowa.com/model-paralotni/#more-151
star
-
Tak sobie myślę fajne, ale:
- po 1, będzie to działac na niewielkiej wysokości ze względu na zbyt rozrzedzoną atmosferę
- po 2, żeby było skuteczne to spadochron by musiał być duży i ciężki
A więc jeśli gondola odleci nam na > kilkadziesiąt km od pkt. startu, to te parę km w lewo czy prawo chyba nie da wielkiego zysku.
No chyba że wpakujemy sobie własnej produkcji mape polski i dzięki temu ominiemy np jeziora i rzeki :)
Może się mylę, ale jeśli było by to takie super, to pewnie ktoś by nas już uprzedził.
-
Z tych powodów najchętniej ten pomysł widziałbym dla drugiej misji niż dla pierwszej (lub też którejś z tych, które wykorzystałyby małe balony, jakie chyba możemy teraz wykorzystać).
po pierwsze primo :) - na pewno nie w misji minimalnej, trzeba opracowac to teoretycznie i jakies symulacjie zrobic. Moze i zarzucic pomysl.
sprawy nastepne:
- stopien komplikacji - hmm .. glownie teoretyczny, konstrukcja to uklad regulacji linek, moze jednej .. w oparciu o modelarskie serwa (badz podobne), kontroler, moze czujnik pola magnetycznego (moze poniewaz nawigacje gps w 99% takowego nie posiadaja jednak latwo wskazuja kierunek poruszania, predkosc, przyspieszenie), dane z gps przekazane z rejestratora lub osobny uklad
A więc jeśli gondola odleci nam na > kilkadziesiąt km od pkt. startu, to te parę km w lewo czy prawo chyba nie da wielkiego zysku.
No chyba że wpakujemy sobie własnej produkcji mape polski i dzięki temu ominiemy np jeziora i rzeki :)
Może się mylę, ale jeśli było by to takie super, to pewnie ktoś by nas już uprzedził.
wyladowanie w srodku lasu czy w wodzie a na polu do ktorego jest dojazd dla mnie to robi roznice. Wpakowanie mapy tam nie ma sensu, natomiast mozna wyslac kilka punktow w poblizu przyziemienia do ktorych moglaby sterowac gondola. Jest jeszcze jedna sprawa, mozna by po prostu minimalizowac odleglosc na jaka "odleci" gondola. Wlasnie byc moze uda sie minimalizowac na odleglosci wieksze niz +/- pare kilometrow.
Czy ktos to zrobil? Hmm .. no jak widac po przykladach tak, probowali. Czy zrobili? Trzeba bedzie poszukac, moze sa gotowce! Bardziej bym zapytał ile moze byc nieudanych misji balonowych z powodu nieodzyskania gondoli?! :)
ps. dzieki "star".. jak widac http://www.seabreezeparachutes.com/Quick-Build-Series/qbselectric/qbsebuild.html (http://www.seabreezeparachutes.com/Quick-Build-Series/qbselectric/qbsebuild.html) przykladowy uklad mechaniczny nie jest specjalnie skomplikowany
-
mozna wyslac kilka punktow w poblizu przyziemienia do ktorych moglaby sterowac gondola
Dla mnie abstrakcja, bo kto wie jak daleko balon i w którym kierunku naprawdę poleci. No chyba, że oprogramowanie symulujące lot jest w stanie określic do powiedzmy 20km miejsce lądowania, może ktoś miał z nim styczność i może coś powiedzieć, wtedy to rzeczywiście miało by to sens.
-
może ktoś miał z nim styczność i może coś powiedzieć, wtedy to rzeczywiście miało by to sens.
beda dane z lotu, wtedy sie zobaczy czy bieżace dane z gps moga posluzyc do przewywania trajektorii lotu? Gdyby odniesc to do kilku punktow poczatkowych opadania, jesli by spojrzec na dane z innych lotow, ich trajektorie nie wydaja sie nieprzewidywalne.
-
trajektoria lotu jest w pełni do przewidzenia (zasymulowania) przed lotem. Takie wyliczenie musi być dokonane w dniu startu oczywiście na podstawie dostępnych danych z ośrodków takich jak Legionowo, Wrocław.
Są dwa ważne parametry wpływające na dokładność symulacji:
- ciężar ładunku (każdy gram ma znaczenie),
- dane meteo
I tak, na dokładność przewidywań odnośnie:
a. wznoszenia mają wpływ dane meteo,
b opadania - waga ładunku
Tutaj Wasze pracę nad systemem odcinającym są jak najbardziej wskazane. Bez odcięcia resztek powłoki waga opadającego ładunku jest nie do zbadania. Tym samym dokładność predykcji żadna.
-
trajektoria lotu jest w pełni do przewidzenia .. przed lotem.
celna uwaga i w sumie niezaprzeczalny fakt, gdzie przed lotem mini dobrze by w dniu startu obliczyc teoretyczne przyziemienie. Nawet jesli by poznac kierunek i maksymalny zasieg, to juz cos. Przepisz prosze ta mysl gdziez w watek do wersji mini :) Przyda sie.
-
Sens tego rozwiązania widzę w połączeniu z dwukierunkową komunikacją (jeśli wypali APRS, to całkiem możliwe).
Wtedy ekipa poszukiwawcza dostałaby aktualne położenie w momencie rozpoczęcia opadania. Na tej podstawie, wytypowałaby najlepszy obszar / rejon / punkt odniesienia dla lądowania i przekazała jego współrzędne na pokład gondoli. Układ sterujący starałby się nakierować gondolę do wytypowanego miejsca przyziemienia.
Pracy i zagadnień do rozwikłania sporo, ale sama idea całkiem ciekawa. Na kolejne misje w sam raz, bo inaczej co będziemy robić do 2017 roku ? ;)
-
Drugi wariant praktyczny i użyteczny który mi przyszedł do głowy nie wymaga komunikacji dwustronnej. Można na bazie wywiadu wśród forumowiczów, oraz analizy satelitarnych google maps wyznaczyć wstępną siatkę lokalizacji "bezpiecznych" dla lądowania.
Taka siaka, np. co ok. 50km miałaby dla Polski jakieś 100 węzłów, a soft pokładowy naprowadzałby w czasie lądowania na najbliższy wytypowany punkt lądowania. Z upływem czasu dodawałoby się kolejne zweryfikowane "miejscówki" i wtedy może faktycznie udałoby się uniknąć lądowań w zbiornikach wodnych, w centrach miast, na autostradach, terenach przemysłowych czy wojskowych.
-
I tym sposobem dochodzimy do SelFly :) Mysle ze to 2 rozwiazanie z predefiniowana lista "lotnisk" jest najlepsze. Wyslac jakies polecenie na 35km w dowolnym pkt. polski nie bedzie latwe
-
Przydatne linki:
http://members.shaw.ca/sonde/index.htm
http://www.gpsboomerang.com/
http://www.icarus.rallipro.com/
star
-
Mysle ze to 2 rozwiazanie z predefiniowana lista "lotnisk" jest najlepsze
mysle ze jakis zloty srodek trzeba wybrac. Z czasem zobaczy sie co sie da zrobic a consensus przyjdzie w odpowiedniej chwili :)
-
Według mnie pomysł jest bardzo ciekawy i wart jeśli nie implementacji i przetestowania to chociaż przemyślenia.
Boję się jednak, że taki samo-myśląca gondola może nas wodzić za nos i zamiast przyśpieszyć odzyskanie, przedłuży je.
Czemu? Rozważmy przykładowy lot:
- następuje pęknięcie/odcięcie balonu - układ na podstawie aktualnej pozycji określa optymalne miejsce lądowania
- sterując linkami nakierowuje na predefiniowane przez nas lądowisko
- w wyniku działania wiatrów/prądów powietrznych może się zdarzyć (zakładam, że system nie posiada "wiedzy" meteo), że współrzędne są nieosiągalne
- w tym wypadku są dwa wyjścia: 1.) układ nadal próbuje nawigować na obrany pierwotnie punkt - znosi go gdzieś - nic nie zyskujemy; 2.) układ przez sprzężenie zwrotne koryguje wybór miejsca lądowania - zmienia kierunek i staje się jeszcze bardziej nie przewidywalny
Trzeba rozwiązać ten problem przez albo odpowiednią konstrukcję algorytmu lub przez zapewnienie komunikacji z gondolą.
Tutaj pytanie do naszych radiowców :-)
Jaki mamy możliwości komunikacji z gondolą? Czego potrzebujemy? Jaki zasięg i przepustowość da się uzyskać? (nie ograniczając się na razie do problemów z implementacją)
-
Pewnie więcej powiedziałby ktoś kto "siedzi" w radiach, ale moim zdaniem to łączność była by dość znacznie utrudniona.
Wiadomo, że nie możemy zamontować dużej anteny ze względu na wagę no i rozbudowane anteny zwykle są mocno kierunkowe, a my potrzebujemy dookólnej.
Więc pozostaje silny nadajnik na ziemi z dużą anteną kierunkową. Przepustowość taka jak w APRS 1200/2400 b/s. No i raczej nie dogadamy się z gondolą jeśli ktoś będzie nadawać w warszawie a gondola będzie nad katowicami :)
Do tego trzeba dodać szyfrowanie transmisji, żeby nam ktoś nie zrobił psikusa. Poinformowanie o przyjęciu polecenia może zapewnić APRS. Jednak taka transmisja jest bardzo czasochłonna i niepewna.
Ja nadal bym się upierał nad predefiniowaną listą lotnisk, tylko jak słusznie zauważyłeś, przed wyborem miejsca lądowania trzeba by wziąść pod uwagę kierunek w którym leci balon i tego się trzymać. To dodatkowo zwiększyło by zasięg gondoli w drodze powrotnej. A myśle (choć nie wiem) że kierunek wiatru wraz ze zmianą wysokości lotu się nie zmienia?
Skoro łaziki na marsie potrafią same sobie radzić to my chyba też damy radę :)
-
Krzysiek
Skorzystaj z symulatora lotu balonu meteorologicznego
http://weather.uwyo.edu/polar/balloon_traj.html
Wykorzystywane są aktualnie zmierzone dane o wietrze .
Podaj pozycje i poczekaj .
star
-
Boję się jednak, że taki samo-myśląca gondola może nas wodzić za nos i zamiast przyśpieszyć odzyskanie, przedłuży je.
pozwole sie nie zgodzic ..
a) tam nie ma co mysleć, będzie algorytm ktory ułatwi odzyskanie i poszukiwania
b) łatwiej nadłożyć n km i wylądować w polu niz gestym lesie czy przygrzmocić w coś na terenie zurbanizowanym
(nie sadzę by trzeba nadkładać dziesiątki kilometrow :)) )
- w wyniku działania wiatrów/prądów powietrznych może się zdarzyć (zakładam, że system nie posiada "wiedzy" meteo), że współrzędne są nieosiągalne
a jak miało by być inaczej? wiedza o znoszeniu może pochodzić z gps :) ale jesli się w nagłą burze .. c'est la vie
Więc pozostaje .. nadajnik na ziemi z ... anteną kierunkową.
ehm .. a jak inaczej?
-
pozwole sie nie zgodzic ..
a) tam nie ma co mysleć, będzie algorytm ktory ułatwi odzyskanie i poszukiwania
b) łatwiej nadłożyć n km i wylądować w polu niz gestym lesie czy przygrzmocić w coś na terenie zurbanizowanym
(nie sadzę by trzeba nadkładać dziesiątki kilometrow :)) )
Właśnie o tym piszę. Problem stanowi tu odpowiedni algorytm i to czy takowy da się tak skonstruować by był jakikolwiek zysk.
Proszę przeczytaj mój post ponownie.
-
Właśnie o tym piszę. Problem stanowi tu odpowiedni algorytm i to czy takowy da się tak skonstruować by był jakikolwiek zysk.
Proszę przeczytaj mój post ponownie.
hejka Lukasz .. spokojnie :) czytałem .. po prostu nie wyobrażam sobie inaczej napisanego softu dla takiego lotu
Pozdrawiam!
ps. Co do reszty (i raz jeszcze) dopiero okaże sie w jakim zakresie regulacji lotu będzie to możliwe i wtedy przyjdzie pora na zastanawianie sie konkretnie:
- czy potrzebna komunikacja radiowa w obie strony
- czy trzeba miec nawigacje po mapach (www.openstreetmap.org) jak na razie wdaje sie dobrym pomyslem
- itp.
sugerując sie wszystkimi wypowiedziami i efektami burzy mózgów na forum :)