Autor Wątek: Buble medialne, czyli wpadki  (Przeczytany 338067 razy)

0 użytkowników i 8 Gości przegląda ten wątek.

jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #105 dnia: Stycznia 18, 2011, 09:16 »
Rany boskie, panowie, jeśli tekst Was tak drażni, zróbcie to, co się z taką tandetą robić powinno: skrytykujcie ją publicznie.

Ja bym zrobił rzecz następującą. Napisałbym list do redakcji Odkrywców z żądaniem zamieszczenia sprostowania tekstu na swoich stronach. W sprostowaniu zdanie po zdaniu, wyraz po wyrazie, bym wykazał niewydolność intelektualną autora. Bez żadnej taryfy ulgowej, bym po prostu z niego w sprostowaniu kpił, zdanie po zdaniu, wyraz po wyrazie, dokładnie, bez żadnej taryfy ulgowej. Na koniec bym poprosił o usunięcie kretynizmu ze strony Odkrywców (pozostawiając sprostowanie). Następnie poczekałbym na reakcję serwisu.

No i teraz dwie możliwości. Panowie redaktory z Odkrywców mają jaja, zamieszczają sprostowanie i usuwają idiotyzm. Super, mamy przejaw inteligencji wśród polskich mediów. Wariant drugi, Odkrywcy mają to w nosie. Wówczas sprostowanie opublikowałbym na Kosmonaucie i zastanowił się nad przygotowaniem artykułu o jakości newsów astronomicznych w polskich mediach. Dobrze napisany, taki tekst miałby szansę trafić do jakiś poważniejszych mediów (pod warunkiem, że się go tam wyśle).

Nauczmy się wreszcie, że publiczne nazywanie kretynizmu kretynizmem nie jest malkontenctwem, tylko próbą zachowania resztek rozsądku. Kretynizmy należy tępić, a śmiać się z nich publicznie, a nie w kącie pokoju. Niech ci, którzy je piszą, zaczną wreszcie odczuwać wstyd. W tej chwili nie odczuwają niczego.

Ktoś wyżej pytał, dlaczego ja nie podzielę się z Prawie Agencją Prasową swoimi uwagami. Na biurku pana prezesa od roku leży pisemko, w którym zwracałem uwagę na niedostatki warsztatowe. Tamto było rzeczowe, efekt zerowy. Cóż, oby PAP nie przegiął z kolejną informacją prasową, bo gdy przegnie, pana prezesa szlag trafi przy lekturze drugiego pisma. Pismo bowiem będzie _też_ rzeczowe.
« Ostatnia zmiana: Stycznia 18, 2011, 09:20 wysłana przez jch »

axion

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #106 dnia: Stycznia 18, 2011, 10:11 »
[...] zastanowił się nad przygotowaniem artykułu o jakości newsów astronomicznych w polskich mediach.

Myślę, że to jedyne sensowne rozwiązanie. Pisanie pisemek do agencji i (za przeproszeniem) opieprzanie ich tylko przez pojedyncze osoby - na dłuższą metę raczej nie poskutkuje. Jeśli wykazał Pan błędy PAP w odpowiedniej korespondencji - to wyrazu szacunku z mojej strony. Ale do czasu, kiedy podobne sprawy nie zostaną bardziej nagłośnione - pozostanie nam szemranie na forum. Przydałoby się wytoczyć broń cięższego kalibru...

axion

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #107 dnia: Stycznia 26, 2011, 20:59 »
Odnosząc się jeszcze ogólnie do komentowanej przez nas tutaj sytuacji. Ciekawe opinie na temat mediów i dziennikarstwa można przeczytać na blogu Pana Bogdana Misia. Polecam zapoznać się np. z najnowszym wpisem "Bataliony Szekspirów". Odnosi się raczej do nieco innego typu dziennikarstwa, niemniej uwagi są bardzo cenne.

jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #108 dnia: Stycznia 26, 2011, 22:41 »
Uwagi może i cenne, ale jednostronne, do tego pomijają wiele istotnych aspektów.

Miałem ostatnio przypadek, gdy jedna z redakcji zwróciła mi mój artykuł po poprawkach. Na oko - 90% zdań zostało zmienionych. A sądziłem, że po 20 latach uprawiania zawodu jestem w stanie w miarę poprawnie napisać parę zdań. Okazuje się, że nie - jeden, drugi i trzeci redaktor wie lepiej, w jaki sposób powinienem prowadzić narrację i jak operować językiem polskim. Poprawek naprawdę istotnych stylistycznie - z 10-15% góra, przy czym niemal wszystkie można byłoby w zasadzie odrzucić, ale niech tam... Rozumiem, że pracę redaktora też musi być gdzieś widać.

"Redaktor działu, zastępca naczelnego, sekretarz redakcji, często sam naczelny, potem korekta i adiustacja" - tak niby wygląda przetwarzanie tekstu? Gdzie? W pięciu mediach papierowych na krzyż w całej Polsce? Dość powiedzieć, że redakcja pewnego dość poczytnego miesięcznika popularnonaukowego przez cały zeszły rok składała się z... dwóch osób: rednacz i sekretarz. Plus fotoedytor i człowiek od składu, który wlewa tekst w łamy i ma w nosie wiszące na końcach wierszy przyimki czy przeniesienia między stronami. Do tego dochodząca korekta. Oto polski standard.

Nie zgadzam się również z zaprezentowanym we wpisie poglądem, iż redakcja może modyfikować tekst jak chce, bo to ona odpowiada za jego treść. Kompletne pomylenie pojęć. To JA jestem autorem tekstu, to MÓJ sposób widzenia jest w tekście prezentowany i to JA się podpisuję pod tekstem. Redakcja ma prawo do UZASADNIONYCH zmian stylistycznych - i tyle. Nie odpowiada zawartość tekstu? Nie odpowiada styl? To po diabła, panie redaktorze, kupuje pan MÓJ tekst? (Chodzi o jakiegoś pana w jakiejś redakcji, naturalnie.) Jeśli wie pan lepiej, niech PAN ten tekst napisze, a nie używa MOJEGO nazwiska do prezentowania SWOJEJ wizji rzeczywistości.

Nie podoba mi się także uwaga, iż autor może nie zobaczyć wersji ostatecznej, jeśli poprawki były niemerytoryczne. Zaraz, chwila, jak to? To mój tekst, a mój tekst to nie zbiór faktów, ale także narracja, ogólna konstrukcja. Nie mam ochoty, aby jakiś pan redaktor grzebał mi w tekście, bo pany redaktory z reguły widzą w tekście wyrazy. W najlepszym przypadku zdania. Redaktor, który dostrzega kontekst danego zdania względem 2-3 sąsiednich to już rzadkość. Dostaję więc tekst "poprawiony" - ze szkolnym szykiem wyrazów w zdaniu, z wprowadzonymi powtórzeniami, z nieznacznie zmienionym, ale jednak wypaczonym sensem. Mam to firmować? Mam o tym nie wiedzieć? Bo to "praca zespołowa"?

Jedną z największych bzdur, jakie "opublikowałem", było stwierdzenie, że naukowcy ożywili bakterie sprzed kilkuset milionów lat. Miejsce publikacji: pewien mający o sobie bardzo wysokie zdanie tygodnik, do dziś w czołówce - i zresztą wymieniony we wspomnianym wpisie. Problem w tym, że nic takiego o żadnych bakteriach nie napisałem - pan redaktor przeredagował sobie wszystko jak chciał (a chciał sensacyjniej) i puścił w świat pod moim nazwiskiem. Kto chce, w internecie wygrzebie, zapraszam wtedy do komentowania w tym wątku, bo bubli tam od groma, nie mówiąc o porwanej narracji.

Z przykrością też stwierdzam, że redaktor Miś nie rozumie zakresu praw autorskich. Tekst oddany do redakcji nie jest redakcji. Jest mój. Jeśli w umowie zgadzam się na modyfikowanie dzieła, redakcja ma do tego prawo, mój problem. Problem jednak w tym, że polskie media działają w sposób w zasadzie głęboko sprzeczny z prawem. Autor dostaje zlecenie. Na za tydzień lub na za dwa. Nierzadko na za miesiąc. Pisze tekst. Przesyła redakcji. Ta trzyma ileś tygodni. Przesyła wreszcie poprawki, zatem autor robi korektę - cool, ale nie daj bóg odrzucić jakąś redaktorską zmianę... Potem tekst jest składany, rzecz drukowana, idzie do dystrybucji. Mijają tygodnie. Autor dostaje wycenę. Mając wycenę, może się uśmiechnąć do redakcji z fakturą, przy okazji przekazywania której podpisuje umowę - dwa-trzy miesiące po napisaniu tekstu. W umowie jest napisane, że "redakcja ma prawo modyfikować tekst".

I tak to działa. A raczej nie działa i nie rozumiem, dlaczego pan Miś z patologii robi normę.

PS. Ten tekst, w którym zmieniono 90% moich zdań... Odrzuciłem 90% poprawek redaktorskich, nakłóciłem się swoje, łącznie z rozmowami telefonicznymi - i poszedł w formie mającej coś wspólnego ze mną. Pewnie mnie tam już nie lubią. Nie płaczę. W każdym razie mnie standardy polskich mediów doprowadziły do takiego stanu, że w tej chwili publikuję wyłącznie tam, gdzie ja uznam za stosowne i coraz częściej na warunkach licencji. Tyle że autorów w tak komfortowej sytuacji jak moja za wielu nie ma.

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #108 dnia: Stycznia 26, 2011, 22:41 »

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24208
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #109 dnia: Stycznia 26, 2011, 23:28 »
Jedną z największych bzdur, jakie "opublikowałem", było stwierdzenie, że naukowcy ożywili bakterie sprzed kilkuset milionów lat. Miejsce publikacji: pewien mający o sobie bardzo wysokie zdanie tygodnik, do dziś w czołówce - i zresztą wymieniony we wspomnianym wpisie. Problem w tym, że nic takiego o żadnych bakteriach nie napisałem - pan redaktor przeredagował sobie wszystko jak chciał (a chciał sensacyjniej) i puścił w świat pod moim nazwiskiem. Kto chce, w internecie wygrzebie, zapraszam wtedy do komentowania w tym wątku, bo bubli tam od groma, nie mówiąc o porwanej narracji.

Hmmm... Focus? :P

Offline skrzyp

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 846
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #110 dnia: Stycznia 28, 2011, 12:08 »
Teraz mnie w "3-ce" zdziwili.
Mowili o eksplozji Chalangera, że do dziś nie ustalono co było powodem eksplozji, przypuszczają jedynie że uszczelki.
Oraz wspomnieli o eksplozji ! Columbii...
Może się czepiam, ale to ewidentnie świadczy że nie wiedzą co gadaja...

Offline Radek68

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 2727
  • "Jutro to dziś, tyle że jutro" Sławomir Mrożek
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #111 dnia: Stycznia 28, 2011, 20:50 »
Teraz mnie w "3-ce" zdziwili.
Mowili o eksplozji Chalangera, że do dziś nie ustalono co było powodem eksplozji, przypuszczają jedynie że uszczelki.
Oraz wspomnieli o eksplozji ! Columbii...
Może się czepiam, ale to ewidentnie świadczy że nie wiedzą co gadaja...

No niestety, większość i tak przyjmie to, co powiedzieli w radio za fakt.

Z innego wątku (o katastrofie STS-51-L):

Polska The Times ma całkiem fajną prezentację o tym locie z okazji tej ważnej rocznicy :
http://www.polskatimes.pl/szczecin/polecamy/362039,katastrofa-wahadlowca-challenger-infografika,id,t.html?cookie=1
Każdy w swoim tempie może przeczytać, dobre to i nawet logicznie rozpisane :)

Tia. Od początku był mi to podejrzane - toż Polska The Times słynie z najgorszej redakcji popularnonaukowej. To oni zanotowali rekordowe osiągnięcie: w artykule na temat przebiegunowienia ziemskiej magnetosfery wylecieli z palmami pod Warszawą (znaczy się dla nich biegun magnetyczny i biegun wynikający z ruchu obrotowego planety to to samo). Żeby było weselej , wpakowali w to potwierdzającą ów efekt wypowiedź jednego z polskich profesorów - którego zapewne szlag trafił gdy zobaczył, jak redakcja robi z niego idiotę.

Pięć zdań tej prezentacji przeczytałem. Przestałem w momencie, gdy "wyciekający ze zbiornika tlen uległ zapłonowi".

Dokładnie to samo o tej prezentacji miałem napisać. Nie jest to niestety jedyny błąd.
Według nich (między innymi):
 "Wieża startowa ma kaptur, który zapobiega ulatnianiu się paliwa ze zbiornika zewnętrznego"
 "W 12. sekundzie dym chwilowo znika pod wpływem działania siły aerodynamicznej."
 "Wyciekający ze zbiornika tlen ulega zapłonowi."
 " T +72.14 s - Ogień uszkadza dolny człon prawej rakiety dodatkowej wahadłowca"
 "Siła aerodynamiczna rozrywa zbiornik, wskutek czego paliwo eksploduje"
 "Oddzielone od zbiornika zewnętrznego (ET) rakiety dodatkowe kontynuują swój niekontrolowany lot. Gdy lewa rakieta zmienia  trajektorię i zawraca ku półwyspowi Floryda, wywołana Fala uderzeniowa powstała wskutek eksplozji głównego zbiornika paliwa  uszkadza prom i spycha z toru lotu (...)"

Tym niemniej dobrze, że w ogóle zauważyli tę rocznicę, że piszą, że starają się coś zrobić. Jasne, że chciało by się, aby wszystko było tam na najwyższym poziomie, ale to wydawnictwo nie jest skierowane do specjalistów. A w sumie (nie czepiając się tych rzeczy o których napisałem) całkiem zgrabna prezentacja z której można dowiedzieć się jak to wszystko mogło wyglądać.

Jest tu ikonka :facepalm: ?
Np. taka -- ? Nie, nie ma.
The Dark Side of the Moon

jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #112 dnia: Stycznia 28, 2011, 22:02 »
Zgrabna, bo - obstawiam na 99% - robiona przez The Times. Nie mylić z Polska The Times.

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24208
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #113 dnia: Stycznia 29, 2011, 17:48 »

 "Wyciekający ze zbiornika tlen ulega zapłonowi."
 " T +72.14 s - Ogień uszkadza dolny człon prawej rakiety dodatkowej wahadłowca"
 "Siła aerodynamiczna rozrywa zbiornik, wskutek czego paliwo eksploduje"
 

Warto tu zauważyć, że w chmurze powstałej po rozerwaniu Challengera i zbiornika ET były lokalne miejsca reakcji spalania (wolnej) tlenu, wodoru oraz materiałów pędnych z silników korekcyjnych promu. Zatem słowo zapłon może tutaj być tutaj na miejscu (na zasadzie 'pan da 3.0' i odp 'dam, ale naucz się przez wakacje' :P ), ale oczywiście dalsze teksty o eksplozji są zupełnie nie na miejscu.

Jednocześnie warto tu zauważyć, że słowo 'eksplozja' bardzo przylgnęło do tej katastrofy. Przez 25 lat było i nadal jest używane w tej formie. Trudno więc wyjaśnić, że jedyne eksplozje, które tam miały miejsce to te związane z późniejszymi destrukcjami rakiet SRB...

Offline skrzyp

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 846
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #114 dnia: Stycznia 29, 2011, 18:08 »
A dla mnie jest to i tak strasznie dziwne, że przez ponad 20 lat powstalo masa programow, stron internetowych, ksiazek i Bog jeden wie czego jeszcze, a i tak znajdą się ignoranci którym nawet się nie chce wyszukać info w googlach tylko piszą pierdoły nawet nie wiem skąd wzięte.

Cytuj
Zgrabna, bo - obstawiam na 99% - robiona przez The Times.

Czyli z tego by wynikało że osły z polskiego wydania nawet nie potrafią tej prezentacji przetłumaczyć, bo zapewne w oryginale było to prawidłowo opisane (chyba że też nie).


jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #115 dnia: Stycznia 29, 2011, 19:12 »
Warto tu zauważyć, że w chmurze powstałej po rozerwaniu Challengera i zbiornika ET były lokalne miejsca reakcji spalania (wolnej) tlenu, wodoru oraz materiałów pędnych z silników korekcyjnych promu. Zatem słowo zapłon może tutaj być tutaj na miejscu

Absolutnie nie. Tlen nie jest paliwem, jest utleniaczem. Jako utleniacz, z definicji nie może ulec zapłonowi. Zapłonowi ulega wyłącznie paliwo.

Z tego samego powodu twierdzenie o "spalaniu tlenu" jest chemicznie całkowicie błędne, tlen nie spala się nigdy - bo reakcja spalania to właśnie reakcja utleniania. Tylko i wyłącznie ona. Podobnie błędne jest mówienie o "spalaniu wodoru" w gwiazdach. Wodór w gwiazdach się jedynie zużywa lub przekształca, ale z całą pewnością nie spala.

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24208
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #116 dnia: Stycznia 29, 2011, 20:16 »
JCh, nie rozumiem - pisałem o wszystkich składnikach, a nie tylko o tlenie, o którym napisałeś. Zresztą i tak piszemy o tym samym, choć ja bym tutaj się wykazał nieco większą tolerancją dla wypowiedzi.

jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #117 dnia: Stycznia 29, 2011, 21:06 »
Gdzie jest miejsce na tolerancję? W kompletnym nierozumieniu definicji spalania? Toż jak wół mamy: "Wyciekający ze zbiornika tlen ulega zapłonowi". Z zapłonem mamy do czynienia w reakcji spalania, gdy tlen zaczyna wiązać się z paliwem. To jest zapłon - reakcja paliwa z tlenem. Ktoś, kto pisze "tlen ulega zapłonowi" jest zwykłym chemicznym nieukiem.

Nie mylmy może tolerancji z akceptacją niewiedzy na podstawowe tematy, bo zaczyna się od drobiazgów, a kończy na katastrofach. Znam taką jedną firmę, która wydała setki milionów dolarów na sfajfuloną misję kosmiczną, bo komuś się jednostek nie chciało sprawdzić. To też "tolerować"?

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24208
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #118 dnia: Stycznia 29, 2011, 21:22 »
Wybacz zatem JCh moje niezrozumienie i moje przeoczenie tego słowa tlen przy wycieku. Zupełnie inaczej zrozumiałem (pewnie w skrócie i uproszczeniu) to zdanie i zignorowałem brak słowa 'spowodował' przed 'zapłon'... 

JCh, małe pytanie - skoro znasz tę firmę, to czy oferowałeś im swoje usługi (tudzież NASA, która w innych jednostkach pracowała i jakoś nie zorientowali się w porę)? Podobnież Airbus byłby szczęśliwy, gdybyś im mógł pomóc - mieli całkiem podobne problemy ze swoim oprogramowaniem. Dla każdej z tych firm byłbyś na wagę złota...

jch

  • Gość
Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #119 dnia: Stycznia 30, 2011, 01:41 »
Po co ta drwina, te osobiste aluzyjki? Nie prościej było napisać: "Sorry, pomyliłem się, przeoczyłem, zapomniałem, poprawię się"? Nie. Trzeba pokazać charakterek i uwalić tego, który akurat nie pomylił się, nie zapomniał i nie przeoczył. No nie cierpię tej maniery, tak do bólu polskiej - robi gość błąd i idzie w zaparte: "Nie, to nie ja, to wszyscy inni dookoła winni. Ja jestem idealny!".

Dlaczego w ogóle stosujesz podwójne standardy? Jak ktoś niezajmujący się astronautyką pisze jakąś głupotę na jej temat, to jest źle. Ale elementarna głupota w temacie chemicznym wymaga już nie tępienia i wyśmiania, tylko "tolerancji". To się nadaje na bardzo dosadny komentarz.

Co do Airbusa czy NASA - tak, sądzę, że byłbym dla nich dość użyteczny. Jestem dość uważnym człowiekiem, dużą wagę przywiązuję do metod usuwania błędów i sposobów zapobiegania tym błędom, zwłaszcza w sprawach fundamentalnych, tam gdzie większość usypia swoją nieuwagę lub niewiedzę "tolerancją" lub "doświadczeniem". Sądzę więc, że gdzieś bym się im przydał. To tak tę drwinę traktując poważniej.

I jeszcze anegdota do tej drwiny. Gdy Huygens przymierzał się do lądowania na Tytanie, łaziłem jak głupi i gadałem do siebie: "Rany boskie, po tych numerach z dopplerem jeszcze tylko tego brakuje, żeby Huygensowi się udało wylądować i wysłać dane, a na Cassinimi nie włączono odbiorników". To teraz jak ci tak śmieszno z takimi komentarzami, poczytaj sobie ten link: klik! Ja sobie do dziś w brodę pluję, że się z nimi nie skontaktowałem. No ale to było takie oczywiste: sprawdzić, czy odbiornik jest włączony, że lekki wstyd był mailować czy dzwonić. Następnym razem chrzanię skrupuły.

Podobnie jak Twoją drwinę.

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Buble medialne, czyli wpadki
« Odpowiedź #119 dnia: Stycznia 30, 2011, 01:41 »