Eric Berger twierdzi, że prawdopodobieństwo, że astronauci wróci Starlinerem jest coraz niższe.
To jest chyba coraz bardziej powszechna obawa.
Niestety, nie widać żadnych propozycji zaradczych na taką sytuację.
Zaprezentuję swoje spekulacje:
Pozostający na orbicie Dragon
Endeavour (misja Crew-8) chyba nie jest przygotowany do powrotu z załogą sześcioosobową.
W okresie 18 stycznia 2023 – 6 marca 2023 (z powodu obaw o możliwość bezpiecznego lądowania Sojuza MS-22) siedzisko Francisca Rubio było tymczasowo i prowizorycznie zamontowane w Dragonie
Endurance (misja Crew-5).
Ale nawet wtedy było rozwiązanie tylko na okoliczność sytuacji awaryjnych; o ile dobrze pamiętam był wtedy problem z systemem podtrzymywania życia dla piątej osoby na pokładzie.
Ale nawet w przypadku zaimprowizowania Dragona
Endeavour’a do wodowania z sześcioma osobami, to trzeba podjąć jakieś działania w celu udostępnienia portu do dokowania Dragona
Freedom (misja Crew-9).
Któryś ze statków musi być odcumowany: albo Dragon w konfiguracji sześcioosobowej, albo pusty Starliner.
I to musi być odcumowany w ciągu najbliższych 17 dni (przed 19 sierpnia), skoro Dragon
Freedom ma wystartować za 16 dni (18 sierpnia).
A o tym nic nie słychać.
Nie słychać także nic na temat odcumowania Starlinera ze swoją załogą, a to też winno nastąpić przed 19 sierpnia, bo Dragon
Freedom nie będzie miał gdzie przycumować.
Aż nasuwa się dramatyczne pytanie - czy NASA oszukuje nas, czy również samą siebie?
NewMan