Mnie także Księżyc wydaje się najbardziej prawdopodobnym celem załogowej wyprawy, Mars nie wchodzi w rachubę w tym stuleciu. Polityka NASA związana z Marsem (ciągłe badania tej planety) ma większy związek z nieco romantyczną, choć uzasadnioną naukowo, wizją życia (przeszłego) na Czerwonej Planecie a nie z planami kolonizacji tego miejsca przez życie z Ziemi.
Chciałbym poruszyć kwestię, która na tę chwilę uniemożliwia załogową wyprawę na Marsa: duże prawdopodobieństwo, że astronauci stracą zdrowie/życie w trakcie lotu, co w najlepszym przypadku będzie wiązało się z kalectwem po przybyciu na miejscu i śmiercią na czerwonym piasku. Promieniowanie to nie są żarty, ludzie na ISS są chronieni przed wysokimi dawkami promieniowania kosmicznego przez ziemskie pasy radiacyjne - to tak jakby nigdy z Ziemi nie odeszli. W trakcie podróży nie będzie takiego komfortu.
O uszkodzeniach DNA trudno mówić, ekspozycję na wysokie dawki promieniowania mieliśmy już w Hiroshimie - a problemy zdrowotne ciągną się przez 3 pokolenia od wybuchu. Czy tak wyobrażamy sobie marsjańską krainę, jako kraj ciężko chorych ludzi, skazujących swoje dzieci na pewną śmierć? Choroby genetyczne to nie przeziębienie, nawet nie odwapnienie kości, to coś znacznie bardziej skomplikowanego. Na tyle, że nie mamy pewności jak ciężkie byłyby obrażenia na poziomie molekularnym astronautów. Jest jeszcze jedna kwestia, która mnie osobiście zastanawia, choć nie szukałem w żadnych czasopismach informacji na ten temat: czy promieniowanie kosmiczne nie wpłynie negatywnie na strukturę układu nerwowego astronautów? Jak dobrze wiadomo, elektronika ulega powolnej degradacji pod wpływem promieniowania - czy ludzki organizm będzie regenerować się na tyle szybko, by nie dopuścić do trwałych uszkodzeń? A jeśli już wystąpią, to co dalej?
Na Marsa wyślemy załogową wyprawę, owszem. Ale nie będzie to załoga ludzi, lecz robotów, które uzyskują coraz większą autonomię. Dlaczego? Bo odpowiednią technologię już posiadamy - zobaczmy ile lat działa Opportunity czy Cassini, czy ktokolwiek założyłby się na loterii, że człowiek przetrwa w bazie na Marsie 10 lat, czyli ponad 3650 dni? Gdybyśmy chcieli wysłać ludzi, odkrywamy, że nawet nie zdiagnozowaliśmy wszystkich niebezpieczeństw związanych z przedłużoną ekspozycją na radiację, w warunkach mikrograwitacji i ciasnym pomieszczeniu. To byłaby bardzo droga tortura!
Porównując medycynę kosmiczną do postępów w elektronice i informatyce można stwierdzić tylko jedno: w tej chwili nie nadajemy się, jako ludzie, nawet do dłuższego pobytu na Księżycu.